17:01

Jasna Ku. i trzydziestu milicjantów!!!

O_o

No i znowu Toyadzie blablaneiro blogowate zostało docenione, hah, nie do wiary! Nie to, żebym pozowała na misię-pysię-skromnisię, ale... poważnie, jestem mega mile zaskoczona, że 'somewhere out there' jakieś duszki szczerze LUBIO mnie podczytywać przez wzgląd na ekscentrycznego językowego stajla ^^ 

Dziękuję Niemodnej Redakcji, a zwłaszcza Czytelniczkom, które postanowiły dać o mnie cynk :))) 

***

Ostatnio próbuję się przekonać do Instagrama, to już moje kolejne podejście, ale przyznam, że  nawet zaczyna mnie wciągać. Odrobinkie... ;) Podłapałam metodą "łańcuszkową" kilka niezłych kanałów inspiracji, głównie jakieś moje ukochane klimaty 'boho' w zakresie biżutów i przyodziewku. Uwielbiam te wszystkie przetowłose neohipisiary z uśmiechem od ucha do ucha, na tle palm, plaż, zachodów słońca, z genialną, niby-niedbałą, malowniczą stylówką, obwieszone pierdylionem ozdób hand-made. Zawsze miałam słabość do takich klimatów. Jako nastolata z kosmicznym parciem na ŁORYGINALNOŚĆ prędko rozkminiłam, że brak hajsu nie skazuje na brak ciekawego stajla, pod warunkiem, że się wytęży inwencję twórczą i kombinatorykę, toteż nosiłam się w powłóczystych swetrach, spodniach - dzwonach (poszerzanych dodatkowymi wstawkami u dołu), nierzadko kwiotkach na łbie, plecionej tasiemce na czole, girlandach własnoręcznie wykonanych korali np. z pestek jabłek... ehh, to były czasy! Moja "ekipa" ogólnie aspirowała do melomanów tzw. alternatywy, ekhem, a zatem gorliwie eksponowaliśmy to m.in. poprzez barwny dobór sukman i dodatków. Nie poddalim się nawet, gdy Dyr nas udupił granatowymi mundurkami szkolnymi... przeguby gięły się nam nieomal od plecionek z rzemyków, bransoletek z muszelek, drewienek, szkiełek itd. Torby często szyliśmy sobie sami, tudzież korzystaliśmy z uprzejmości i zdolności manualnych mam, cioć, babć. Dla mało twórczych osobników były jeszcze, w ostateczności, India Shopy z haftowanymi pstrokatymi dobrami :) Kuźwa... Z perspektywy czasu jest to zabawne i uroczo infantylne, cały ten zewnętrznie wyrażany młodzieńczy duch rebelii, a raczej jego namiastka, ale jak tak spozierałam na współczesną młodzież na pewnym koncercie jakiś czas temu, to jednak... mam szacun do tamtych czasów. Do ówczesnej "gówniażerii". Galerie handlowe asortyment miały żenująco ubogi,  w porównaniu do dzisiejszego. A mimo to - nie wyglądaliśmy jak zgraja klonów: konwersy/wansy, rurki, jakaś bluza, sztampowa torba z sieciówy. Zakres kolorystyczny - czerń, biel, szarości, niebieskości dżinsowe, beż. Wygląda to ŁADNIE. Wygląda to DOBRZE. Ale nic nie poradzę już na to, że prawie nie odróżniam jednej ładnej niuni od drugiej, no przykro mi. Podobnie jak nadmiar telewizorni wyłącza mózgownicę, zatrzęsienie "mody" rodem z sieciówek rozleniwia nasz zmysł twórczy. Nie ma właściwie nad czym jojczeć, nie zrozumta mie źle, wot, wybaczcież, luźne pierdolomento odnośnie ZNAKU CZASÓW. ;) 

Ale. I w sieciówach można wyszpyrlać zajebiste ajtemsy, no przeca! Vide maj niu naszyjnik, którym se fundła w paroksyzmie euforii poegzaminacyjnej z tytułu uzyskania glejtów na szofera. Kierow(ni)cę w sensie. Ha :) Pull&Bear.


7 komentarzy:

  1. Gratuluję bo opis dotyczący bloga jest idealny! :) Fazę na boho mam od czasów licealnych, kwiaty, zwiewność, lekkość(tak mi się reklamowo powiedziało;)) I czytając, zachwyciłam się i zachwycam się kreatywnymi osobami, bo przerobić coś z niczego i ciekawie wyglądać, wyróżniać się to sztuka! A fakt, że wszędzie jest wiele kopii, nie lubię tego, chcę choć trochę się wyróżnić. Byłam miesiąc temu w Warszawie po raz pierwszy i rozumiem, bardzo chcę tam znów wrócić! Niestety za bardzo nie podpowiem, mieszkałam u znajomych na Mokotowie i wydaje mi się to najlepszą okolicą, bo do centrum było blisko. I życzę jak najwięcej zmian na to najlepsze! :)

    PS Dzisiaj wyszedł mi bardzo długi komentarz, piękny naszyjnik!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięx! :) Tyś chyba młoda dziołcha, w sensie, że w porównaniu do mnie... więc serce roście, że imasz się stylówkowej bohemy! :) Zajmiast leźć na totalną łatwiznę w czasach chińskich zupek instant i burych uniformów... :P

      Co do Waw, ja żywię jakąś aprioryczną miętę do tego Mokotowa, wot, całkiem z czapy. Ale zobaczymy. Byle osiąść po "właściwej" stronie Wisły...;)

      Usuń
  2. Hej! Pierwszy raz jestem na twoim blogu i zostanę póki wszystkiego nie przeczytam :D Pamiętam te czasy o których piszesz (pewnie jesteśmy w podobnym wieku, jeśli też dopadły cię mundurki). India Shop to było coś wtedy. Zawsze chciałam taką workowatą torbę we wzorki. Ostatnio widziałam takie w jakiejś sieciówce (!) Ja się teraz ubieram w te wszystkie nudne beże, czernie i granaty, bo to są tanie, ladne i w sumie nie ma do czego się przyczepić. Ale przede wszystkim to zrobiłam się strasznie leniwa!. Ale kombinuję czasem co by tu zamienić z tego haendemu na handmade.

    W Warszawie do mieszkania polecam Wolę. Do centrum całkiem blisko, dobra komunikacja, itd. Ochota czy Bemowo też są ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ ja też "na stare lata" najczęściej wciągam na grzbiet coś w stonowanych kolorach! :) Są praktyczne, uniwersalne i po prostu fajne. Ale jednak zawsze mi chyba pozostanie ogromny sentyment do tych wszystkich oczodajnych tunik i dodatków! Gdybym tylko mogła mieć po całości wywalone na "porządny" look, np. uprawiając całkowicie wolny artstyczny zawód, już dawno miałabym zadredziony kaczan, kółko w lewej kichawie, papugę na ramieniu, marokańskie giezło na zewłoku i źdźbło w pysku :) Ale jest wyjście - zamierzam se wysmażyć kiedyś chatę w totalnie odjechanych fazowych klimatach, jako antidotum na szarzyznę. A co!

      Dzięki za tipy, Wola jak najbardziej włazi w rachubę, Ochota - why not.

      Usuń
  3. Kongratulacje na okoliczność pozyskania uprawnień szoferskich.
    Naszyjnik z Ciągnika&Niedźwiedzia jak najbardziej stosowny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękować, dziękować :) Jutro odbieram dokument i wio na miasto! (po 23:00...)

      I Papuch... jak już Ty piergolniesz komplement... ;)

      Usuń
  4. Gocław polecam, jak się osiądzie przy odpowiednim skrzyżowaniu to wszędzie blisko jest ;)

    OdpowiedzUsuń

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger