23:35

Baba babie lupus.

Gdzieś kiedyś, na fejsiku, byłam naocznym świadkiem jakiejś dysputy, w której pewna pani rzuciła szalenie mundrym koelizmem dla ubogich, że ot, uroda nigdy nie idzie w parze z inteligencją. Cóż, pozostaję głęboko sceptyczna, czy popisem wybitnej inteligencji jest publiczne skrybolenie tak żałosnych sloganów... stereotypy są niestety na użytek ludzi, których myślenie boli, i wolą skorzystać z "gotowca". No kij, że mega słabego... Równie dobrze możnaby odbić piłeczkę alternatywną "maksymą", że brzydota zwykle idzie w parze ze zgryźliwością... :) Tylko w ogóle co to za poziom argumentacji?? Piaskownica!
Enyłej. Nigdy się chyba nie przestanę dziwować tej... bezinteresowności i szczodrości, z jaką ludzie wbijają sobie nawzajem złośliwe, wredne, chamskie szpile. Totalnie niepotrzebne. Szkodliwe. Byle komuś nafajdać do ogródka,  a co! Co mu się będzie ta trawa tak bezczelnie zielenić! Pfu!
Ohyda. Obrzydlistwo. Robactwo mdłe i nikczemne.
Sztuką jest zadbać tak o własny życiowy ogródek, aby móc się nim w pokoju ducha delektować, zamiast kukać zawistnie przez płot do sąsiada i ukradkiem ciskać cuchnącymi bobkami między jego pachnące klomby. Jak małpa. Cóż za niskie pobudki, jaka nędzna satysfakcja... nigdy nie pojmę, co takim osobom przyświeca... Schadenfreude...
Homo homini lupus. A już baba babie... :/ Jeeżu. Borze wszechlistny!
Przykładowo. Trzaśnie se któraś dziewoja udatny wyjątkowo mejkapik, jest wyspana, rześka jak alpejski świt, ma dobry dzień,  jest zakochana, strzeli se przeto wybitnie korzystnego samojeba telefonem, ucieszy się, przetarga przez insta filterek dla spotęgowania efektu, jara się w opór, wrzuca nieśmiało na portalidło społecznościowe, iii... Już.  Już,  kuźwa, hieny leco... życzliwe pindy już się strzępią, żeeee TY TAK W REALU NIE WYGLĄDASZ, NIE JESTEŚ DO SIEBIE WCALE PODOBNA, że KILO FOTOSZOPA, że DZIÓBEK TAKI PRETENSJONALNY SŁITAŚNY, że wogle to se chyba wary cichcem powiększyłaś, ty gupia PRÓŻNA kretynko, a WIADOMO że TYLKO NATURALNE PIENKNO surowe jak nieciosany pniak SIEM LICZY, o! O! I swojski smród spod pachy, ejmen.
/...najlepiej niech ktoś ci zrobi fotę z zaskoczenia na mega kacu, z przymrużonymi oczami i półotwartą paszczą, jak siedzisz na klopie, wyglądając jak ułom mentalny, ustaw se je na profilowe, i wtedy jakoś żadna milusia KOLEŻANECZKA nie będzie sapać, że zdjontko Ciebie nie przypomina... Gwarantuję. :)
Uff.
I szczerze mówiąc nie wiem po co ja to wszystko tutaj piszę, nie zawrócę kijem Wisły, nie nauczę świni tańca. Pomerdam trzcinką w psiej kupce, co najwyżej. Generując przejściowy obłoczek odoru...

8 komentarzy:

  1. O mi też to na nerwy działa. Podpisuję się pod każdym słowem lewą i prawą dłonią. ( Jestem oburęczna..cóż to jedna z moich wad ). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to jest tak notoryczne, że aż się robi nużąco - drażniące...:/ ehh...

      Oburęczność brzmi jak fajna sprawa! np.przy porannym ogarnianiu się... ;)

      Pozdrawiam tyż :)

      Usuń
    2. Oburęczność to wyjątkowość :) ja podziwiam wielce takie rzeczy, to zaleta :) angażuje naraz obie półkule mózgowe, a to bardzo przydaje się w życiu, ale fakt trzeba nad tą relacją zapanować, żeby się nie pogubić, stopować trochę, kontrolować, żeby w efekcie doskonale zrobić jedną rzecz, a nie dwie i tylko po trosze dobrze. Ja nie wiem co to jest oburęczność jak tego się doświadcza w praktyce, bo moja oburęczność wyraża się głównie w pisaniu pismem lustrzanym lewą ręką, której dotąd rzadko używałam jako rasowa praworęczna, była jakaś taka mało zaangażowana w pracę, więc małymi kroczkami postanowiłam to zmienić. Nauczmy się dostrzegac zalety w naszych niby wadach, a inni też je dostrzegą.
      Niki

      Usuń
  2. Tak, najlepiej kogoś zmieszać z błotem i dowalić, żeby poczuć się lepiej i odreagować, a małe, złośliwe ludki to zawsze będzie zagadka..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pełno tej zarazy wszędy, niestety... jest nawet pewna osoba, która kojarzy mnie TYLKO z widzenia, ale za każdym razem gdy się mijamy (yyy raz na cztery miesiące? ), sprawia wrażenie jakby spod języka miała wypuścić z sykiem ssawkę krwiopijną wprost w moją tętnicę... :/ Serio, nie wiem czy się śmiać czy bać, bo dziewoi lekką szajbą z oczu daje... ;)

      Usuń
    2. Zagadnij ją kiedyś... z autentyczną potrzebą pomocy w jakiejś sprawie, zapytaj o coś błahego, o godzinę, busa itd. o coś przyziemnego, zobaczysz jak zareaguje czy nadal z tym złowrogim spojrzeniem czy może odezwie się lekko, zainteresowana chęcią pomocy jak w niezwykle ważnej sprawie. Człowiek, który ma szansę pomóc komuś nielubianemu i jeszcze usłyszy podziękowanie, w magiczny sposób zaczyna zmieniać nastawienie... ;) otwiera się, zaczyna lubić. Efekt Benjamina Franklina...
      Niki

      Usuń
  3. Uwielbiam twoje słownictwo, lubię cię czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Człowiek człowiekowi wilkiem, a zombie zombie zombie.



    OdpowiedzUsuń

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger