11:52

Subcarpathia welcome to.

Subcarpathia welcome to.
Ja wiem, że opalanie jest be i łe i fu no i wogle. Fotostarzenie, rak, witamina D i te sprawy. Tak. Zgoda. Ale nic nie poradzę, że lubię swoją skórę odrobinę "liźniętą"' przez słońce... Zazdraszczam osobom z naturalnie porcelanową skórą (nie tylko na fizys, ale i poniżej), niestety nie zawsze jasne=jednolite i nieskazitelne. U mnie na ten przykład nie dość, że skóra ma żółtawo-szuwarkowy odcień, to jeszcze jest jakby przezroczysta... żyły, te sprawy... generalnie bliżej mi do nadgniłej topielicy niż księżycowej wampirzycy. O ile gębę można łatwo upiększyć przy pomocy mazideł, o tyle blady odwłok upstrzony śliwkowo-zielonkawym rzucikiem prezentuje się nieco żałośnie. Porą letnią zwłaszcza. Do skąpej letniej konfekcji w szczególności. 

Są, owszem, balsamy brązujące, ale trzeba bardzo pilnować częstego smarowania i dbać o regularne złuszczanie zdechłej wylinki, żeby nie powstały paskudne ciapy niczem obdrapana elewacja kamienic krakowskiego Kaźmirza. No a poza tym przeszkadza mi ten charakterystyczny smrodek i jednak nie do końca naturalny odcień. Chwalebnym wyjątkiem jest pianka (mus?) Lirene... ale do tanich ani wydajnych nie należy...

Staram się po prostu nie wyłazić na mega patelnię, dawkować słońce małymi porcyjkami i filtrować ufały, zabezpieczam gębę. Tyle. 

Że nie wspomnę o musujących endorfinkach... :P


No i hamak, choć eksploatowany rokrocznie przez prawie 30 sezonów, daje radę... ;)




19:25

Dzieffczyno, nabyj se boho łacha po kosztach. I popraff humora. SE.

Dzieffczyno, nabyj se boho łacha po kosztach. I popraff humora. SE.
Wdepłam do jednego z ulubieńszych ever Robanów - w Krakowie przy Rondzie Młyńskim (ten dupny koło Almy). 50% obniżki. Gały by brały ile mogły, ale budżetu musa pilnować, więc jeno wzięłam:

a) giezło mgiełkowate fijołkowa łączka
b) kimonowata bluzka w psychedeliczne wzory, które wielbię, sexy zjeżdżająca z toyadziego ramienia ozłoconego czerwcowem słońcem ^^
c) flała pała bluzka wakacyjna w kolorach kojarzących mi się z lodami w waflu, truskawkowo-smerfowymi
d) spódnica z materiału identycznego co rurki matowe czarne woskowane, cudna na zadzie mym zaiste
 +
e) wyżej wymienione ruraski które kupiłam kilka dni temu, cieszę się jak dzika, ale zaliczyły już knajpę i są w praniu
f) chusta czarno - oliwkowa lekko stylizowana na arafatkę ino z gwiazdkami
g) sexy bamboszowate czarne dresiki po domu, ale i do sklepu po buły nie hańba w nich leźć, takoż  w praniu, bo oblazły kotem i dziecko okichało

No i wsjo, ale musiałam się pochwalić.

:)))

Miałam ciachać hery i tego ombre'a, ale w sumie... grzywka już fajnie odrosła i nawet dobrze się komponuje z resztą... końcówki dosyć kiepawe, ale jakoś tak żal skracać, bo długość wchodzi już w etap niuejdżowej mimozy, summer of love i te sprawy, me likie... hmm...

  
 
  




Toyad nic nie ćpie!
 
 

17:01

etiudka popołudniowa pt. Alfa Samc

  Lekcja 1.

 Temat: idealny gach. Wishful thinking by drunken Toyad.

1) jakoś tak powoduje, że żywot z nim jest lepszy, milszy, łatwiejszy, przyjemniejszy, weselszy i wogle jakiś taki mniej upierdliwy niźli bezeń :)

...a nie - że chłop razem z koniem na wozie, a baba ma to uciągnąć.

2) jest miłą przeciwwagą dla babskiego rozchwiania emocjonalnego, walking zen garden, rozsądek i opanowanie, zimna krew i przytomność umysłu w każdej sytuacji

...nie ma nic bardziej osuszającego wadżajnę w trybie instant niż facet panikarz i histeryk.                         
3) darzy kobitę szacunkiem i zaufaniem, liczy się z jej zdaniem, ale potrafi też obronić własne... oczywiście tylko wyważoną, sensowną, kulturalną argumentacją :)

...bo to są fundamenty relacji; mdły i bierny przytakiwacz to koszmara z przeciwległego końca spektrum

4) posiada pociągającą powierzchowność, ale to tak jakby "mimochodem"

...nie troglodyta i nie pizdryk wymuskany.

5) potrafi zorganizować sobie czas wolny, ponieważ ma zainteresowania i aktywności, jeśli już nie pasje

...nie "wisi" na babie w oczekiwaniu rozrywek.

6) jest z natury szczery i uczciwy, tzw. dobry człek (nie mylić z naiwnym ciulem!), o nie nader skomplikowanej a stabilnej konstrukcji psychicznej, ugruntowanych wartościach moralnych, blablabla

...no musi być szlachetnego serca, jakkolwiek archaicznie i disnejowsko to nie brzmi. Sora.

7) pozostaje w ciepłych, choć nie przesadnie zażyłych(!), wot, dyplomatycznych stosunkach z rodziną 

...maminsynek odpada, wyrodne syniszcze też won na drzewo.

8) względem genodawców partnerki również zachowuje uprzejmą, umiarkowanie poufałą dyplomację, nawet, jeśli niespecjalnie za nimi przepada (co powinien zachować dla siebie)

Basta. Doprawdy, posuszyć zęby dwa razy w roku to nie jest jakiś nadludzki wyczyn, a profity są nieocenione.

9) można być przy nim 100% sobą, czuć się totalnie swobodnie i niczego nie udawać, nie zastanawiać się, "co sobie pomyśli" tylko nonszalancko beknąć po browarze, jeśli zachodzi taka potrzeba...

...su-per-waż-ne.

10) musi być łebski w tych wszystkich faceckich domenach, tzn. jak spierdaczy mi się np. sprzęt elektroniczny, to musi przynajmniej ogarniać, co się spsiło i co należy zrobić; ogólnie mile widziane brylowanie w dziedzinach ścisłych i technicznych (bo ja noga jestem)

...rozdygotany wewnętrznie filozof czy insza chimeryczna niebieska ptaszyna potrzebuje niani, a to nie jest moje powołanie.

11) musi być niezależny finansowo, zaradny, odpowiedzialny, nierozrzutny ale i brońboże skąpiec

Trzydziestoparolatek na garnuszku mamusi... yyy, nope. 

12) musi być łebski oraz obrotny życiowo - ale w CZYNIE a nie w GĘBIE!

...co tu klarować?

13) powinien mieć w miarę "mocną głowę" i nie robić wiochy po wypitce (sporadycznej co do zasady, żaden moczymorda), ogólnie mile widziany brak nałogów

...okazyjna fajeczka nie zaszkodzi...jeśli egzemplarz wybitnie udany... :>

14) od czasu do czasu powinien rozkminić jakąś miłą niespodziankę, z okazji lub bez okazji, powinien inicjować wycieczki, interesujące aktywności weekendowe itp.

...nie chcemy zgnić na kanapie, prawda?

15) ma wysoką samoocenę (ale taką prawdziwą, a nie narcystycznego kolosa na glinianych nogach) oraz tzw. jaja (ale nie strusie wydmuszki), nie potrzebuje aby otoczenie mu nieustannie kadziło... :/

...oooj tak tak. Stabilny obraz siebie.

16) umie prowadzić logiczną, ożywioną, ale cywilizowaną dyskusję, natomiast nie mitręży energii na jałowe pyskówki polityczne, obyczajowe i inne; nie prowadzi też przydługich wizjonerskich monologów, nie uszczęśliwia audytorium na siłę w myśl zasady "kto się wymądrza ten się wygłupia"

...okropna to rzecz wstydzić się własnego chłopa przy ludziach.

17) lubi se zdrowo pociuptać, za przeproszeniem, ale wie, jak "się spojrzeć" magnetycznie na babę, aby majtki jej same dobrowolnie spadły, a jak baba warczy i fuka, to wie, jak ugłaskać, albo odpuszcza i nie jojcy

Ekhem.

18) musi lubić zwierzęta

Czytaj: koty.

19) musi tolerować bez żadnej czkawki okazjonalne(!), bezpieczne(!) i niewinne(!) melanże solo, knajping z koleżankami itd.

...złotym klatkom i złotym kulom u nogi mówimy stanowcze spierd...

20) musi ochoczo służyć wsparciem i kibicować w osiąganiu przez partnerkę jej własnych sukcesów, spełnianiu marzeń itd.

...superważne again. Tylko ostatni frajer i kutafon ma w tyłku, tudzież torpeduje to, co daje Ci szczęście i satysfakcję.

21) Musi (MUSI!!!) mieć ugruntowany, wysublimowany gust muzyczny, oscylujący raczej wokół cięższych klimatów, tudzież np. ambitnych elektronicznych brzmień.

Tutaj nie ma bola. Panowie słuchający "aaa, wszystkiego po trochu" (czyli konkretnie niczego) lub "tego co w radiu" mają dla mnie seksapil martwej foki. Przepraszam za szczerość.

22.) Powinniśmy nadawać na tych samych falach, mieć zbliżone poczucie humoru, zarykiwać się ze śmiechu w tych samych momentach podczas oglądania, dajmy na to, "Różowych lat siedemdziesiątych".

Wspólny śmiech do wypuku - najlepszość terapia na probsy, czyli ciernie pode stopom na ścieżce żywota.

No. Alem wymodziła w natchnieniu... :P

To takie najważniejsze punkty chyba.
   

17:08

Ladene Clark! Stajl ajkon holender jasna.

Ladene Clark! Stajl ajkon holender jasna.
Ostatnio w ramach przeszperów inspiracyjnych związanych z locs często natykałam się na tę tajemniczą a piękną ciemnoskórą panią. W zasadzie dość ciężko wyguglać jakieś konkretniejsze informacje; z tego co ogarnęłam, to pani jest projektantką i twórczynią dzierganych/szydełkowanych dodatków i łachów oraz przy okazji modelką. 

Enyłej, baaardzo mnie się podobuje. Stylóweczka miodzio po prostu, ach, lata siedemdziesiąte! Kolory! Eklektyzm! <3

Wygląda troszkę jak Rosario Dawson po wieloletnim romansie z LSD.

Nie to co tera promujo, panie tego, fszyskie lale z jednej sztancy, zero finezji, byle metka się zgadzała, fujak...

Swoją drogą, ponoć dredy ma 'natural freeform', czyli po prostu 'wot, samesiezrobiły'; ciekawe gdzie ćwiczyła szydło,Toyad kiedyś próbował ale zamiast serwetki wyszedł kondom i żem się zniechęciła... ;/

.












13:58

Dredloky wełniane hendmejd.

Dredloky wełniane hendmejd.

JAK ZROBIĆ.

Potrzebne będą:  wełna czesankowa do filcowania, gar wrzątku, mata bambusowa do sushi (Piotr i Paweł, 3,50 PLN), mydło naturalne jakieś najlepiej, duuużo ręczników których nie żal ewentualnie zapaprać, duuuuuuuuużo wolnego czasu, nie zaszkodzi tyż mieć rękawiczki gumowe i szczypce z metalu.

Zakupić wełnę czesankową do filcowania w wybranym kolorze. Lepij wincyj niż mnij, wiadomka. Ja kupiłam via Allegro, około 500 g, 2 kolory na próbę - brąz i "ciemny karmel". Brąz lepiej się wkomponował i mniej odcinał od plecionek, choć przez zakichane ombre na końcach i tak waliły po oczach... A zatem. Jak ufilcować sobie dredki? Macie już wełnę, bierzecie długaśne pasmo, tniecie na pół (chyba że łakniecie dredloków po kolana...), dzielicie na kilka odpowiedniej grubości mniejszych pasemek. Gotujecie gar wody, do wody zeskrobujecie nożykiem trochę zwykłego mydła (jakiś biały jelen czy inny badziew), wot tyle, żeby się zrobiła mleczno-mętna. Przygotowujecie stacyjkę filcującą w postaci ręcznika i maty. Bierzecie pasmo, nurzacie we wrzątku, najlepiej przytrzymać chwilę, trza też uważać, coby się nie poplątało, bo wtedy kaplica. Wyjmujeta (przydatne szczypce), odsączata, kładzieta w matę i rolujeta zawzięcie. Na ręczniku. Każdy każdziutki fragment dokładnie. Znów maczata w wodzie. I znów rolujeta. I tak w kółko do porzygu. W międzyczasie moszna posłuchać se z jutuba jakichś prorozwojowych spiardolin, coby podtrzymać funkcje mózgowe. Ładnie utoczone dredki składamy na pół (powinny mieć ok. metra długości) i wieszamy np. na bieliźniarce. Schnie toto ok. 12 h. Jak już naciulamy 40-45 sztuk, można celebrować fajrant :) 

JAK ZAINSTALOWAĆ.

Dzielimy łeb na sekcje jak do dredów/warkoczyków, sekcję na pół, kładziem w nią dredloka, przypinamy jedną połówkę do łba coby się nie majtała, a drugą zaplatamy z dwoma pasmami naszych własnych herów w warkoczyk ciasny. Zabezpieczamy minigumeczką... najlepsze są ponoć takie do wiązania grzywy końskiej, he he, ja się zadowoliłam takimi szajskimi z Pepco. No i jedziemy cały łeb. Najlepiej mieć kogoś do pomocy, wtedy w godzinkę mamy baniak jak Predzio ^^

JAK UŻYTKOWAĆ. Niby normalnie, ale... Trzeba się przyzwyczaić zrazu. Dziwnie spać. Włosy "ciągną" i "swędzą" przez parę pierwszych dni. Mycie - MASAKRA. Jak się to nasączy wodą to waży tonę. Schnie cały dzień. Trzeba uważać, żeby zbytnio tym nie tarmosić u nasady, bo warkoczyk może się poluzować.

Za to mnogość bajeranckich fryzur z tak długich tentakli jest zaiste powalająca! :D Zwykły kok wygląda genialnie, chustki, kolczyki, wszystko dostaje +50 do charyzmy instant :)

Uwaga: zapomnijcie, że wciągniecie przez łeb t-shirt z ciasnym otworem na szyję. Ale spoko, takowe i tak są beznadziejne i rozchełstany dekolt rządzi ;)

JAK ZDJĄĆ. Ciachasz gumeczki (szkoda dziubdziać po dobroci), rozplatasz włosy, dredki kitrasz na lepsze czasy. Można je wyprać w pralce, ale jest szansa że się nieco zbiją i skrócą, więc zalecam niską temperaturę i delikatny program. Po zdjęciu wyglądasz jak pudel do pierwszego mycia.


Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger