21:34

Chata nieinspirowana poczekalnią luksusowego gabinetu stomatologicznego :)

Pewno w dobie kultu "skandynawskiego minimalizmu" będę niepopularna ze swoimi oczojebnymi zajawkami wnętrzarskimi... Oh, well :) Podzielę się tak czy siak, a kto chce, niech klaszcze uszami tak jak ja :D

Nic na to nie poradzę, że uwielbiam kolory i potrzebuję kolorów. Żywych kolorów :) Sterylna biel, beże i szarości... może i eleganckie, uniwersalne, ale... troszku smętne i szpitalne. Chyba, że pojawia się plama konkretnego oczodaja i wtedy obleci. Ale Toyad preferuję wersję TOTAL ;) Oto moje indoor inspo wygrzebane z czeluści Pinteresta...

Koloryyyy:



Nie mogłabym mieć doła w TAKIM pokoju ;)




Przytulnie, nic, tylko skitrać się tam z książką podczas PMSa:


Niebieski elektryzująco parkiet, genialne:


Piękne:


Palemka:


Stonowane niby, ale piękny dobór odcieni:


Lowciam orientalne lampki, złupiłabym Sphinxa:



Boskie te ornamenty świetlne:


Ostatnio mi odwala w kierunku palm i paprotek:


Proszsz, jest konkretna plama koloru:


A ten patent z malowaniem wikliny na neonową limonkę zamierzam bezwstydnie zerżnąć:


Fajny pstry wynalazek:


Ma-LOVE-ni-czo:



 Radosna kuchnia:


Aż mi się w ślipiach mieni na ten widok:



Dobry patent z tym wieszakiem:



Podsumowując. Jaram się w opór mózgotrzepnymi kolorami, orientalnymi duperszwancami, palmami w donicach i ogólnie potrzebuję do szczęścia przebodźcowania sensorycznego, albowiem w ogrodzie ZEN to ja kręćka dostaję. 

Deprywacja oczna nie dla mnie, moi mili. Mój musk musi coś mielić nawet jak lipię tępo w ścianę.

13 komentarzy:

  1. Ale jestes pozytywna !!! :)Masz racje, jestes niepopularna w tej kwestii ... i jakze w niej zajebista:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Tez mnie jara orient i na bogato :-)))

    OdpowiedzUsuń
  3. O nie, to za dużo dla moich oczu i dla mózgu. Jednak wolę tę poczekalnię... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chociaż - nie powiem - radosna kuchnia jest fajna!

    OdpowiedzUsuń
  5. Baldachimy, orientalny indyjski wzór np na makatka na ścianie.. I to lubię i lubię stonowane kolory też, więc zapewne radosny misz masz u mnie by zapanował ;) Ale fakt i to przyznaję, że wystrój wnętrz na zdjęciach jest piękny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stonowane lubię w wersji shabby chic :) Baldachim mi się marzy... Dużo latarenek orientalnych ażurowych. Subtelny kadzidlany zapaszek. Góra puf i poduszek ozdobnych.

      Usuń
  6. W biel lu szarość mozesz wstawić kolory i jest ok,
    tu wszystkiego jest za dużo...męczy jak dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swoje preferencje :) Wyraziste akcenty kolorystyczne pozwalają na dość miły oku kompromis... np.narzuta na wyrko, obraz, dywan itd.

      Usuń
  7. Ta 'palemka' to monstera vel cheeseplant (bo z dziurami, nieprawdaż).

    Podejrzewam, że przypadłby Ci do gustu sklepik Pylones.

    OdpowiedzUsuń
  8. fantastycznie! jestem absolutnie za! kolory kolory kolory, uczta dla duszy. te wszystkie szarosci i biele to calkowita deprecha!
    aha, a kwiaty to sobie kupilam ostatnio bo oprocz tego ze piekne i dodaja koloru to jeszcze oczyszczaja powietrze. polecam!

    OdpowiedzUsuń

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger