Pewno w dobie kultu "skandynawskiego minimalizmu" będę niepopularna ze swoimi oczojebnymi zajawkami wnętrzarskimi... Oh, well :) Podzielę się tak czy siak, a kto chce, niech klaszcze uszami tak jak ja :D
Nic na to nie poradzę, że uwielbiam kolory i potrzebuję kolorów. Żywych kolorów :) Sterylna biel, beże i szarości... może i eleganckie, uniwersalne, ale... troszku smętne i szpitalne. Chyba, że pojawia się plama konkretnego oczodaja i wtedy obleci. Ale Toyad preferuję wersję TOTAL ;) Oto moje indoor inspo wygrzebane z czeluści Pinteresta...
Koloryyyy:
Nie mogłabym mieć doła w TAKIM pokoju ;)
Przytulnie, nic, tylko skitrać się tam z książką podczas PMSa:
Niebieski elektryzująco parkiet, genialne:
Piękne:
Palemka:
Stonowane niby, ale piękny dobór odcieni:
Lowciam orientalne lampki, złupiłabym Sphinxa:
Boskie te ornamenty świetlne:
Ostatnio mi odwala w kierunku palm i paprotek:
Proszsz, jest konkretna plama koloru:
A ten patent z malowaniem wikliny na neonową limonkę zamierzam bezwstydnie zerżnąć:
Fajny pstry wynalazek:
Ma-LOVE-ni-czo:
Radosna kuchnia:
Aż mi się w ślipiach mieni na ten widok:
Dobry patent z tym wieszakiem:
Podsumowując. Jaram się w opór mózgotrzepnymi kolorami, orientalnymi duperszwancami, palmami w donicach i ogólnie potrzebuję do szczęścia przebodźcowania sensorycznego, albowiem w ogrodzie ZEN to ja kręćka dostaję.
Deprywacja oczna nie dla mnie, moi mili. Mój musk musi coś mielić nawet jak lipię tępo w ścianę.
























Ale jestes pozytywna !!! :)Masz racje, jestes niepopularna w tej kwestii ... i jakze w niej zajebista:D
OdpowiedzUsuńDziękuję! :)))
UsuńTez mnie jara orient i na bogato :-)))
OdpowiedzUsuńHa! <3
UsuńO nie, to za dużo dla moich oczu i dla mózgu. Jednak wolę tę poczekalnię... :)
OdpowiedzUsuńNo i luz :)
UsuńChociaż - nie powiem - radosna kuchnia jest fajna!
OdpowiedzUsuńBaldachimy, orientalny indyjski wzór np na makatka na ścianie.. I to lubię i lubię stonowane kolory też, więc zapewne radosny misz masz u mnie by zapanował ;) Ale fakt i to przyznaję, że wystrój wnętrz na zdjęciach jest piękny!
OdpowiedzUsuńStonowane lubię w wersji shabby chic :) Baldachim mi się marzy... Dużo latarenek orientalnych ażurowych. Subtelny kadzidlany zapaszek. Góra puf i poduszek ozdobnych.
UsuńW biel lu szarość mozesz wstawić kolory i jest ok,
OdpowiedzUsuńtu wszystkiego jest za dużo...męczy jak dla mnie :)
Każdy ma swoje preferencje :) Wyraziste akcenty kolorystyczne pozwalają na dość miły oku kompromis... np.narzuta na wyrko, obraz, dywan itd.
UsuńTa 'palemka' to monstera vel cheeseplant (bo z dziurami, nieprawdaż).
OdpowiedzUsuńPodejrzewam, że przypadłby Ci do gustu sklepik Pylones.
fantastycznie! jestem absolutnie za! kolory kolory kolory, uczta dla duszy. te wszystkie szarosci i biele to calkowita deprecha!
OdpowiedzUsuńaha, a kwiaty to sobie kupilam ostatnio bo oprocz tego ze piekne i dodaja koloru to jeszcze oczyszczaja powietrze. polecam!