20:30

Kiedy nie można zrealizować zasady ZERO KONTAKTU z jednostką toksyczną: minimum kontaktu + taktyka szarego kamienia.

Hejka :)

Dziś akurat znowu będzie o psychofagach, bo wiem, że duża część mojej "publiczności" ceni tego typu posty. Ale spoko, wrzucę potem też jakieś lajtowe pościwo na odmulenie :)

Osoby, które zdołały wyratować się z przemocowej relacji z wysoce toksycznym humanoidem (psychopatą, socjopatą, osobą narcystyczną lub z zaburzeniem borderline) wiedzą, że jedynie słusznym działaniem po przebiegnięciu własnego Mostu Trwogi jest spektakularne puszczenie tego mostu z dymem NIEZWŁOCZNIE po dotknięciu bezpiecznego gruntu. Nie ma tęsknego ziorania na drugi brzeg, koniec.

A jednak wiele świeżo ocalonych ulega tej niezdrowej pokusie... że może nie warto tak pochopnie zrywać przełęczy nad przepaścią... Wytężają gały, próbując wyłowić z mrocznego buszu zarys psychofażej sylwetki... Czy mnie szuka..? Podąża za mną..? Woła..? Przeprasza..? Ehh. To tylko czip niewolnika wyłapuje jeszcze sygnał "właściciela". Trzeba go zlokalizować i potraktować odpowiednio, tj. - młotkiem. Ów czip. Mówiąc subtelnym językiem poetyckich metafor.

Powrót do pato-matrixa to czyste szaleństwo i samobój. Więc złota zasada 'ZERO KONTAKTU' to najlepsze dostępne koło ratunkowe.

Ale.

Co, jeśli toksykiem jest np. bliska (pokrewieństwem) rodzina lub współrodzic naszych dzieci..? Szef, współpracownik albo ktokolwiek, z kim jesteśmy "przymusowo" powiązani..?

Wtedy pozostaje nam wdrożenie zasady 'MINIMUM KONTAKTU' oraz tzw. TECHNIKI SZAREGO KAMIENIA. Jak to mniej więcej wygląda?

1.) FIZYCZNY DYSTANS. Bezwzględnie należy dążyć do fizycznego odseparowania od oprawcy. Jeśli toksykiem jest współmałżonek, rodzic lub rodzeństwo, konieczne będzie ogarnięcie wyprowadzki - w przypadku uczniów, dobrą okazją jest skończenie szkoły i usamodzielnienie się. Wiem, że zaraz wjadą argumenty, że kogoś nie stać na mieszkanie... Kurczę. Wiem, że nie jest to proste, ale wiem też, że większość ograniczeń sami tworzymy w swoich głowach. I tam też najwięcej szkód wyrządza toksyk - skutecznie rujnując samoocenę drugiej osoby tak, żeby widziała wyimaginowane kłody pod nogami zamiast własnych realnych możliwości. Zasmucają mnie szczególnie wymówki młodziutkich, w pełni sił i potencjału dziewczyn czy chłopaków pozbawionych zobowiązań w postaci ślubu czy potomstwa z psychofagiem... Spotykam się też z wymówką pt. "młodsze rodzeństwo", lub dotrzymanie towarzystwa drugiemu, "dobremu" rodzicowi... To jest znamienny syndrom dysfunkcyjnej rodziny - parentyfikacja dziecka. To CHORE, że dziecko ma być odpowiedzialne za własnego rodzica, ma niańczyć i chronić nie tylko jego, ale jeszcze inne dzieci w domu... Tylko o sobie nauczone jest myśleć na szarym końcu, a najlepiej wcale. Nie tędy droga. To rodzic jest dorosły i chronienie siebie, a także swoich dzieci przed dewastującą ich psychikę toksyną powinno być jego cholernym PRIORYTETEM! Jeśli świadomie WYBIERA rolę zinfantylizowanej, biernej satelitki swojego współmałżonka, to niech sam ponosi konsekwencje swojego wyboru. Nie zbawiajmy nikogo na siłę. A młodszemu rodzeństwu lepiej posłużymy wsparciem, dając przykład wzięcia życia w swoje ręce i przecierając mu szlak na bezpieczny grunt. 

Podsumowując, należy skorzystać z każdej opcji ewakuacji, a jak takowej chwilowo brak, to trzeba będzie ją sobie stworzyć. Skończ jojczeć, zacznij móżdżyć.

2.) REGULACJE PRAWNE - punkt dotyczy osób uwikłanych z psychofagiem w kredyty, małżeństwo, wspólne potomstwo, nieruchomości czy biznesy. Nie będzie to przebiegało sprawnie i przyjemnie, ale im szybciej zaczniesz, tym lepiej. Nie licytuj się, nie odgrażaj, nie ujadaj po próżnicy - po prostu DZIAŁAJ. Jak nie wiesz co i jak, umów się na konsultację do profesjonalisty. Mocni w gębie to są zazwyczaj toksycy, więc ty lepiej postaw na oszczędność w słowach i twarde konkrety. Zapewniam, że nieprzenikniona twarz pokerzysty i zdecydowane manewry formalne są o wiele skuteczniejszym orężem niż łzawe, czcze pitolenie "bo złożę papiery o rozwód", "bo zgłoszę to na policję", "bo cośtam". KONKRETY.

3.) JASNO WYTYCZONE GRANICE. Koniec cackania się z psychofagiem jak ze śmierdzącym jajkiem. Zakomunikuj spokojnie wprost, czego sobie NIE ŻYCZYSZ i nie będziesz akceptować, i twardo wyciągaj konsekwencje - ZAWSZE. Jak zaczyna ci ubliżać przez telefon natychmiast rozłącz się i konsekwentnie odrzucaj połączenie, a najlepiej przejdź na komunikację pisemną. Nie masz obowiązku wysłuchiwać czyichś wynurzeń. Jak delikwent/ka nie ma nic obiektywnie ważnego do powiedzenia, to nie reaguj na jakiekolwiek próby wciągnięcia cię w emocjonalną szarpaninę. Nie fatyguj się z odpisywaniem na wiadomości "nie na temat".

Uwaga! W przypadku nachodzenia w domu czy miejscu pracy, czyli po prostu - stalkingu - absolutnie nie zwlekaj i nie wahaj się zgłaszać incydentów nękania na policji!

4.) KOMUNIKACJA ZAPOŚREDNICZONA. Najlepiej od razu oficjalnie przejść na suchą, mailową, formalną komunikację, ograniczoną wyłącznie do spraw realnie istotnych. W przypadku np. wysoce skonfliktowanych rodziców super sprawą byłby neutralny mediator rodzinny, niestety nie jest to jeszcze rozwiązanie popularne w naszym kraju. Jednak ustalenie wyłącznie pisemnej formy komunikacji w pilnych/ważnych kwestiach jest bardzo korzystne, ponieważ - wszystko pozostaje "na papierze", w razie gróźb czy innych działań o charakterze nękania mamy dowód tegoż, wszelkie wspólne ustalenia również pozostają do wglądu. Komunikacja zapośredniczona sprzyja trzymaniu zbędnych emocji na wodzy - z obu stron.

5.) NA ZIMNO, BEZ POŚPIECHU... Jeśli psychofag wjeżdża na agresywne tony i usiłuje cię zaczepiać, "triggerować", pamiętaj, że nie musisz odpowiadać od razu. Nie musisz też wcale odpowiadać. Nie masz żadnego obowiązku być na każde pierdnięcie samozwańczego pępka świata, sorry, ale np. na maile można odpowiadać w ciągu 48h. Masz też prawo być zwyczajnie zajęta/y i nie odbierać telefonu. Narcyści zazwyczaj łakną po prostu atencji, twojej silnej emocjonalnej reakcji, i potrzebują gratyfikacji NATYCHMIAST - odmów im tej pożywki (fachowo - narcissistic supply - narcystycznego zasilania). Jeśli chcą ci po prostu dosrać, ignoruj prowokacje. Jeśli chodzi o coś ważnego, odpowiadaj opieszale i nader zwięźle, jakbyś nadawał/a telegram. Konsekwentna odmowa dostarczania toksykowi psychofajerwerków bywa bardzo skuteczna w zniechęcaniu do dalszego kontaktu. Być może zrazu się zaperzy i będzie pociskać jeszcze bardziej, ale - wytrwaj. A ewentualne bluzgi i pogróżki zawsze nagrywaj/zachowuj tytułem materiału dowodowego.

6.) ANGAŻ EMOCJONALNY GŁAZU. Wiem, że toksycy potrafią nas nieźle podkurwić - jak mało kto, bo dokładnie wiedzą, za które sznureczki pociągać - ale dołóż wszelkich starań, aby nie okazać żadnej specyficznej reakcji. Niech za ikonę TECHNIKI SZAREGO KAMIENIA posłuży niezrównana Maud Pie z My Little Pony:




Tak. Dokładnie tak to ma wyglądać :)

Kiedy jest się zmuszonym do (sporadycznych, rzecz jasna) osobistych kontaktów z psychofagiem, należy się zachowywać jak android napędzany hydroksyzyną. Psychofaży egzaltowany słowotok zbywaj baaardzo powściągliwymi, acz uprzejmymi pomrukami półgębkiem (mhm...aha...ehm...), ale nie wnikaj i nie dopytuj o szczegóły, na pytania odpowiadaj tak/nie/nie wiem/zastanowię się. Po załatwieniu sprawy nie przeciągaj niepotrzebnie spotkania, zakomunikuj (nie tłumacząc się) konieczność oddalenia się ku swoim obowiązkom, et voila.

7.) ŚCIŚLE CYZELUJ INFORMACJE - to jest mega ważne!!! Nigdy, absolutnie, pod żadnym pozorem, nie opowiadaj toksykowi o swoim życiu - bacz też uważnie na to, co i komu mówisz (wspólni znajomi i krewni...) oraz co wrzucasz na fejsa itp. Ci ludzie brylują w wykorzystywaniu każdej informacji przeciwko innym, więc dopilnuj, żeby wiedzieli możliwie jak najmniej. Nie informuj o swoich planach, stanie zdrowia, towarzystwie, pracy, wyjazdach, niczym. Wskazane tematy to pogoda i dupa Maryni.

8.) ZERO TŁUMACZENIA SIĘ!!! Osoby, które się "na wszelki wypadek" tłumaczą, są idealnym celem dla wszelkich manipulatorów i szantażystów emocjonalnych. Jeśli masz kłopot z asertywnością, znajdź sobie na yt filmiki instruktażowe - pełno tego jest i naprawdę - to się da wytrenować. Podstawa to krótkie, proste, konkretne komunikaty - żadnego "chyba", "raczej", "nooo wieeesz". Powtórz komunikat głośno i wyraźnie - w razie potrzeby, trzykrotnie, ale nie więcej. 

Nigdy też nie pozwól się kontrolować i rozliczać ze swojego czasu, swoich pieniędzy i swoich znajomych.

9.) TO NAPRAWDĘ NIE JEST TWÓJ PROBLEM. Pamiętaj. Jesteś odpowiedzialna/y WYŁĄCZNIE za siebie (i swoje dzieci). Nie daj się obarczyć poczuciem winy za kiepskie finanse, zły stan zdrowia, obniżony nastrój czy inne fumy dorosłego osobnika (teksty typu "przez ciebie zejdę na zawał", "tyle dla ciebie zrobiła/em" itd.)... Wzbudzanie odpowiedzialności w jednostkach nadempatycznych jest stosunkowo proste i mnóstwo manipulatorów jedzie sobie raźno na tym koniku. Nie daj się wkręcić w te chore gierki. 

Jeśli psychofag insynuuje, że "przez ciebie" się zabije, to wiedz, że wyłącznie on decyduje o swoim zdrowiu i życiu i niezależnie od tego, czy to faktycznie zrobi, NIE BĘDZIE w tym twojej winy, bo nikt nie ma prawa wymuszać na kimś w tak perfidny sposób określonego zachowania - ale mimo to (nie uprzedzając toksyka) radziłabym zadzwonić na numer alarmowy i zgłosić policji potencjalnego samobójcę. Nie powinno się ignorować żadnych tego typu komunikatów, ale też pod żadnym pozorem nie wolno ulegać dyktatowi szantażysty. Myślę, że radiowozy pod chatą skutecznie ostudzą atencjusza, a jeśli zagrożenie jest realne, to i tak interwencja będzie nieodzowna. Nic więcej zrobić nie możesz.

10.) NIUANSE. Tak naprawdę, powyższe wskazówki zaledwie ułatwiają radzenie sobie z toksykami, ale w cięższych przypadkach (np. agresywni przemocowcy) powinny być raczej taktyką tymczasową, poprzedzającą trwałe zerwanie relacji, jeśli tylko nadarzy się sposobność (zmiana pracy, miejsca zamieszkania, osiągnięcie pełnoletności przez potomstwo). Natężenie toksyny w toksynie bywa różne, czasami minimum dyplomatycznego kontaktu sprawdza się doskonale przy nadwątlonych więzach familijnych i wyczerpuje roszczenia obu stron. Trzeba wszystko optymalizować pod konkretny przypadek.

2 komentarze:

  1. Fajna z Ciebie dziewczyna, a niestety trafiłaś z tymi psychofagami czasami czuję się jakby tylko oni mnie otaczali, czarna otchłań i nic więcej
    pozdrowienia z Gdyni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak to się jakoś zazwyczaj składa, że psychofagi polują na "fajne dziewczyny/chłopaków" - wszak jako pasożyty muszą mieć "wartościowego" dawcę... :/

      Usuń

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger