14:25

Naszyjniki II, czyli Toyad Rękodzielnik.

Naszyjniki II, czyli Toyad Rękodzielnik.







14:21

Jak ten czas zadupca beze mnie, peron mi odjeżdża.

Jak ten czas zadupca beze mnie, peron mi odjeżdża.
No.

Wreszcie temperatura jak na tę porę roku przystało, jeszcze kulasy po partyzancku przybrązowię i zacznę śmigać w szortach, gorsząc bogobojne niewiasty, co to "po dziecku" przyzwalają li tylko na cioteczne rybaczki - antygwałty. Sasasa.

Chłonę dredowego jutuba w wolnych chwilach, niemal bezwiednie ćwicząc metodę twist'n'rip (po polskiemu chyba zowie się metodą zaplataną?) na córczynych lalkach... :P Wełniane dredki chwilowo zdjęłam na potrzeby pralkowych crash-testów, poświęcę im wkrótce osobny wpis. Wiem, że niektóre już przebierają nogami... ;>

Jestem pochłonięta uczeniem Pacholino korzystania z nocniczka. Jako że pogoda pozwala na śmiganie bez "pancersów". To jak pilnowanie mleka na gazie... Patrzysz, patrzysz, a mleko nic. W końcu kiedy na sekundę odwrócisz wzrok, mleko dawaj kipieć z gara! To samo z dzieckiem mojem. Chce Ci się siusiu? Nie. Pytam 5 razy na minutę. W końcu dobiega mnie odgłos Wodogrzmotów Mickiewicza na parkiecie, a szczerze zaskoczony i zmartwiony Dzieć konstatuje wraz z Macią "O-oo..." :) No, ale nie poddajemy się, wszak nie od razu beczkę z prochem wynaleziono... Czy coś.

Ostatnio u nas na tapecie takowe "śniadania", co by nie było lipy:



:)

11:19

Predator Toyad Miażdżitsu Włos Jest!

Predator Toyad Miażdżitsu Włos Jest!


Sorka za niezbyt eleganckie okoliczności kibelkowe i spłuczkę statystę, w tej chwili dysponuję tylko tymi lichymi samojebkami z telefonu, ale dają jakiś pogląd na mój nowy Predator-alike fryz. Sama toto robiłam, od A do Z, i puchnę z dumy. Załadowałam dopiero 2/3 "dredków", a już mam wrażenie łba jak wiadro, co mnie paradoksalnie bardzo cieszy, gdyż zawsze marzyłam o mega objętości włosów. O dredach zresztą też, a teraz marzę jeszcze bardziej, bo widzę naocznie(!), że mi pasują. Nie ma to, jak se humora poprawić nowym ymydżem, haha! :)))

17:50

Dojrzewanie w kokonie. Albo coś.

Dojrzewanie w kokonie. Albo coś.

Pomysłów niecnych. Jutro zmacam pewien towar... od tego wiele zależy, więc... Czymajta kyciuki, byle nie kłykciny.

Pogoda we Stolycy ma peemesa, no nie może się zdecydować, dzwoni mi chłop z pracy, nad nim jaśnieje słońce, a nade mną dżdży, abo tak samo, tylko na odwrót. Swoją drogą, w nocy przypomniał mi się ten kawałek, cudny zaiste, szkoda, że Pan już niucha kwiatki od strony ichniej kwietnej rzyci, ehh.





Dzisiaj w związku z pogodową mizerią urządziłam se domowe SPA. Nałożyłam maskę drożdżową Agafii obficie na czaszunię, czaszunię owinęłam folią, folię upchnęłam pod wełnianą czapę. Ubrwienie i urzęsienie potraktowałam ciemnobrązową henną. Pilingi, masażyki, depilejszyn, etc.


 Brejslet z Rossmanna, idealnie pasowała na mój ekstremalnie wąski nadgarścior, nonie mogłam nie wziąć:


Lubię biżuty, w których można się kąpać i spać, a pasują do większości rzeczy. Kupiłam sobie jeszcze złote (kolor w sensie, nie kruszec) kolucha. Kolucha też pasują prawie do wszystkiego. :) I jeszcze kupiłam Nivejki, ulubione, od lat, zawsze na podorędziu:


Zdrowa szamka; kiedyś myślałam, że wszystko, co wartościowe do jedzenia, jest mdłe i beznadziejne, a teraz odkrywam np. uroki warzyw pieczonych z jaglanką:

W ogóle, jak patrzę czasem, co ludzie wrzucają na taśmę w sklepie, to aż mnie słabi... Mrożona lazania, naszpikowane chemią "gotowce" do mikrowelki, gazowane farbowańce do picia (często dla małych dzieci), parówki multipak za dwa zety, syfiaste słodycze o dwuletniej dacie przydatności do spożycia... Nie jestem żywieniowym ortodoksem oszołomem, ale kuźwa, przynajmniej się staram jako tako świadomie kontrolować, co pcham do "wora" i co zasila mój organizm, również mózg. Czuć różnicę, jak cholera, nawet w myśleniu i kreatywności, wow, kto nie chce, niech nie wierzy.

***


10:44

Włosie z 2 maja. Apdejt.

Włosie z 2 maja. Apdejt.

Te blond końcówy haczą się przy rozczesywaniu strasznie... Zarzekałam się, że nie wycieniuję ponownie herów, ale coraz częściej mi to łazi po głowie. Po pierwsze, pozbyłabym się wszystkich tych zniszczonych rozjaśnianiem resztek i zostałyby mi gładkie zdrowe naturalki. Po drugie, całość równa plus plączące się przy ryju fafluchy z odrastającej grzywki - efekt ni w tyłek ni w oko. Po trzecie wreszcie... lepiej wyglądają dredy na wystopniowanych włosach... :>

Co mnie wielce raduje, to "plaga" baby hair, sypią się w obfitości, a to oznacza wyraźne zgęstnienie fryzury za czas jakiś. Juhu!

17:01

Kto loffcia upasione pajoncury.

Kto loffcia upasione pajoncury.
No, ja, na ten przykład, średnio.

Kiedy się wprowadzaliśmy do obecnego lokum, cieszyliśmy jak dzikie z perspektywy posiadania sporego balkonu. Szkoda tylko, że balkon po zmierzchu porą letnią przeistaczał się w odstręczające miejsce pełne tłustych, czarnych, obrzydliwych pajęczaków. Chop wyłaził nocą na fajka zbrojny w mopa. Cośmy się nagooglali, jak to świństwo wykurzyć! Ponoć ten wyjątkowo dorodny a szpetny gatunek świadczy o czystym środowisku, hmm, no super, ale człowiek chciałby sobie czasami z piwkiem i papieroskiem poziorać z zadumom w rozgwieżdżone niebiosa. I nie zaprzątać sobie łepetyny tym, że COŚ może mu dokonać desantu na łepetynę ową, chociażby. 

CHYBA BYM ZDECHŁA Z PRZERAŻENIA I "BRZYDA". No sorry, lubię przyrodę i teges, ale... NIC tak skutecznie jak szkaradne owady nie przyprawia mnie o histeryczny dygot i wrzask. Fe.

Ogólnie wnioski z forów dyskusyjnych były pesymistyczne - dziadostwa nie da się wytępić, trza zaakceptować albo zmienić miejscówkę... :/ 

A takiego wała.

Znaleźliśmy coś takiego, co się zowie Substral. Specjalnie na "pająki i owady kroczące". Defilujące, kuźwa. Producent zapewnia 3 - miesięczny święty spokój, nadto zapewnia o nietoksyczności środka. No cóż... Niewiele było do stracenia. Ofukaliśmy barierkę obficie. IIiiiiiiii...

Ha!!!

Były bite 3 miesiące świętego spokoju, wierzta mi lub nie! Można było bez stresa powdychać wieczorne opary bzów i inszego kwiecia. Zostało nam jeszcze trochę, a szkarady właśnie zaczęły wyłazić... ;>  A zatem, Substral w łapę i do dzieła, fuku fuku. U nas działa z mocą wołu, można kupić via Allegro, cena, o ile pamiętam, przystępna.

Takżetego. Jeśli ktoś ma podobny kłopot, służę sprawdzonym sposobem.

:)


Haha, sorry, nie mogłam se odmówić tych magicznych gwiazdeczek :P
Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger