17:41

Hipersomnia.

Raz, że zima.

Dwa, że od niedzieli jestem na odwyku od kawy. Tzn. raczej od kofeiny, bo kawę owszem żłopię - zbożową Inkę... :) Poranki bez mocnej czarnej "siekiery" z ekspresu są okropne, rozmemłane, a podszyte wkurwem, chwytam pion jakoś na trochę przed południem, i potem już nawet leci. Ponoć po tygodniu - dwóch takiego detoksu człowiek nie budzi się już taki zdechły. Hope so..

Nuda. Pomalowałam se dziób, jak widać. Fajny kolor, pomieszałam paluchem Rimmel bordo z czerwienią Maybelline oraz fojoletem Lovely. Korci mnie Apocalips, chyba widziałam w ofercie coś podobnego...


 Tralala.


Takżetego...

1 komentarz:

  1. drugie foto przepiękne.
    ma w sobie tajemniczość niczym z alicji z krainy czarów.
    oraz zakochałam się w twoim pisaniu, od pierwszego przeczytania, a trafiłam tu zupełnie przypadkiem.

    uściski ślę!
    ~m

    OdpowiedzUsuń

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger