20:17

Hello Winter...

No dobra, błysłaś bielą, dziecię śnieg uźrzało, to tera już se możesz wydupcać...








OFF YOU GO GREY COLD BITCH! Me likie Wiosna!

Dżizas, na białołęckim zadupiu musiałam dziś ostro nadkładać trasy, bo Quinny Zapp, zajebiaszczy bachorzęcy powóz, po zaśnieżonych chodniczynach nie pociągnie... Zresztą nie wiem, co by pociągnęło, chyba sanki, ale sankami do Lidla nie wjadę, siatami nie obłożę. Brr. Przynajmniej, grzęznąc, klnąc pod nosem i ciężko zipiąc, udało mi się zrobić weekendowy zapas niezbędnych lodówkowych statystów. Jutro mogą żaby lecieć z nieba, I don't care.

***

Nie wiem co wpłynęło na moje kudły i paznokcie - łykanie Calcium P., Maxi Krzemu, a może wcieranie balsamu Herba Studio, a może wszystko do kupy, ale - zapierdzielają z porostem jak nafukane! Eksplozja bejbików, wkrótce podwoję objętość grzywki, z której, nawiasem mówiąc, zamierzam zrezygnować, bo mię znudziła, mam już inszą hero-zajawę... :P

***

Ha. Niedługo już oficjalnie odhaczę parę istotnych punktów na liście postanowień noworocznych, wow... niesamowite, czasami coś wydaje się karkołomnym przedsięwzięciem, a przy wykrzesaniu dobrej woli połączonej z DZIAŁANIEM, okazuje się... całkiem gładką bułeczką. Wkręcam się w zwalczanie guzdralstwa i zwlekania KONKRETAMI. Najtrudniejsze kokosy do zdziobania przede mną, ale chuj, bring it on!

***

Rozkminiłam też, jak upstrzyć porę odmóżdżającego relaksu z SATC, czymś intelektualnie pożytecznym. Oglądam serial w oryginale, szczęśliwie kumam prawie wsjo, ale włączyłam napisy, żeby wyłapywać nieznane słówka, wypisuję je sobie i od kopa tłumaczę.

1 komentarz:

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger