17:38

Sentymentalny trip sierpniowy, a zaduma wanitatywna z okazji, że jesień dyszy w kyrk.

W połowie sierpnia miałam okazję wybrać się z gębą po kweście w rodzinne strony... mojej rodziny ;) Przy okazji zahaczylim o zabytkowy, urokliwy i baaardzo stary (z ok. 1500 roku) kościejek drewniany w Binarowej (powiat gorlicki, 4 km od Biecza). Nie mam ambicji przytaczać tu jego historii ani mądrować się z dziedziny sztuki sakralnej, albowiem codziennie można nieodpłatnie to miejsce zwiedzać, a pani przewodniczka szczegółowo wszystko tłumaczy. Naprawdę warto. Chodzi mi jednak o podzielenie się ogólnym wrażeniem i refleksją.

Mam słabość do miejsc, przez które - jak by to szumnie nie brzmiało - "przemawiają wieki". Duch tamtych czasów. A w tym miejscu bardzo intensywnie go czuć. Pomijam już stęchły muzealny smrodek. Ołtarz, figurki i obrazy też mnie średnio fascynują. Ale polichromie... a raczej ich tematyka... WOW. Cóż za klimat! Wszystko tam oscyluje wokół eschatologii... No po prostu nie sposób oprzeć się wrażeniu, że czołowymi ówczesnymi toposami były... śmierć, grzech, marność kondycji człowieczej. Wszędy na ścianach malowidła przedstawiające smętny los grzeszników na sądzie ostatecznym, diablęta perwersyjnie torturujące niegodziwców, siedem grzechów głównych upersonifikowanych pod stopami aniołów (bodajże to byli anieli), ladacznica w sukience lubieżnie odsłaniającej... kostkę, wizerunek kostuchy z ostrzem kosy namalowanym dokładnie na wysokości szyj wiernych (!), spersonifikowana śmierć dybiąca na życie niczego nie świadomego kupca dobijającego targu w karczmie... W sensie, że memento mori i nie znasz dnia. Ani godziny. A tak w ogóle to wszystko vanitas.

Dobry był jeszcze specjalny konfesjonalik do spowiedzi... yyy... rodzinnych. Tak. Kolektywne spowiadanie danej familii. Czo jakoweś tajemnice..?? :) I odprawianie pokuty pod surowym okiem spowiednika. 

W kościele panuje wilgotny chłodek i półmrok sprzyjający melancholijnej kontemplacji ludzkiego losu... :) Robienie zdjęć z fleszem jest zabronione, więc zrobiłam telefonem kilka poglądowych foci...
Zapewniam, że nie oddają nawet namiastki tamtejszej atmosfery. Ale patrzcież na te biesy..!






Liczyłam na to, że uda mi się jeszcze obfocić zapamiętane z dzieciństwa, obrosłe pnączem i legendami miejsce pochówku ofiar epidemii cholery w l. 1847-48 (Szerzyny Podlesie), potocznie zwane Czarnym Krzyżem. Czarny Krzyż, który zapamiętałam stał w leśnej gęstwinie i rzeczywiście straszył. Był stary, drewniany, zmurszały i smętnie zwieszały się z niego jakieś wątłe rośliny... wyrastał znienacka przed oczami zbłąkanego wędrowca z mrocznej leśnej gęstwy, spomiędzy pajęczyn i bluszczu... nie wiem, na ile to dziecięca wyobraźnia a na ile faktyczne wspomnienie, w każdym razie - moje rozczarowanie było ogromne, gdy odkryłam, że w miejscu starego postawiono nowy, mały betonowy krzyż z oficjalną tabliczką, wybrzuszenie terenu sugerujące zbiorową mogiłę elegancko wydzielono słupkami, i... jakoś tak... to już nie jest TO :) Jako bachorzęta trwożliwie słuchaliśmy lokalnych legend i później z ciarami na grzbietach lokalizowaliśmy w trakcie długich spacerów to "przeklęte" miejsce w lesie :)

Przy okazji familijnej wyprawy pozachwycałam się tym, że żmija podczas spaceru po łące spod nóg czmycha, poubolewałam nad nieogarnionym chamstwem ludzkim objawiającym się w zanieczyszczonym śmieciami i zmętniałym potoku, w którym dawno temu brodziłam z kuzynką i zbierałyśmy w przejrzystej wodzie "kacze mydła", a srebrne rybki śmigały nam pod nogami. Ehh. Cóż, na starość człowiek robi się sentymentalny... :) Wybaczcież.

I do następnego. :)

* Zaduma wanitatywna w toyadzim wykonie:

5 komentarzy:

  1. Oj to prawda. Na starość to się człek jakiś taki ckliwy robi:-) P.S. Pisz więcej, uwielbiam Cię czytać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również o więcej notek proszę! ;) Takie miejsca mają swój niezwykły klimat, coś w tym jest, że gdy się jest w starym Kościele, wyobraźnia czaruje, bo tyle ludzi było tu przede mną, jak to kiedyś wyglądało, tyle emocji.. I dziękuję za relację na zdjęciach, bo jest co podziwiać!

      Usuń
  2. Piknie to odmalowalas! Czasami lepiej nie robic wycieczek sentymentalnych, nowa wizja moze zastapic stara ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja ostatnio znalazłam się na starym cmentarzu żydowskim,Mimo panującego upału to miejsce było otulone cieniem, dającym jakiś taki chłód aż zdało się przemawiać spokojem z pod obrośniętych mchem mogił.Pisz czekam!

    OdpowiedzUsuń

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger