19:29

Overthinking..?

Pozwolę sobie poczynić kilka luźnych uwag tytułem upuszczenia strutej juchy.

O czymże to ja się ostatnio przekonałam ponad wszelką wątpliwość, a raczej - utwierdziłam w przekonaniu.

O tym, że... Gdybym miała, czysto hipotetycznie, wyekspediować z trwałym skutkiem w kosmos jakąś grupę hominidów... to (zaraz obok jakichś zwyrodnialców i zbrodniarzy) poleciałaby przaśna tłuszcza charakteryzująca się ignorancją vel "głowa we własnej dupie", zerową refleksją (bo i cóż tu rozważać, kiedy ciemnota i ciasnota) oraz - obowiązkowo - gorliwą dyspozycyjnością do autorytarnej szczekaniny wszem i wobec, a już zwłaszcza w internetach. 

Przerażający jest brak jakiejkolwiek pokory wobec własnych wąskich horyzontów... Owszem, warto mieć "swoje zdanie", stanowisko w danej kwestii, ale czasami więcej "jaj" wymaga uczciwe przyznanie się do konsternacji - spowodowanej, chociażby, pływaniem w smrodliwie popiardującej od dna medialnej magmie dezinformacji i manipulacji... Nieufność, wyważenie i ostrożność wobec serwowanych zewsząd na tacy rewelacji wydaje się rozsadną postawą... Zaś tokujące z gębą eksperta krzykaczki i krzykacze - zwłaszcza używający populistycznej, plugawej retoryki - przyprawiają mnie o autentyczny, mizantropijny rzyg.

I nie chodzi mi wyłącznie o uchodźców... Równie dobrze może być to kwestia futer naturalnych, skór naturalnych, mięsożerność vs roślinożerność. Zniesmacza mnie i odrzuca POZIOM praktycznie każdego "gorącego" dyskursu na tle polityczno-światopoglądowym. A szkoda, bo twardo uważam, że pluralizm opinii i rzeczowe(!) argumenty uczciwie(!) brane pod uwagę przez wszystkie(!) strony mają ogromny potencjał rozwojowy. Takiego potencjału nie ma natomiast wzajemne obrzucanie się błotem... Jak kilkulatki w piaskownicy wojujące o łopatkę, dla których kontrolowanie emocji rozumem to jeszcze abstrakcja. Ale... dorośli ludzie..? Żeniby tacy wielce cywilizowani..?? Ręce opadają.

To, co mnie zatrważa, to to, że wyważonych, racjonalnych, nie-oszołomskich wypowiedzi jest na pierwszy rzut oka promil. Jedyna nadzieja w tym, że co mądrzejsi ludzie nie mają zazwyczaj tendencyj do mitrężenia czasu na jałowej szarpaninie z "omnibusami", co właśnie wypełzli spod otoczaka rzecznego i dorwali cud techniki komputrem zwan. Mam tedy nadzieję, że to, co czytuję w internetach i słyszę w realu, nie jest miarodajną próbką społeczeństwa, w którym żyję. Mam, karwia, nadzieję... :/

Jeszcze raz powtórzę - można mieć odmienne, nawet skrajnie odmienne opinie na KAŻDY temat. Praktycznie nie ma chyba sporu, w którym po obu stronach nie padałyby logiczne argumenty. Zauważyłam, że zazwyczaj im mniej argumentów, tym więcej emocji, a im więcej emocji, tym trudniej o argumenty...

I to w zasadzie wszystko, co mam tu do powiedzenia. To nie jest wszak docelowo blogas o "poważnych" wiekopomnych sprawach. Mam już zresztą po kokardę całej tej histerycznej gównoburzy, doprawdy. Całe szczęście, że niezawodne fashionistki postują niezmordowanie jeno nowe fatałaszki, mejkapy i inspirujące selfies Kylie Jenner - bez sarkazmu, teraz to strach otworzyć lodówkę...

(No dooobra, nutka sarkazmu jednak była...)

Przygnębionam po prostu - zarówno samymi zawirowaniami dziejowymi, jak i medialnym gnojem wokół nich. Tyle.

1 komentarz:

  1. Amen po stokroć zgadzam się mnie również przeraza poziom intelektualny co niektórych osobników.Sama czasami mam odmienne zdanie od całej gawiedzi jednak słowo tolerancja jest dla mnie zacne.

    OdpowiedzUsuń

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger