20:13

Umirom, karwia.

Tydzień temu miałam sparing z tzw. grypą żołądkową, który skończył się dwoma subtelnymi rzygusiami, z których jeden sprowokowałam, bo szkoda mi było czasu na wiszenie nad wanną. I luzik. Za to cała rodzina bez wyjątku leżała pokotem, dramatycznie jojcząc, 3-5 dni, truchtając co kwadrans to do kibelka, to do łazienki. Mnie względnie owo wirusisko oszczędziło. Za to od weekendu znowuż przyplątał mi się bakcyl katarowo-gardłowy... z gatunku upierdliwych :/ Ślipia mam jak po wtarciu w nie dwóch garści końskiej sierści, kichawa spuchnięta, niedrożna i w czerwone cętki, ryło obdarte od ustawicznego smarkania w chusteczki higieniczne, głos jak Janis Joplin po ciężkiej popijawie, bania ciężka, uszy "zatkane", no i niezależnie od ilości przyjmowanych płynów - istna Sahara w pysku... Na szczęście makijaż i filtry w insta nieco niwelują kaprawość mej fizys, ale nie dajcie się zrobić w bambuko - pod tem wszystkiem jest lichota straszeczna :P




No, ale nie będę Wam tu ponad miarę biadolić o jakiejś drobnej niedyspozycji. Piszę, bo właśnie znajoma podlinkowała na fejsie artykulik traktujący o tem, czego trzydziestoletniej matronie wdziewać nie lza pod pozorem żadnem, chyba że w okolicznościach frywolnych (czytej własnych ścian cztyrych). Jako że jestem adresatką tych smętnych spustów z wątpliwej krynicy mundrości, to postanowiłam, że się ustosunkuję, albowiem mię rozjuszyły.

Przede wszystkim. Abstrahując od artykuliku. Wnerwia mnie protekcjonalne traktowanie kobiet przez media, jak jakichś bezmózgich kur, kretynek, którym trzeba jak krowie na rowie wyłuszczać, czego chcą, czego POWINNY chcieć, co MUSZĄ zrobić, a zwłaszcza wytykać im na każdym kroku jakie są wybrakowane i pod jakimśtam względem beznadziejne, przyprawiać je o kolejne i kolejne kompleksy (których większość i tak ma aż za dużo, niepotrzebnie, naprawdę), hartować w nadmiernym ścisku naszej mentalnej dupy, promować kompulsyjne ocenianie po wyglądzie i pozorach siebie oraz inne baby, szczuć duchem dulszczyzny itp.

Wracając do artykuliku. Rozwaliła mnie już tytułowa arbitralna granica "kobiety dojrzałej" - czyli 30+. Kobiety, która po trzydziestce to już nagle niby absolutnie "ośmiesza się" w fikuśnych kieckach z ozdobnikami w postaci falban, niedajboże kieckach rozkloszowanych, za krótkich (czyli pewnie powyżej kolana), a już w ogóle szorty odpadają (chyba że w domu), sportowe buty - fujka (chyba że drogie i z jebitnym logo znanej marki), kolory inne niż odcienie pochodne betonu, kupy i smarków - fujka, nadruki i napisy na tiszertach - fujka, dopasowane tiszerty - fujka, bluzy z kapturem - fujka, biżuteria inna niż skromna, szlachetna oraz oczywiście nabyta za odpowiednią kasę - żenada, torby lniane - żenada, kolorowe ozdoby we włosach - dramat. Generalnie cóż pozostaje..?

a.) wór jutowy lub włosiennica, ponadto okład z rozżarzonej podkowy na twarz
b.) no dobra, bure garsonki w kolanko i czółenka na umiarkowanym klocuszku, zaondulowany kalafiorek na główkę a na kalafiorek wełniany berecik
c.) trumna ale też nie nazbyt wymyślna, wot, klasyczna dębóweczka obleci

Yyy. Oh wait. Skoro trzydziestki obłożone są takimi restrykcjami, to co z czterdziestkami, pięćdziesiątkami, sześćdziesiątkami, siedemdziesiątkami? Chyba powinny się wogle wstydzić, że jeszcze je ziemia nosi, i kichawy z chałpy nie wyściubiać? No chyba, że do pobliskiej kapliczki na nabożeństwo. Ale w sumie lepiej przy radyjku klepać koronki.

Uff... O ile tekst mnie zniesmaczył, o tyle - bodaj pierwszy raz w moim romansie z komciami w internetach - komentarze były zasadniczo jednomyślne w, jakby to ująć... skwitowaniu porad autorki erekcją środkowego palca ^^ Nawet panowie bronili prawa pań do dowolności stroju, ograniczonej nie tyle metryką, co - JAK KAŻDEGO - okolicznościami, higieną i elementarnym dobrym smakiem. Co kogo interere czyjś personalny gust i upodobania??? Skończmy już wreszcie z tym żenującym przypierdalactwem do sfery wizualnej naszych bliźnich. To jest - moim skromnym zdaniem - O WIELE większa wiocha, niż jakiekolwiek cholerne pstrokate szorty w cekiny na jakiejkolwiek starej d. Zresztą - starość to stan umysłu. Zamiast się kuźwa cieszyć, że żyjemy w czasach, w których długowieczność jest jak najbardziej osiągalna, że seniorzy w miarę możliwości korzystają z dobrodziejstw sportu, edukacji, rozrywki, podróżują, realizują najrozmaitsze pasje - to NIEE, udupmy ich, poczynając od dziewczyn (tak, DZIEWCZYN) trzydziestoletnich, sugerując im wydumane (tak, WYDUMANE), oparte na wytarganych z zaśmierdłej konserwy zamierzchłych stereotypach, OGRANICZENIA, restrykcje, konieczność ascezy, skapcanienia. Pani Dulska radzi - jak się nosić, coby we wsi nie gadali. Czad po prostu...

Często spotykam się z opinią, że na tzw. świecie panuje większa tolerancja i luz w zakresie cudzego wyglądu, że ludzie raczej nie mają takiej aktywnej żyłki zlampiania wzrokiem wszystkich dookoła i obgadywania ich. Ale nie wiem jak jest naprawdę - nie mieszkałam zagramanicom. Mogę jeno domniemywać na podstawie zasłyszanych informacji oraz własnych, krótkotrwałych, obserwacji. Mam wrażenie, że jednak na naszym rodzimym poletku jakiekolwiek odstawanie od uświęconego tradycją jedynie słusznego "monolitu" ciągle jest chętnie wytykane paluchami i piętnowane. A baby to już wogle taki wdzięczny temat, wszystko biorą do siebie, dźgnięte krytykanckim szturchem kurczą się jak potraktowany patykiem ślimak :) Niestety...

Ehh. Nieco na inny temat, ale poniekąd pokrewny, wypowiada się jutuberka Kaylee:

I ma rację. Choć jest brutalna. Nikt nie ma prawa nam chromolić, w czym mamy się czuć źle, skoro czujemy się w tym dobrze. Ach, i nie znam kobiety, która z własnej woli przyszłaby do biura w plażowym pareo, serio. Albo na pogrzeb w różowych japonkach z kokardką... To jest kwestia elementarnego wyczucia, naprawdę. Reszta to zwykłe czepialstwo i nieproszone mędrkowanie.

6 komentarzy:

  1. Piękny tekst, uśmiałam się jak norka, szczególnie z tej rozżarzonej podkowy :D
    Co do treści przeznaczonych dla kobiet to zgadzam się w stu procentach, zwykle uwłaczają one ludzkiej inteligencji i godności i są poniżej jakiegokolwiek poziomu. Artykuł w necie to jedno, ale najsmutniejsze jest to, że ludzie wciąż płacą za te tzw "kobiece pisma", przyswajają tę sieczkę i jeszcze za to płacą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa, poziom treści dla kobiet istotnie POWALA... Pisemka na zasadzie: dużo obrazków + same pierdoły, w kółko tylko jak schuść, jak się pozbyć cellulitu, co ugotować facetowi z użyciem afrodyzjaków żeby erekcja wybiła mu zęba, 20 technik superlodziary, włosy i makijaże, porady jak skompletować ałtfit na randkę za JEDYNE 1000 zł, historyjki motywacyjne w stylu "20letnia celebrytka powiła dziecko i nie przydeptuje sobie cycków - POZNAJ JEJ SEKRET!!!", "10 sygnałów, że ON nie traktuje cię jak obwoźną dziuplę", quiz "psychologiczny" CZY JESTEŚ PRAWDZIWĄ KREJZOLKĄ SEKSOLKĄ".......... Ugh, przykłady można mnożyć :) Mnie to bawi do łez, ale miałam na początku studiów współlokatorkę, dla której COSMOPOLITAN to była wręcz Biblia.... O_o

      Usuń
    2. Uwielbiam Cie czytać - zawsze poprawisz człowiekowi humor! :D

      Usuń
  2. Podlinkujesz ten artykuł, który Ci znajoma podesłała, jestem go strasznie ciekawa...? Ja się (na szczęście!) nigdy nie spotkałam z uwagami nt stroju mimo, że jestem po 30stce (a od koloru i szortów nie stronię) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łatwo go zgooglać ;) Czego NIE WYPADA nosić po trzydziestce, czy coś w ten deseń.

      W sumie też się nie spotkałam z bezpośrednimi uwagami, bo rodzinę mam w miarę wyluzowaną pod tym względem, a obcy ludzie zazwyczaj dają mi max. 25 lat (haha, zapewne przez te MŁODZIEŻOWE ałtfity, ale nie zamierzam rozpaczać). Ale tuż po urodzeniu dziecka miałam sugerowane, że "powinnam" ściąć włosy (wtf??) i "po co mi TERAZ makijaż i pomalowane paznokcie"... oczywiście, zabiłam te porady dzikim rechotem i nikt już się nie ośmielił ich ponawiać... :D

      Nie wyobrażam sobie kisić się w upalne miejskie południe w jakiejś zabudowanej szmacie albo rybaczkach jak dla emerytowanej turystki... Mało tego, latem to ja rzadko noszę stanik ^^ Unikanie kolorów i wzorów to też jakiś absurd :)

      Jeju, jak dobrze, że rozsądni ludzie mają wywalone na szpony konwenansu, inaczej świat byłby taki drętwy, szary i smętny.... :)

      Usuń
  3. Świetny tekst, choć i trochę też się uśmiałam ;D Drażni mnie to, zwykle gdy ktoś mi mówi coś w stylu: patrz jak ona wygląda, W TYM WIEKU(!) nie powinna się tak ubierać.. zazwyczaj krótko ucinam bo nie chce mi się wdawać w niepotrzebne, nie wnoszące nic nowego i szczególnego dyskusje: skoro JEJ się to podoba i dobrze się w tym czuje, to tylko i wyłącznie JEJ sprawa. Staram się trzymać jak najdalej od niepotrzebnego oceniania bo często tak jest, że pani po 40 czy koło 50 wygląda ładniej, jest ubrana bardziej gustownie ze smakiem i wyczuciem niż patrząca bezkrytycznie na wszystko 20-stka. ;)

    OdpowiedzUsuń

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger