16:21

Raz lepi, raz gorzy.

Zawsze zbiera mnie na spontaniczny womit, ilekroć np. podczas scrollowania tumblra tudzież innego tasiemca z foto landrynami dla zmysłu wzroku natrafiam na jakiś nienawistny kleks z d..., za przeproszeniem. :/ Przeto na fejsie zlądowało tytułem niewinnego inspo foto Johanny Herrstedt, szwedzkiej blogerki o oryginalnym i niewątpliwym powabie, zręcznie podrasowanym makijażem, dobrymi fotami i ich postprodukcją. I co? A co ma być... HEEEJTYYY LECOOOM!!! A ŻÓŁĆ SIĘ LEJE HEKTOLITRAMI :D Że beee i fuuu i sztuczna, wogle bezczelna bo ośmiela się zdjęcia przerabiać, że ufoludek, że klon, że anoreksję propaguje, że paznokcie za duże a oczy obgryzione, że to, że śmo... DŻIIIZAS... O,o... Nie no, duch zawiści i jadowitego zaplucia wśród młodzieży, widzę, nie ginie, a wręcz miewa się super. :/ Kuźwa... serio, nie mieści mi się we łbie, jakim trzeba być małym, sfrustrowanym, smutnym i nieszczęśliwym człowiekiem bez własnego życia za kompem, żeby fajdać takie komenty i psuć innym krew...

...a już totalnie nie czaję, jak można zakładać specjalnie blogasska, by z zapałem godnym lepszej sprawy kultywować, podsycać takie klimaty i żerować na podobnych sobie przykrych ludzikach, o nikczemnych ciągotach do brandzlowania własnego ego cudzym kosztem... O ironio, cel owego blożka niby "szczytny", bo wyłapywanie nieumiejętnych/rażących manipulacji wyglądem w procesie postprodukcji. Autorka schlebia sobie mianowicie, że zna się na obróbce graficznej i jedynie staje w obronie niewinnych nastoletnich duszyczek, podatnych na perswazję sfałszowanego piękna. Ach, och, jakże szlachetnie, prawda? Szkoda tylko, że praktyka ostro rozjeżdża się z teorią, bo poza analizami porównawczymi materiału ze zdjęć, posty ociekają agresywną personalną krytyką, ubliżającymi domysłami na temat czyjegoś charakteru, moralności, życia prywatnego i rodzinnego, intelektu - bazując wyłącznie na wizerunku wirtualnym, tweetach oraz plotkach. No... kamaaan, litości :/ Jestem potwornie przeczulona na takie wycieczki osobiste na podstawie mizernych poszlak, na wieszczenie "prawd" niczym naćpana Kasandra wróżąca z ptasich flaków, na chorobliwe, graniczące z perwersją interesowanie się cudzym życiem (z naciskiem, oczywiście, na "pikantne" szczegóły) zamiast swoim własnym, na obłudne stawianie siebie w roli strażnika przyzwoitości upoważnionego do zaglądania innym ludziom w majtki. Obrzydliwstwo! I to pełne zacietrzewionej wyższości wytykanie komuś kompleksów, słabości i problemów psychicznych... hmm, szczerze mówiąc, wolę, jak ktoś leczy swoje kompleksy poprzez podciąganie brwi czy wyszczuplanie ud w fotoszopie, niż poprzez tak niewybredną i prostacką napierdalankę wymierzoną w innych, w dodatku przemyconą pod płaszczykiem świętojebliwej inkwizycji do spraw cudzej poprawionej graficznie wargi. Bleh...No przepraszam, ale jestem tym zjawiskiem srodze zniesmaczona!

Co do profesjonalizmu w zakresie analizy fot, też mam wątpliwości. Sztuczne rzęsy, makijaż, odpowiednie konturowanie, rodzaj ŚWIATŁA, kąt, perspektywa, użyty sprzęt, OBIEKTYW - te wszystkie czynniki mają olbrzymie znaczenie, jeżeli chodzi o efekt końcowy foty. Filtry i poprawki dokonywane w programach do tego celu przeznaczonych, rzecz jasna, też, ale jeśli dla kogoś sam fakt ich stosowania stanowi etyczną zagwozdkę to cóż... Polecam się obudzić tudzież wychynąć z konserwy światopoglądowej, mamy XXI wiek i o wiele większe możliwości wpływania na proces postprodukcji niż kiedykolwiek, cóż w tym złego? Owszem, doceniam także urok surowizny i prostoty, ale to tylko jedna z możliwych dróg, nie każdy musi nią podążać. Nie wszyscy muszą być szczupli i długowłosi, bo JA mam taki gust i takie widzimisię. Przykładowo. Ludzie mają prawo mieć absolutnie wywalone na swój wygląd, albo przeciwnie - dopieszczać każdą rzęsę i paznokieć, jeśli taka ich wola. Nic komu do domu, jak chałupa nie jego. Amen.

* Aha, jest jeszcze 'specjalistyczne' forum, na którym zbieranina przychlastów prężnie uczestniczy w wieszaniu psów m.in. na Johannie H., której osobny wątek ma kilkaset stron... Czy to nie jest z lekka, erm, poje*ane..? W kółko jedne i te same osoby gorliwie smażą kilometrowe posty o tym, jaka Jo jest 'self-obsessed' i głupia i pusta... ale tak szczerze - co jest bardziej żałosne (a zarazem PRZERAŻAJĄCE), posiadanie obsesji na swoim własnym punkcie (np. perfekcjonizm odnośnie własnego wyglądu), czy obsesyjne śledzenie każdego ruchu "znienawidzonej" celebrytki internetowej, analizowanie każdego jej zdjęcia i słowa, bycie na bieżąco nawet z tym, kiedy farbowała sobie odrosty... no błagam... O_o To już dla mnie zakrawa na jakiś cyber-stalking :/ Nie chcę być też złośliwa, ale patrząc po fizjonomiach z awatarków... cóż, pewne wnioski narzucają się same, sorry. Jednak nie tędy droga, chłopcy o nadwerężonych nadgarstkach i dziewczynki pokroju April Tuna. Rugając Johannę i jej podobne internetowe ikony tumblra itp., nie przybędzie wam powodzenia, wdzięku, centymentrów w gaciach, szczęścia i spełnienia. Doraźny strzał nędznej Schadenfreude serio wart jest takiego zachodu..? :/ Serio ludzie, wyjdźcie czasem na jakiś spacer albo spotkać się z przyjaciółmi. Oh wait, trza takowych wprzódy mieć, a wirtualne kółeczko wzajemnej adoracji to trochę marny ekwiwalent...:P

Pfff... okej, to tyle na dziś. Pisałam ja, nabuzowan Toyad, in the heat of the moment ;) 

5 komentarzy:

  1. Dobrze prawi! Polać jej!

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mnie ostatnio jad internetowy dobił, pjona. Za szczyt debilizmu uważam stwierdzenie, że ktoś "promuje anoreksję" albo "promuje otyłość".

    OdpowiedzUsuń
  3. Na prawdę trzeba być małym człowiekiem bez swoich zainteresowań co by jadem na bliźniego pluć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie ostatnio przeraził blog Niemodne Polki - nie tyle ze posty, ale właśnie te kilometrowe komentarze pod każdym postem, chamskie, ordynarne, bluzgające, prymitywne, że po przeczytaniu kilkunastu poczułam się jakby mnie ktoś obrzucił wównem. Nie ogarniam, co trzeba miec w głowie, w sercu, w duszy żeby takie coś wypisywać.


    OdpowiedzUsuń
  5. Wyszukałam Johannę na fb, nie słyszałam, nie widziałam, więc nie wiem o kim mowa. Gotycka bogini <3, szczerze? Mam mocno wyjebane na te milionowe dyskusje.. Dla komfortu psychicznego nie czytam komentarzy, jeśli spojrzę z ciekawości kończy się wkurwem i chęcią włączenia się w nią(nie zrobiłam tego i nie robię, po co podsycać dyskusję?). Alieny bez życia towarzyskiego lub sfrustrowani, którzy chcą się wyżyć, proszę bardzo jest sport, piweczko jeśli Ci pomoże, milion opcji, wyjdź nie komentuj, lub odreaguj inaczej. Proste

    OdpowiedzUsuń

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger