13:02

Manifest Dumnej Introwertrzycy.

Joł. Uwaga, bo zara bedzie ważki coming out.

Khm, khm!

Tak.

Jestem Toyad i jestem inrowertykiem. I - zgadnijcie co - jestem z tego faktu zajebiście dumna! :)

***

Nie to, żebym uważała samo bycie intro za fakt z gatunku szokujących... Ale przeczytawszy komentarze pod pewnym artykułem na ten temat, zszokowało mnie, jak wielu introwertyków żyło/żyje w przykrym (i błędnym!) przeświadczeniu o własnej dysfunkcji, ułomności społecznej, nieadekwatności.

I tak sobie popłynęłam (jak to introwertycy mają w zwyczaju) w odmęty refleksji. I introspekcji. I skłaniam się ku przekonaniu, że to otoczeniu introsi najczęściej "zawdzięczają" dyskomfort psychiczny powiązany z... byciem po prostu sobą :/ 

Zaczyna się często od lekkiego zaniepokojenia u rodzicieli, że ich dziecko jakby nieco stroni od innych dzieci, "ma swój świat" itd. Zdarza się, że co bardziej gorliwe mamy targają delikwenta po poradniach psychologicznych by np.wykluczyć zaburzenia ze spektrum autyzmu czy inne, albo (w dobrej wierze) chcą "zachęcić" latorośl do zbratania się z rówieśnikami, wypychając ją na siłę na kolonie letnie itp. Wielu dorosłych introwertyków wspomina to jako koszmar.  Każdą taką przymusową integrację instant z przypadkowymi ludźmi.

Szkoły, a już zwłaszcza miejsca pracy raczej zdecydowanie hołubią i sprzyjają ekstrawertycznym postawom, jako "obrotnym", "odważnym", "przebojowym", "otwartym", "przedsiębiorczym" itd. Predestynowanym niejako do tzw.sukcesu. Jakby krasomówcze kłapanie dziobem było równoznaczne z mocarnym umysłem i przymiotami charakteru , doprawdy. Niemniej jednak, żyjemy w czasach apoteozy reklamy, marketingu, pozorów. Produkt ma się dobrze sprzedawać. Bywa, że introsi już od podstawówki "cieszą się" uroczą łatką DZIKUSA, dziwadła, tudzież smutasa, ponuraka, rekluza etc. Taka jest cena za nieposiadanie biologicznego "czipu" odpowiedzialnego za instynkt stadny. Ale serio - pytam introwertyków, w tym siebie - czy gdyby nie te uprzedzenia i stereotypy, wpajanie poczucia gorszości, obcości, nieadekwatności - ŹLE Wam jest sam na sam z Waszym introwertyzmem? Tak prywatnie..? Coś mi podpowiada, że bynajmniej. Bogate i fascynujące życie wewnętrzne to zajebista sprawa. Wyobraźnia, kreatywność, innowacyjność, nieszablonowość myślenia. Niezależność i samodzielność. Lubienie przebywania solo w swoim własnym towarzystwie. Zdolność pogłębionej, wielowymiarowej refleksji i analizy. Powściągliwość przed bezmyślnym chlapaniem jęzorem, umiejętność słuchania rozmówcy, empatia, liczenie się z uczuciami innych. Preferowanie kilku wysokiej jakości relacji ponad pierdyliard powierzchownych znajomości. Nierzadko bardzo przenikliwe spostrzeżenia i oryginalne poczucie humoru. Trafne uwagi i celne riposty. Wyostrzony zmysł obserwacji. Przepraszam - czy to są... WADY???

Owszem, taki typ temperamentu ma swoje ograniczenia. Ale nie jest w tym ani gorszy ani lepszy od ekstrawertyzmu, który również ograniczenia ma, tylko inne. Jednak ograniczenia można zawsze próbować przezwyciężać, można i warto,  przy czym warto też pamiętać, że z introwertyka za Chiny Ludowe nie zrobisz rozjuszonej towarzyskiej bestyi nawciąganej fety i drącej japę , bo się po prostu NIE DA, bo to fizjologiczne, rozumisz, MUSK tak chciał i pozamiatane. Ten typ tak ma i nie nosi to znamion jakiejkolwiek patologii.

Natomiast spora część introwertyków jest w stanie z powodzeniem wypracować sobie skuteczne strategie funkcjonowania wśród trzódki, a nawet owocnego przewodzenia jej. Moim zdaniem podstawą czucia się dobrze jako intro jest uznanie tego za dar a nie dopust boży, następnie stopniowe i delikatne wychodzenie poza strefę komfortu celem jej ekspandowania. Po prostu trza se sukcesywnie obsiusiwać teren.

Najgorszy jest zawsze moment inercji. Potem już idzie. Ale też przypominam - nie ma przymusu oswajania sobie na siłę środowiska, od którego nas zwyczajnie organicznie odrzuca! Każdy powinien dążyć do odnalezienia swojej idealnej życiowej niszy, zamiast wciskać się na chama w formę, z której zawsze coś i tak wylezie. Po co? To tylko przyniesie frustrację. A dużo za dużo już mamy frustratów w społeczeństwie...

Jedyne tak naprawdę, czego introwertycy potrzebowali by do szczęścia, to po prostu więcej zrozumienia i akceptacji dla ich stylu bycia. Czasami aprobaty. Szansy na wykazanie się w przyjaznych (nieprzeładowanych bodźcami) warunkach.

Fajnie też, gdyby śmiercią naturalną wyginęły krzywdzące mity odnośnie introwertyków. Że są nieśmiałymi, niepewnymi siebie, zionącymi mizantropią, zdziwaczałymi, smętnymi, nudnymi, wyniosłymi pesymistami. I że doskwiera im samotność. Totalna bzdura. Introwertycy są najczęściej świadomymi własnej wartości, bardzo inteligentnymi, ambitnymi, ciekawymi, usatysfakcjonowanymi życiem osobami. Oni tylko są skonstruowani o tyle specyficznie, że na kontakty towarzyskie wydatkują energię, którą potrzebują później zregenerować w ciszy i odosobnieniu. Nie znoszą czczej gdakaniny, tzw. small talków, a także przestymulowania sensorycznego - hałasu, tłumu itd. Ich ulubiony mikroklimat jest raczej stonowany, zaś w gronie "swojaków" małomówny zazwyczaj i zamknięty w sobie introwertyk potrafi odstawiać głośne i pełne pasji perory, zrywać boki ze śmiechu, brylować, świetnie się bawić. Niektórzy introwertycy nie lubią imprezować, ale ja jestem akurat party animal... :D Tylko pod warunkiem imprezowania w dobrym, wyselekcjonowanym towarzystwie, wtedy nawet tłum obcych ludzi i decybele mi nie wadzą. 

Aha, ważna rzecz. Nikt nie jest stuprocentowym ekstra czy intro. Po prostu jest się bliżej tego lub tamtego bieguna. 

Drodzy introwertycy. Zakarbujcie sobie, do jasnej Anielki, że wszystko jest z Wami absolutnie okej, a wręcz jesteście bardzo spoko :) Nie dajcie się zaszczuć! Przekujcie to na Wasz "oręż", w myśl zasady, że jeśli życie uporczywie podrzuca ci cytryny, napierdzielasz z nich najlepszą lemoniadę ever! :)

Drodzy ekstrawertycy. Ogarnijcie, że nie jesteście miarą "normalności", choć jest was więcej (pi razy oko co trzecia osoba może być introwertykiem). Doceńcie zalety introwertyków. Uszanujcie ich potrzebę prywatności, kiedy potrzebują naładować akumulatory. Nie ciągnijcie za język, kiedy nie chcą gadać. Nie terroryzujcie "wychodzeniem do ludzi", "koniecznością wyluzowania się" itp. - introwertyk naprawdę super się czuje sam ze sobą, i bynajmniej nie jest spięty ani zbyt poważny - po prostu nie lubi się szczerzyć jak jakieś cholerne grabie, po próżnicy. I nie ma takiego obowiązku.

Pozdro wilcy stepowi i dusze towarzystwa, miłego weekendu! :)))

P.S. Też tak macie, że najbardziej piorunujące pomysły nachodzą was w zacisznym ustroniu..? Najczęściej chodzi o wannę lub kibelek. No właśnie. Otóż introwertycy czują się jakby siedzieli na klopie permanentnie, delektują się swoim błyskotliwym strumieniem świadomości, i jeżeli cokolwiek go zakłóca - lepiej niech będzie tego warte... ;)

9 komentarzy:

  1. Zaprawdę powiadam ci kobito żeś prawdę napisała.Jakbym o sobie czytała ,uwielbiam taką swoją pustelnie gdy jestem sobie sama w domu.Tylko zanim taki intro dorośnie i zrozumie że jest wyjatkowy usłyszy wiele na temat swej dziwaczności a to czasem boli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak... Też się nasłuchałam, już od przedszkola, kiedy przyjaźniłam się z... drzewem, stroiłam je, "leczyłam" ziołami (utykając w luki w korze trawsko i kwiatki). Miało nawet imię, które pamiętam do dziś! :) Ale trzeba przyznać, że twardą skórę na okoliczność przykrych komentarzy wyhodowałam sobie już w szkole, na szczęście nie tracę rezonu w utarczkach słownych i niedoceniający mnie adwersarz zazwyczaj kuli ogon... :) Choć to wątpliwa satysfakcja, bo co do zasady - nie lubię się kłócić.

      Usuń
  2. Jako introwertyk z blisko trzydziestoletnim doświadczeniem, podpisuję się pod twym tekstem "obiema ręcyma".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo wszyyyscy introoosi to jeeedna rodzina... ;D :)

      Usuń
    2. W imieniu swoim, bo jako intro czy znana z enneagramu "piatka" zdanie innych mam w d...drugiej kolejności...stwierdzam że autorka jest najbardziej przeintro intro, co jest komplementem niemal najwyższym z mozliwych. Wyżej jest już tylko erekcja :) ...niewazne zresztą!
      Blog jest świetny!

      Usuń
  3. Chwala Ci Szlachetny Toyadzie za Wpis Powyzszy. Niniejszym wlaczam Kibelek Mentalny do mego idiolektu.

    (to pisalam ja, tlusta,_papuzka)

    OdpowiedzUsuń
  4. Najprawdziwsza prawda! Introwertycy zostali po prostu "zakrzykani" i muszą podporządkować się prawom ekstrawertyków. Ja wciąż szukam swojej niszy, ale zmierzam do niej już dużymi krokami :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. "jeśli życie uporczywie podrzuca ci cytryny, napierdzielasz z nich najlepszą lemoniadę ever! "
    u made my day <3 dziękuję <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Ha! Zaczęłaś popełniać motywacyjne teksty! :) super. Czerwiec, a ja dopiero włączyłam wsteczny i zaczynam czytać po przerwie.
    Potrafię przełączać się z intro na ekstra, kiedy tylko mam widownię ;) w każdym momencie.
    Jednak jest taka jedna rzecz w introwertyzmie, kiedy nieliczni przyjaciele i znajomi odchodzą w siną dal... no i ten moment, kiedy emocje już się wylewają z sagana, potrzeba się komuś wygadać, pobyć z drugim człowiekiem, poczuć obecność i energię kogoś przyjaźnie nastawionego, kto nadaje na tej samej częstotliwości, a tu pusto. A zdobyć czyjeś zainteresowanie i zatrzymać je, tak trudno. I wtenczas ta dotąd pożądana samotność zaczyna przytłaczać. Dopadło mnie to i potrafię się przyznać przed sobą że sobei z tym nie radzę. Takie czasy, niby ludzie wokół, ale nieufni, ostrożni we wchodzeniu w przypadkowe relacje.
    Dziś Intro się kłania :))
    Niki

    OdpowiedzUsuń

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger