21:14

Toyad rzondzi se przy garach: zupa z soczewicy!

Machnęłam zupę taką jak lubię - żadne tam cienkie siuśki z pływającymi farfoclami gdzieniegdzie, tylko konkret zupa, w której łycha grzęźnie jak suchoklates w ruchomych piaskach! ♡

Skład:
Soczewica zielona (czerwona też spoko)
Dwie kostki bulionu, u mnie tego z Rossmana
5 zębów czosnku (a co se będę żałować...)
Przecier pomidorowy (słoiczek)
1,5 marchewki, pokrojonej w plajstry
Oliwy chlust
Cebula średnia czerwona porąbana w kostkie
Czosnek niedźwiedzi (opcjonalnie, chciałam zużyć resztę z opakowania)
Czosnek w proszku (opcjonalnie, ja dodaję na końcu, bo uwielbiam mocno czosnkowy aromat)
Ziemniaki (można, nie trzeba)
Opcjonalnie, kabanosy/boczek/kiełbasa

Soczewicę opłukać chłodną wodą.  Zeszklić cebulę i czosnek, marchewkę (plus ewentualnie ziemniory). Dodać soczewicę i bulion, i przecier, i gotować do miękkości. Zblendować na krem, albo zostawić w spokoju. Polecam zblendować... :) Doprawić do smaku według upodobań. Tyle :)

Wygląda troszku jak... zielonkawa kupa, ale smakiem jakże rekompensuje! :)))


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger