17:50

I jus mos. Albo i ni mos. Izi kam, izi goł.

Krótka bajeczka o tym, jak Toyad ukatrupił swoje ukochane halo. 

Telefon, znaczy. 

Dzierżył go świtem bladym w zaspanej dłoni, opierając się malowniczo o ścianę w nocnych szarawarach, drąc japiszona w ziewie, podczas gdy nieopodal toyadzi niemąż, zapragnął akurat, nieświadom bo plecami odwrócon, zrobić dziecięciu karuzelę. No to zrobił, przy okazji słodkie małe pulchne stópiszony z impetem wybiły Toyadowi Szajsunżka z garści, zaś Toyada z porannej niemoty - definitywnie. Padłam na kolana, tkliwie pozbierałam biedactwo, paczam, ani dryski. Z wierzchu nic się nie stało. Ale niestety, to tylko pozór. Ekran zasnuł się po chwili akwarelowym, niebiesko-fioletowo-różowym zafarbem. Mówiąc lapidarnie, GÓWNO WIDAĆ. Gwarancję mogę sobie w zadek wetknąć, bo to uszkodzenie mechaniczne i nie honorują w takich przypadkach. Naprawa tego dziadostwa kosztuje tyle, że w sumie nie wiem, czy już nie lepiej opchnąć na złom przez Allegro i dołożyć do czegoś nowego. Tyla, że ja bardzo polubiłam tę protezę prawej dłoni, przywiązałam się do niej, jak pies do budy kuźwa, aż mi wstyd, bo aspiruję na wannabe taoista, a tu taki lament za przedmiotem zbytku materialnego.

Chlip, karwia, chlip. ;(((

To se poużywałaś łąjzo na Insta... Bozia za próżność pokarała, pewnikiem ów oszołom z jutuba mioł recht, i tera Karma InstaNT nakichała tobie w misę. A masz!

...

Eee tam. :)

Coś wykminię! A co by nie! THIS... IS... SPARTAAAA!!!


7 komentarzy:

  1. Nie wiem, co miałabym napisać... nie rozumiem tego postu. Ani zdania z tytułu w nagłówku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie wiem, co miałabym napisać... dzięki za podzielenie się tą cenną informacją..? :)

      Najwyraźniej nie nadajemy po prostu na podobnych falach, nie ma w tym nic złego, a ja siłą tu nikogo nie trzymam; fakt, piszę osobliwie pod względem stylistycznym, ale robię to świadomie i celowo, pomna, że niektórych co bardziej zawziętych purystów językowych będzie to kłuć w oczy. Ale w prawym górnym rogu strony znajduje się taki magiczny krzyżyk, pozwalający oczom odpocząć... Ten blog to moja osobista enklawa, króluje tu mój personalny sposób ekspresji słownej, który nie ma na celu dogodzenia jak najszerszemu audytorium - on ma trafić, i trafia, do specyficznego audytorium. I póki żyję i mam siły/chęci/możliwość pisania, taki stan rzeczy będzie się utrzymywać.

      Usuń
    2. Znajomość języków własnych i obcych to podstawa, QED ;)

      Łączę się w bulu po tragicznej stracie.

      Usuń
    3. "Toyad Mordovnick. Bo znajomość języków własnych i obcych to podstawa."

      "Toyad Mordovnick? Do tej kwestii mam ambiwalentny stosunek."

      Tak mi się ułożyło dziś, zebrawszy słowa do kupy ;) w dwa różne motywatory/ memy jakkolwiek to nazwać.
      Niki

      Usuń
  2. Trafia, trafia Nana!

    OdpowiedzUsuń

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger