17:11

Japo Kalipsa już się z gąskom wita, a laski czujom potrzebę szpony malować...

Taż-to-szok!!!

Hehe, podobny komentarz spotkałam gdzieś ostatnio na jutjubie... Jakiś oszołom pienił się obficie, że upadek cywilizacji i dzień sądu borzego już za pasem, a próżne baby ośmielają się jeszcze czuć potrzebę malowania paznokci i generalnie zajmowania się czymś tak moralnie zgniłym jak tematyka związana z urodą. Zamiast tarzać się w burym popiele, rwać te doczepiane fioki ze łba oraz rzęsy Ardell z powiek oraz drzeć fensi łachi z klati. Hiehie. Mnie już takie kwiatki pachnące ciasnotą światopoglądową powoli przestają dziwić... odwrażliwiam się chyba na wkurzające rzeczy, na które mam znikomy wpływ :)

***

Wspominałam parę dni temu o odrobakowieniu przy pomocy ziółek. Ano, musi coś się uhodowało w kiszkach przez lato, na tych niekanonicznych pierożkach, albo dopadła mnie po przyjeździe jakaś Klontfa Syrenkie, w każdym razie, nom, przetargało mnie flakami i to solidnie. Przepraszam za obskurny może ekshibicjonizm, ale ja już tak mam :) Na szczęście już jest okejka, kontynuuję żłopanie naparu z piołunkiem w składzie i czuję, że to był baaardzo dobry pomysł. Ewentualna fauna została przetrzebiona.

W tak zwanym międzyczasie moje Pacholino ruchliwe ponad miarę wszelaką przywaliło mi podczas zabawy niechcący łepetyną w kichawę i tym oto sposobem kichawa uległa złamaniu po raz... eee...niech policzę, czwarty :) Na szczęście nic poważnego, tylko lekka opuchlizna i zasinienie nosa i pod oczami, żadnego przemieszczenia, luzik. Ehh, mój nos to dla mnie newralgiczny punkt, zawsze magicznie przyciągał wszystkie piłki na wuefie, płoty, drzewa podczas saneczkowania itd. :/ Dlatego wygląda jak wygląda, chociaż na to, co przebył ze mną, to i tak ma się wizualnie nieźle, byliw mi.

***

Ach, Toyad uruchomił dla publiki swojego instagrama, dopiero się wprawiam w sumie, choć konto mam dość długo, ale nie czaiłam klimatu jakoś. Teraz powolutku zaczynam czaić, ale wybaczta póki co wybitnie głupawkowaty charakter tegoż :) Link gdzieś po prawej, koło Fejzbuczyna.

Meh... :)

***

A tutaj focia trochu jak nie Toyad - miał być błysk gila w nosie a'la znany motyw z Blair Witch Project, a wyszło ciut wampirzo i creepy... ;) Albo tak se tylko schlebiam, ale niech tam.



11 komentarzy:

  1. Mogę zapytać jakie to ziółka na odrobaczanie? Czytam, czytam o tym i zainteresował mnie ten temat. A nos żeby jak najszybciej się jak to powiedzieć zregenerował! Już robię obczajkę na insta i się inspiruję, a co!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D

      Ziółka nazywają się "herbatka na lamblie", ale nie sugeruj się nazwą - napar jest jednym z najbardziej obrzydliwych w smaku ever i do HERBATKI mu daleko... :) Do kupienia w większości sklepów z eko żywnością, za ok. 5 zł, taki susz w zielonym pudełeczku z foliowym "okienkiem". Niepozorne toto, ale piołun robi swoje i wierz mi, jeśli coś JEST NA RZECZY to dnia następnego WYJDZIE NA JAW. Zdechłe aż miło. ;)

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo za odpowiedź! :)

      Usuń
    3. I wychodzi jednorazowo? Bo przez pięć dni w tygodniu spędzam 10-12 godzin w ludziach, trochę strach :P

      Usuń
    4. No właśnie, najlepiej zaplanuj sobie odrobaczanko na weekend... :) Może być tak, ale nie musi (w zależności od skali "inwazji"), że nie zejdziesz z klozetu przez dwa dni... :) A potem poczujesz się jak młoda bogini! ;) Jak masz mocne nerwy, to możesz ujrzeć "efekty" masowej zagłady np.nicieni, jak nie masz, radzę unikać patrzenia do klopa.

      Usuń
    5. Nerwy mam w miarę przeciętne, za to ciekawość jak zawsze niezdrowo rozkręcona. W dodatku kibel mam z półeczką, dla ludzi sentymentalnych... Może być ciężko z tym niepatrzeniem :D Chyba spróbuję jeżeli zjawi się jakiś wolny weekend, bo z okazji jesieni azsy mi szaleją jak mogą.

      Usuń
    6. Tęsknię za kiblem z półeczką! <3 Też oczywiście u mnie niezdrowa ciekawość wzięła górę, haha, ale przynajmniej wiedziałam, że zielsko jest skuteczne niesamowicie... Przygotuj się na wysyp atopowych parchów - to oczyszczanie z robalich toksyn, po trzech dniach totalnej masakry u mnie skóra ładnie się oczyściła, dostałam wilczego apetytu na zdrowe rzeczy itd. Teraz oczywiście jak co roku na jesień znowu się zaczął sezon drapania, ale odkąd pilnuję kwestii pasożytów, jest i tak o wiele łagodniej niż parę lat temu. Tylko kilka strupków na dłoniach :) a kiedyś miałam nawet azs pośród rzęs i brwi... :/

      Usuń
    7. Ja też! Lubię półeczki. Dobre określenie, dla sentymentalnych, już wzdycham ;) :> mhmm ehm nie wiem, nie jestem pewna, czy na mnie prawidłowo zadziałało owo zielsko antyrobacze. Herbatka w smaku taka śmieszna, gorzko-cierpka jakby od garbników, od pływających łupinek orzecha, ale piłam niemal do końca. I nic. No nic nie zauważyłam, żeby wychynęło z klozetu, nic na mnie nie łypało martwymi ślepiami ;> nie było ich czy jak... ani na skórze. Może dlatego, że poza ziołem detoksykowałam się innymi rzeczami też... wcześniej. W każdym razie jakby co, będę do niej wracać.
      Niki

      Usuń
    8. Ja z kolei po solidnym odrobaczaniu herbatką ( z efektem WOW, choć atrakcyjny w formie to on nie był) przerabiałam jeszcze ogólnorodzinne odrobaczanie Vermoxem. Familia wiła się w konwulsjach na klopie, a ja już luzik - myślę, że ta herbatka wytruła co było do wytrucia i Vermox zażyłam tak pro forma. U Ciebie może być podobnie, ale zapewniam - na "neofitów" zielsko może zadziałać z mocą wołu ^^

      Usuń
  2. nigdy nie powiedziałabym, że miałaś tyle razy nos złamany. nic nie widać, kichawa jak się patrzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pierwszy rzut oka nie widać za bardzo, ale z bliska już widać na "grzbiecie" łączenia kości (??) i pod palcem też czuć że nierówne :) Trzecie złamanie było celowe, chirurgiczne, żeby poprawić chałturę po poprzednich, lol. Jak tak dalej pójdzie to nos mi odpadnie przy tupnięciu nogą, haha... :D

      Usuń

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger