17:41

Tadek! Węgiel przywieźlim! Czarny, ze młyna!

Jak zapewne niektórzy się orientują, jestem teraz z gębą po kweście u rodziców w sercu Podkarpacia, albowiem dzieć ma tu sielskie wakacje, a ja w międzyczasie odbywam intensywny kurs na prawo jazdy. 

Kiedy wszyscy znajomi owczym pędem walili na "prawko", mnie jakoś specjalnie nie ciągnęło... mimo gorliwej zachęty ze strony najbliższego otoczenia. Trzy lata temu zgadałam się z koleżanką z Krakowa, że okej, robim. No i akurat wyszło, że Bejbi w drodze, więc odpuściłam. No i teraz wreszcie jeżdżę, i muszę przyznać, że... prowadzenie samochodu to jest przyjemność! :D W życiu bym siebie o to nie podejrzewała, ale autentycznie, coraz bardziej mi się to podoba i coraz lepiej mi się jeździ, nawet instruktor powściągliwie pochwalił, żem jedna z bardziej kumatych...;P 

Takżetego. No. Nic na siłę, ale z drugiej strony - prawdą jest, że "po drugiej stronie strachu" czekają na nas naprawdę zajebiaszcze rzeczy, i to częściej, niż myślimy :)

...aczkolwiek do niektórych sportów ekstremalnych, powietrznych w szczególności, żadna żadność mnie nie przekona. Tyłek mi cierpnie na samą myśl. Blaszane parówy wolę podziwiać mając pewny ląd pod stopami. 

Wczoraj polazłam na wagary... zamiast części wykładów ze znaków drogowych, które mogę sobie przeca przyswoić we własnym zakresie. 

Opłacało się, albowiem odkryłam kolejny bossski lumpeks w centrum Żeszufka, z którego wyniosłam idealne rurki woskowane w kolorze ciemnego wina oraz drugie, z metkami, w czarno-burgundowe pasy. Dałam za obydwie pary... yyy... 16,50? Potem wdepnęłam jeszcze do sklepu "Safi" na Jagiellońskiej, gały mi wywaliło jako te pięciozłotówy na mnogość toreb i torebek, portfeli i innych szpejów proweniencji brytyjskiej, z dominacją River Island, ale i sporo tanizny pokroju Atmosphere/Primark. Ceny - drożej niż peryferyjny lump, o wiele taniej niż chińszczyzna z galeryjnych sieciówek, a porównywalnie do pchlego targu :) A torbiszony niektóre cudne... Nie byłam w stanie sobie odmówić pojemnego shoppera River Island w kolorze piaskowego beżu, polowałam na coś jasnego i uniwersalnego, do ręki i z dłuższym paskiem, i normalnie siem zakoffałam; a czarny szoperek został w Wawie. Dałam wprawdzie 7 dych, ale jak na nówkę szoperkę tej firmy, to chyba nie ma co zdziwiać i sapać, nie? Najtańsza torba kosztowała... 6 zł, też RI, całkiem niezła ale już wyraźnie używana :) 

Zajrzę tam pewnie jeszcze nie raz, ale póki co bastuję z zakupami, bom zadowolona z inwentarza. Fotę wrzucę jak zrobię ;)

Tymczasem omasta oczna, czyli spieszmy się cykać samojeby, tak szybko się starzejemy. 

Wianecek i trochę komiksowej kryski baj PicsArt:


A tu dziecię mi nawtykało kwiatków za kostium:


Winiacz domowy jabłczany:


Toyad na dziecięcej huśtawce sprawdza udźwig gałęzi:


:>


4 komentarze:

  1. Widzę, że chadzamy tymi samymi ścieżkami :) polecam jutro złotóweczkę w dyskoncie na skrzyżowaniu Jagiellonskiej z ulicą, której nazwy nie pamiętam ale to ta równoległa do Lisa Kuli, dawniej była tam pizzeria Domar a na górze jest chinski sklep. W zeszłym tygodniu miałam tam zakupowe szaleństwo - 9 rzeczy za 9 zł i wszystko świetne. Ale wiadomo, trzeba mieć szczęście i sporo odwagi oraz siły żeby babiszony nie stratowały Cię podczas polowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, to ja chyba stamtąd te portki właśnie wygrzebałam! Przymierzalni ni ma, na szczęście mój tyłek to takie archetypowe rozmiarum 36, więc zaryzykowałam zakup i leżą perfekcyjnie :) Przyczaję się tam jeszcze w sierpniu... :>

      Usuń
  2. I oby tak dalej na kursie! Kiedyś i ja się przemogę ;) Zakupy najlepsze na wszystko! Wielkie zazdro co do porciąt z lumpeksu<3 Zdjęcie na huśtawce zdecydowanie wygrało! (bo czuć się dzieckiem trzeba zawsze:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdro to będzie, jak zapodam focie nadupne, po upraniu ;) Rzadko trafiam na dobre pory w lumpach, zazwyczaj wynoszę naręcza kiecek, tuniczyn, tiszerciw i giezeł... ;)

      Usuń

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger