Rozkminiam ostatnio ciekawe zjawisko. Podsrywanie kobitom 30+, 40+, 50+ tudzież 60+, które ośmielają się być młode i piękne ciałem, duchem i ubiorem... Doprawdy, czasami można odnieść wrażenie, że szeroko rozumiany apetyt na życie nie przystoi, odkąd dźwigasz na karku czwarty krzyżyk, lol. A kto tym zadowolonym z siebie paniom podsrywa? Nieee, bynajmniej nie starsze ani nawet nie równolatki, tylko... nastki i dwudziestki. Siriusli, łotdefak???
Znam zaiste krzepiącą dozę 30-stek i 40-stek, które wizualnie miażdżą niejedną osiemnastkę. I to niekoniecznie jakimś nadludzkim wysiłkiem wspomaganym medycyną estetyczną (do której nic nie mam, żeby nie było jakichś wątów)... Wysportowane, zgrabne, fajnie przyodziane, niezależne, "otrzaskane w świecie", "z niejednego pieca chleb jadły" (proszę nie nadinterpretować w sposób sprośny), świadome tego kim są, własnej wartości i siły rażenia (imho, nothing sexier). Zaawansowane w procesie indywiduacji, nie mają już tego uroczego "siana w przyłbicy", ale są samicami alfa, tudzież na dobrej drodze... :))
Wiadomka, że nie wszystkie, ale SPORO. Wystarczająco sporo, żeby bruździć w upychaniu wszystkich do jednego smętnego burego wora stereotypów. Angelina Jolie to taki sztandarowy przykład wybitnej "starczej" urody połączonej z charyzmą, Jennifer Lopez wciąż jest urodowym bożyszczem, ba, rzekłabym że teraz wygląda lepiej niż kiedykolwiek.
Serio, o co kaman z tym rzekomym starzeniem się z godnością?? Godność to niby przygaszenie, skapcanienie, pogodzenie z "losem", rozumianym jako presja społeczeństwa spod szyldu dulszczyzny? Antyseksowna konfekcja z mdłymi garsonkami na czele? Zaondulowany oberżynowy kalafior z osiedlowego "salonu" u pani Basi? Postument z cierpliwego cierpiętnictwa i wiecznego poświęcalstwa? Rezygnacja z osobistego spełnienia? Życie dla innych? Zaniedbywanie siebie? Zapuszczanie korzeni w kółku różańcowym? Serio...???
Najbardziej nie czaję, dlaczego to, za przeproszeniem, właśnie siksy lubią dostawać gula na widok trzydziestek w martensach czy długich włosów u kobiet w wieku ich matek? Kuźwa, skąd ten ból dupska u kogoś, kto powinien cieszyć się beztroską i maksymalnie czerpać z uroków młodości?
Nie mam pojęcia. Wiem za to ponad wszelką wątpliwość, że ludzie, którzy autentycznie lubią siebie, nie DYBIĄ, do czego by się tu przypierdzielić u bliźniego swego, żeby mu choć na chwilę zmącić ten drażniący uśmiech w oczach...
Podsumowując. Chceta się pogrzebać po 29.wiośnie życia w ohydnych barchanach i kołtuńskiej pozie świeckiej zakonnicy - goł ehed, ale błagam, nie wymagajcie tego samego od innych.
Kilka wyszperanych w internetach foci babć, które imponują mi prezencją daleko bardziej od rodzimego paradygmatu "właściwego" starszym paniom...
:)
Najbardziej nie czaję, dlaczego to, za przeproszeniem, właśnie siksy lubią dostawać gula na widok trzydziestek w martensach czy długich włosów u kobiet w wieku ich matek? Kuźwa, skąd ten ból dupska u kogoś, kto powinien cieszyć się beztroską i maksymalnie czerpać z uroków młodości?
Nie mam pojęcia. Wiem za to ponad wszelką wątpliwość, że ludzie, którzy autentycznie lubią siebie, nie DYBIĄ, do czego by się tu przypierdzielić u bliźniego swego, żeby mu choć na chwilę zmącić ten drażniący uśmiech w oczach...
Podsumowując. Chceta się pogrzebać po 29.wiośnie życia w ohydnych barchanach i kołtuńskiej pozie świeckiej zakonnicy - goł ehed, ale błagam, nie wymagajcie tego samego od innych.
Kilka wyszperanych w internetach foci babć, które imponują mi prezencją daleko bardziej od rodzimego paradygmatu "właściwego" starszym paniom...
:)







Proszę sprawdzić dokładne znaczenie słowa "aseksualny". Aseksualna to może być orientacja, a nie konfekcja.
OdpowiedzUsuńPoza tym - artykuł świetny, zabawny i odpowiadający rzeczywistości, jednak ja częściej spotykam się z ględzeniem o "starzeniu z godnością" od facetów, no ale cóż.
Dziękuję za słuszną uwagę, poniosło mnie i rąbnęłam pospolitego babola :) Zmieniłam i mam nadzieję, że teraz brzmi lepiej.
Usuń