21:20

Zwiady i zwidy różne, okoliczne i okolicznościowe.

W niedzielę bylim, jak za dawnych dobrych czasów, familią w Przylasku tak zwanym, w Studziance. Taka miejscówa dla tubylców, źródełko w lesie, słynące smaczną, krystalicznie czystą wodą o, rzekomo, dobroczynnych właściwościach. Jako małe dziecko często tam bywałam. Pamiętam jeszcze staaarą kapliczkę murowaną... Teraz jest nowa, drewniana, stawiana przez górali. Ale tamta murowana miała taki niesamowity klimat... Wewnątrz jakieś kiczowato-prymitywne malowidła ścienne, wszędzie łącznie z sufitem, feeria barw, kojarzę jakieś żywioły wody i ognia, błękit i ognistą czerwień, anioły, chmury i różne takie. Eschatologiczne klimaty w ludowym wydaniu, czyli mniam. No i ten półmrok, wątłe światło świec, i balsamiczna woń mnóstwa kwiatów. Budziło to we mnie wtedy zbożny trwożny naiwny podziw oraz respekt. Po latach chciałam odwiedzić to specyficzne miejsce, i z niemałym rozczarowaniem odnotowałam obecność nowoczesnego budyneczku w miejsce owej uroczej dziwacznej kolorowej kapliczki... :/ Ze starej został bodaj tylko obraz. Szkoda.

Woda natomiast tak samo dobra :)

I paprocie... Dużo paproci. Uwielbiam paprocie, nie wiem czemu! 
















Mnij wincyj takie filtery nakłada toyadzi musk via zewrok na rijaliti...a Toyad na foto via Picsart:


Ach, lowciam lowciam paprotki <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger