18:09

Toyad, jak tam twoje lumbago??

Tak. Albowiem od jakiegoś tygodnia nie mogę się całkowicie spionizować, prawdopodobnie mam początki dyskopatii. Zalecenia od "Pani Doktory" - masaże, ćwiczonka, basenik i całkowity zakaz dźwigania ciężkich kloców (patrz: potomstwo dwuletnie dobrze odżywione), zwłaszcza "z przechyłu" na prostych gnatach. 

Fpyteczkie. Starość powitalim.

Haa! Zamiast namiętnie ryć przepisy ruchu drogowego, bo już mizerykordia w sensie dedlajn na gardle, dzisiaj postanowiłam wypróbować pastę cukrową do depilacji, na którą ostrzyłam sobie pazurki od dłuższego czasu, ale nie mogłam się zmobilizować do... zakupu cytryny, haha. Serio... Zawsze zapominałam o tej nieszczęsnej cytrynie... O_o Kornik demencyi toczy tesz musk, jak widać.

Ale ugotowałam tego ulepka pod sceptycznym okiem Maci, no i nawet zdążyłam wypróbować. ZAJEBIOZIS!!! :D Jako że giczale i resztę spokojnie "jadę" depilatorkiem, tak zawsze miałam zagwozdkę zyyy, ekhm, bikiniaczem. Strefą w sensie, ju noł łot aj miiin... :> Depilator w tamtych rejonach to troszku taka chińska tortura, a golara też rozwiązanie do bani - po dniu kłujące igiełki, chaszcze wzmocnione, krosty, swędzenie, pieczenie, ogólnie lipa. Wosk ponoć u profesjonalistki daje radę, ale wybaczta, ja to dzikus jestem i nie mam zamiaru się, za przeproszeniem, rozkramarzać... no i tania taka impreza też nie jest. No to rozkminiłam depilejszyn brazilian zrób-se-sam mit karmel, i, juhu, pełen sukces! ^^ Odrywanie materiału nie należy do oceanicznej ekstazy, ale trwa krótki momecik, zaś serce roście na widok kłaczorów wytarganych z cebulami, uwięzionych w cukrowym bursztynie. A skóra - atłas. Tego mi było trzeba! O! 

Przepis wytargałam ten standardowy, z Wizażu, 1/4 soku z citrona, 1/4 wody, szklanica cukoru. Wymiszać w garczku na lichym ogieńku, gotować aż zbrązowieje, wystudzić. Wyszło mi troszku rzadsze, ale na mocne kłaky taka "ciągnąca" konsystencja jest lepsza, choć wymaga użycia dodatkowo skrawków materiału (u mnie pod ręką była akurat tetrowa pielucha). No i spoko. Trochę pitolenia z tym jest, ale moim zdaniem warto. Czuję się nieomal luksusowo...;)

***

Ostatnio zdarzyło mi się odwiedzić Lukr, żeniby burżuazja nowootwarty rzeszowski klubik, ale czy ja wieeem... Owszem, wygląda to wszystko nieźle, ale moim skromnym zdaniem np. płacenie za wjazd powinno dawać przynajmniej szansę podparcia tyłka na twardym stołku barowym, wszak nie wszyscy przychodzą większą ekipą coby się zrzucić na stolik, zaś taki "wolny elektron" nie musi mieć ochoty bulić dodatkowych 40 zł celem usadzenia tyłka przy mikrym stoliczku. Ale co ja tam wiem, "wychowawszy się" głównie na krakowskich piwnicznych mordowniach z ciężkimi brzmieniami...;)

Druga sprawa - panowie dotknięci ewidentnym kryzysem wieku średniego... Ryczący pięćdziesięciolatkowie, brzucho, opięta koszulka polo z postawionym na sztorc kołnierzykiem, prześwitująca spomiędzy lichej czupryny mnisia tonsurka, rozbiegane świńskie oczka. Bleh. :/

Dress code w praktyce okazał się u niektórych wypindrzeniem jak na Sylwestra w remizie - brokat na oczach, sztywne ulakierowane pudło na głowie, taftowe kiecki, szpiluty, kopertóweczka z cekinami. Takie laski zadawały szyku wszędy - poza parkietem, albowiem, nie czarujmy się, prawdziwy spontaniczny dynamiczny bauns wymaga w miarę wygodnego odzienia, a na maksa wypindrzone lale z serii "królewna z drewna" przestępowały niemrawo z nóżki na nóżkę, cisnąc kurczowo błyszczące torebunie, męczeńsko tocząc maślanymi gałami spod doklejanych rzęs. Czułam się trochę jak pastucha z racji płaskiego obuwia (skręcona kostka), ale jak wyskoczyłyśmy z M. na parkiet, zakurwiłyśmy, za przeproszeniem, dobrego paralitycznego dęsa :D

***

Ło, Toyad rozmarzon. Błehehe.



5 komentarzy:

  1. I za mną chodzi zrobienie pasty cukrowej ale o niej zapominam.. Muszę w końcu wypróbować:) Końcówka z klubem, to niestety opis większości takich miejsc(choć czytając ten opis szczerze się uśmiałam;)) Ostatnie zdjęcie jest piękne! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam bardzo, aż dziw, że "wyszła" mi za pierwszym razem, ale gotowałam dłużej, niż w przepisie. Trza warować przy garku i ziorać na masę, coby się nie sfajczyła - "piana" ma być brązowawa.
      Ja się na kulturnych klubach nie znam ogólnie, zawsze wolałam dzikie pogo do zaciężnej siekany albo kocie konwulsje przy szwabskim electro. Ale nie powiem, dobrze się bawiłam enyłej ;)

      Zdjęcie pikne, bo ponoć w pozycji horyzontalnej gęba leci z metryki o dekadę, cuś tak, Azjatycki Cukier pisała o tem ;) Dzięki za komplemento :)))

      Usuń
  2. Pasta cukrowa rulez! Najlepsze co może się zdarzyć do depilacji, najwydajniejsza, najskuteczniejsza, najtańsza. I wiele innych naj też się znajdzie. Do tego nacieranie lukrecją skóry po depilacji i spowolniony odrost w pakiecie ponad 4 tygodnie spokoju i gładzi. Od roku robię tak twardszy karmel z inszych proporcji, do krojenia nożem i wyrabiania w łapkach na złoto, ale też ma moc wszystkie ciemne włoski poszły w czort, a jasne..?? w niektórych miejscach na nogach mam jasne w okolicach kolan i sa nie do ruszenia. Czas zrobić półpłynny karmel i jechać z tym koksem.
    Niki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja też mam akurat na kolanach taką jasną, słabowitą a obfitą, denerwującą szczecinę! Depilator tego nie chce rwać, szuram i szuram, i dalej pod ręką chrzęści. Mus to potraktować karmelem, przypuszczam, że pójdzie cacy. Spróbuję też zmachać taki twardszy karmel na suche kulki, bo jednak ten rzadszy to tylko na bikini się nadaje, a cały proceder jest dość klejący i brudzący. Dawaj te czarodziejskie proporcje... :>

      Usuń
    2. Aaa proporcje znajdziesz wchodząc na bloga antywieszak.pl chyba w zakładce DIY albo gdzieś tam o tytule pasta cukrowa + film :) zrobiła tym filmem furorę w sieci :) wyrabianie troszkę trwa, ale te wrażenia w trakcie... bezcenne masa jak bursztyn zmienia odcienie, refleksy.
      Już nawet myślałam, żeby te cienkie jasne włoski nie do ruszenia zetrzeć czymś w pył, tak jakby pumeksem? żeby nie sterczały, powieje wiatr, a one mnie łaskoczą po nogach.
      Niki

      Usuń

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger