19:26

"Lepiej mieć niż nie mieć" nie stosuje się do lambliozy.

Te nowe pobliskie Delikatesy Centrum mie zaskakujo. Asortymentem w sensie.

Już nie muszę dylać do Pietra & Pavulona po takie zbytki jak kawior i hera. Tfu. Parmezan i makaron do lasagne. Przykładowo.

Mają nawet moje ulubione batoniacze Papita oraz watę cukrową. Choć od jakiegoś miesiąca staram się stronić od słodkiego... No, ale czasem jednak jest ten weekend, niech człowiek ma coś z życia, chipsa zapoda, piwskiem popije. 

Ale wracając do lamblii.

Otóż.

W tych nowych pobliskich Delikatesach Centrum rzuciła mie się na oczy, dosłownie, HERBATKA NA LAMBLIE. Rozumita? Na lamblie. Herbatka.



No oczywiście, że kupiłam! Ostatnio bowiem zgłębiam temat pasożytów ludzkich i jestem w szoku co do ogromu ignorancji społecznej z nim związanej... Praktycznie 9/10 ludzi ma w organizmie niechciane towarzystwo, i pozostaje w błogiej nieświadomości. Bo to jakieś tabu jest. Zarobaczony to może być bezpański kundel, przeca gdzieżby ja! - tak sobie większość z nas myśli, niestety, natomiast gołe fakty odnośnie inwazji robali są doprawdy powalające... Przyznaję się bez bicia, że ja do niedawna również nie zdawałam sobie z tego wszystkiego sprawy. Ale ze względu na moje AZS zaczęłam drążyć, drążyć, drążyć internety w poszukiwaniu potencjalnej przyczyny... Dokopałam się do niesamowicie ciekawej wiedzy, która w moim odczuciu bardziej "makes sense" aniżeli ciapanie się coraz to nową maściółką na bazie sterydu. No niestety, smętne realia są takie, że większość służbistów medycyny tzw. konwencjonalnej ma totalnie wywalone na zdrowie pacjenta rozumianego całościowo. Zamiast posprzątać śmierdzące gówno, lepiej nakrywać je haftowaną kołderką. I potem wielce dziwota, że dalej capi... :/ 

Tak czy inaczej, szczerze polecam zapoznanie się z powyższą kwestią. To naprawdę nie boli. W ramach ciekawostki powiem, że sztampowe badania z kału mają wykrywalność zaledwie 15-20%, więc nie ma się za bardzo co chełpić dobrymi wynikami. Badania enzymatyczne z krwi dają 50-60% pewności, jednak ich skuteczność wzrasta razem ze stopniem zarobaczenia. Właściciele jakichkolwiek zwierząt domowych powinni 1-2 razy do roku odrobaczać się razem z pupilami. Pomocna jest dieta - robale nie lubią np. czosnku, świeżych pestek z dyni, mocnych przypraw, kiszonek. Można walczyć ziółkami. Można iść po leki chemiczne do lekarza. Jedno jest pewne - niezwykle łatwo jest się tego dziadostwa nabawić, a o wiele trudniej toto doszczętnie wytępić. A jednak warto... 

4 komentarze:

  1. Jak se poczytałam, jak to z człowieka może wyleźć, to se odpuściłam. Nie zniosłabym chyba tego widoku haha :P
    I tej świadomości "a jednak to kur** miałam!" :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz na myśli wyciskanie robactwa, ekhm, "siłami natury"? Czy przez skórę, metodą na miodek? ;)

      Usuń
  2. U mnie w przedszkolu każdy miał owsiki. Chyba nie powinnam miec złudzeń:)

    OdpowiedzUsuń

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger