17:41

Don Huanita El Piczos.

Nie chciało mi się wczoraj stać przy garach za bardzo, to walnęłam pizzę z wykorzystaniem tego, co akurat było w lodówce i pod ręką... Czyli trzy składniki na krzyż, ale czasami tak jest nawet lepiej, niż przekombinować... :)

Ciasto - jak ktoś lubi niezbyt "mokre", niezbyt grube i niezbyt puchate:

1,5 szklanki mąki
4g drożdży instant
dwie łychy oliwy
0,5 łyżeczki soli
0,5 łyżeczki cukru

Wyrabiam na kulę w sporej plastikowej misce, nakrywam ścierką, i kładę w zaciszne zawietrzne miejsce... Na pół godziny, aż spuchnie. Przygotowuję piekarnik. Na blasze rozpaćkuję ciasto. Na to tym razem poszła oliwa z czosnkiem, pomidory, oliwki czarne i duuużo poszarpanej mozarelli :) Do pełni szczęścia zabrakło świeżej bazylii, ale posłużyłam się suszoną... zawsze coś...

Bach do piekarnikowej buchary! Rzadko odmierzam dokładnie czas, więc po prostu od czasu do czasu sprawdzam, jak się sprawy mają. Uznawszy, że potrawa jest już gotowa, wyjmuję, et voila:




Muszę przyznać, że całkiem toto apetyczne wyszło... :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger