21:36

Hakuna Toyad Alleluja Matata Makler Wiosenna Hosanna. Czy cuś.

Hureej! Dzisiaj po raz pierwszy w tym roku wystawiłam na słońce swoje zgrzybiałe golenie oślepiająco białe łydy! ^^

Ogólnie zarządziłam sobie kilkutygodniowy domowy "obóz" oczyszczająco - wszechstronnie prozdrowotno - propsyche - prourodowo - prointelektualny (łojezu, tak) :D Napierdzielam kardio, żłopię zielone koktajle z rańca a później zieloną herbę z imbirem i glut lniany na dobranoc, masuję se skalpa na porost herów, przepycham limfę z podbródka za uszy, a tyłek katuję masażerem na pojędrnienie, kreślę z kibla zamaszyste plany reform wszelakich, a jak nie kreślę (bo akurat nie SIEDZĘ w aromatycznym przybytku subtelnych medytacji 1m X 1m), to wcielam w życie te już uprzednio zaplanowane^^

Też tak macie, że np. jest konkretna szuflada czy szafka czy półka czy pudełko czy nawet folder na dysku, gdzie od lat nie lubicie zaglądać, bo zawiera niewygodne, źle się kojarzące artefakty? No, otóż, ja się przyznam bez bicia, że tak mam/miałam. I to jest trochę jak z pudłami... co ja chrzanię, KONTENERAMI kijowych nieuświadomionych syfów w naszym umyśle. Trza pewnego dnia zakasać rękawy, otworzyć okna na przestrzał, i zrobić raz na zawsze z tym g... porządek. Przeto ja jestem w trakcie... :)

***

Jestem dziś RADA, bo capnęłam na allegro wyrąbane w kosmos, ganc nieśmigane sztybleciki skórzane w cenie powalająco korzystnej, i radocha moja jest ogromna, bo zawierzywszy sprzedawcy na słowo pisane iż w tym przypadku rozmiar 37 odpowiada standardowemu 38 (u mnie długość wkładki 24,3), nic a nic się nie rozczarowałam - buty są idealne, super wygodne, no mogłabym w nich spać... ^^

Usłyszałam kiedyś, notabene podczas szperania w lumpie, jak baba babie się żali, że nigdy nie ma tego, czego ona akurat potrzebuje... ani w lumpie, ani w życiu... Dziwne, bo u mnie jest tak samo, tylko na odwrót - ja zaledwie pomyślę o czymś co bym chciała, i za chwilę już to mam, po prostu samo wpada w moje ręce i jest jeszcze zajebistsze niż bym mogła se wymarzyć... :D Noł szit Szerlok, o co kaman?? Chyba to kwestia pozytywnego myślenia i <przyciągania>... ;) Którego się nauczyłam po latach gonienia totalnej upojni na wrotkach z zawiązanymi gałami. Albo po prostu pani marzy o różowym pluszowym krokodylu w zielonych stringach, wtedy faktycznie, sama nie wiem, czy bym dała radę to ogarnąć powiedzmy w tydzień... :P Ale rzeczywiście, najczęściej to, o czym myślę i co intensywnie wizualizuję, nadciąga prędzej czy później. Mam na myśli same takie fajne rzeczy, bo ciulowymi staram się nie zaprzątać sobie łba- jeszcze się jakieś badziewie przyplącze... Pfu! Akysz! W każdym razie, jakkolwiek guślarsko to nie brzmi - dla mnie ewidentnie coś jest na rzeczy, a kto nie wierzy, ten trąba, i niech dalej jojcy że OCZYWIŚCIE znowu mu winda zdupcyła na jedenaste.

Okeej, późna pora, zaczynam trochu pitolić z czapy. Ale kciołek się po prostu ujawnić i powiedzieć heloł :D

Dobra, idę żłopnąć len i w kimę ku zdrowotności i powabowi.


8 komentarzy:

  1. Coś jest w tej wiośnie i cudownej pogodzie, że zawsze tak się chce: zdrowiej odżywiać, ćwiczyć, biegać i ja się pod tym podpisuję! :)) Pozytywne nastawienie, no właśnie.. czytam i myślę, oj jak ja bym tak chciała, może jednak warto coś zmienić w sobie? Brakowało Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, właśnie dlatego cieszę się ze swojej trzydziestki, jakieś obłożone 10 lat zajęło mi "nabieranie rozumu"... Pod każdym względem. Samooceny, samoświadomości, relacji z ludźmi, dystansu do świata, klarowania się wartości itd. Nie twierdzę brońboże, że pozjadałam nagle wszystkie rozumy, ale... pojawiła się jakaś taka pozytywna harmonia i spokój. Oczywiście poprzedzona procesem czołgania się po tłuczonym szkle... Cóż, wszystko jest po coś :) Teraz potrafię się cieszyć z najmniejszych rzeczy, nie "cisnę", nie sieję zamętu... A wiosna i w ogóle pora ciepła to we mnie maksymalnie potęguje! :)

      Usuń
  2. Myśleć pozytywnie to podstawa. Tak jak mówisz przyciągasz wtedy super rzeczy i ludzi mam nadzieję.Tez tak mam.Ciesz się za tem wiosną i pozytywna energią-tak ku zdrowotności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako dzieciak żyłam właśnie w takim pozytywnym świecie, przyciągałam rzeczy/wydarzenia z pozoru nieprawdopodobne... Potem "coś poszło źle"... ale teraz wróciłam na stare, dobre tory i już się nie dam wykoleić, nikomu ani niczemu.

      Tak, i Ludzi też można przyciągnąć, nieprawdopodobnie fantastycznych :)))

      Usuń
  3. Zaintrygowałaś mnie: jak się przepycha limfę za uszy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się wysmuklić se żuchwę... haha, tudzież przynajmniej zapobiec defasonowaniu linii podbródka w związku z grawitacją - zbadaj jakiegoś tuta z jutuba o masażu wyszczuplającym lub modelującym fizys :) Ponoć trza właśnie delikatnie ucapić fałda skórnego z kopary i z wyczuciem oraz namaszczeniem przegnieść w stronę ucha i "odprowadzić limfę" za uchem w kierunku szyi... nie pytaj mnie, ile to jest warte, ale ja mam kompleks buldożera i będę przepychać i przepychać aż będę pięknie "zassana" jak jakiś wytworny alien :D

      Usuń
  4. Dwa razy przeczytałam "kreślę w kiblu zamaszyste PLAMY", a że ciągle siedzi mi w głowie wypowiedź twa odnośnie ziółek przeczyszczająco-czyszzących... Noooo, wizualizacje są :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nieee, akurat u mnie tendencja do robienia kleksów nie występuje... :D :D W kiblu to ja mam górnolotny Napoleon-Mode-On ^^

      Usuń

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger