14:18

Bulwers na bezwstydnom matkę polkę!

Heh...

Ot. Głupia sprawa.

Parę dni temu jedna z komentatorek na blogu Ani z bloga aniamaluje.com wyraziła pogląd, że w sumie nie przeszkadza jej jak inne kobiety się ubierają, ale drażni ją, kiedy, dajmy na to, MŁODA MAMA założy zbyt wiele pokazujące szorty... Co to w ogóle znaczy "zbyt wiele" pokazujące? Śmiem przypuszczać, że wielkomiejska nastolatka będzie miała inną definicję "zbyt wiele" niż 70 letnia przewodnicząca kółka różańcowego w parafii w Ciamciułach Dolnych. Ale mniejsza.

Odpisałam na komentarz, i trochę się tu powielę. Z okazji, że sama jestem mamą, wiem coś o absurdalnych oczekiwaniach niektórych osób co do mojego wyglądu. Oczekiwano m.in., że po porodzie zetnę włosy na krótko. Honestly, wtf??

W skrócie - jest tak, że nikogo zbytnio nie razi, jeśli po urodzeniu dziecka wyglądasz jak ekshumowane pomiotło, natomiast jeśli wizualnie masz się nieźle, ba, wręcz poniekąd zależy ci na tym, to już narażasz się na nieprzyjemne (wredne i niesprawiedliwe!) komentarze ze strony ludzi, którzy zamiast celebrować swoje własne jedyne życie, wolą szukać domniemanych "uchybień" w cudzym.

No cóż.

Odnośnie obostrzeń dotyczących matek (czy ktoś w ogóle patrzy tak krytycznie na dress code ojców? nie sądzę...), jest to, jak przypuszczam, relikt sięgający średniowiecznej bogobojnej mentalności, w której ciało, zwłaszcza kobiece, było symbolem zepsucia moralnego i wszelkich wszeteczeństw. Towarzyszyła temu apoteoza dziewictwa, a skoro już nie-dziewictwa, to przynajmniej niechże ten "brudny" erotyzm zostanie ładnie przypudrowany "wyższym celem", czyli prokreacją. Bycie matką miało kobietę zmienić w wyzuty z konotacji erotycznych, niejako bezcielesny, otaczany względnym szacunkiem byt. Aczkolwiek sama ciąża, poród i połóg też był napiętnowany jako "nieczysty" i upchnięty w sferę tabu...

Pytanie, po co kultywować w XXI wieku te, nieco żenujące, średniowieczne uprzedzenia... Przykry jest taki skansen mentalny, naprawdę.

A może pod płaszczykiem rzekomej (fałszywej) troski o czyjś /osobliwie pojmowany/ kręgosłup moralny delikwentki (powicie dziecięcia zobowiązuje wszak do chronienia uzyskanej w ten sposób "aureolki" świętości poprzez ukucubanie potencjalnie atrakcyjnego tyłka, cycka i całej reszty w neutralizujące erotyczne skojarzenia łachy) kryje się zwykła, nikczemna i przyziemna, chęć totalnej dyskredytacji młodych matek w tańcu godowym?

I nie, nie bulwersuję się tym tematem dlatego, że jestem pionierką obnaszania w przestrzeni publicznej swoich półgołych czy ćwierćgołych pośladów. Ale latem chodzę w szortach dla ochłody i wygody. I niech mi jakaś samozwańcza obrończyni przyzwoitości, pod patronatem pani Dulskiej, spróbuje coś sapnąć.

4 komentarze:

  1. E tam dla ochłody ależ owszem ale co gdy minus 15 a szanowna Pani z dzidzią w krótkiej mini i kozaczkach z wielkim giga dekoldem?
    Chyba chodzi o to, że kobieta z dzieckiem to ma być wzór. Przynajmniej ja to tak widzę. Ma to być kobieta pełna seksualności dojrzałej ( nie chodzi o wiek) a nie lafirynda spod latarni. Dziecka w 20 cm obcasie się dogonić nie da...
    Osobiście twierdzę że w PL kobiety z dzieckiem wyglądają strasznie..kitka, spodnie od dresu, uwalona kurtka, zero makijażu.
    Owszem są kobiety które po porodzie nie zapominają że są kobietami ale bycie zadbaną mamą a wyzywająco wyglądającą mamą to ogromna różnica.
    Napisałam ja.Dzieci : brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli o mnie chodzi - nieszczególnie lubię się czuć jak okazja na dziale mięsnym, więc raczej daleko mi do ubierania się prowokacyjnie. I też nie wyobrażam sobie ganiania za żywiołowym dwulatkiem w szpilutach, choć jak któraś mamuśka ma na taki sport ekstremalny ochotę, to w sumie... co komu do tego? Po prostu za dużo wszędzie widzę tego dybania na wszystko, do czego się można przypierdzielić u bliźniego swego. Męczy mnie to... Co jak co, ale WYGLĄD obcej osoby obchodzi mnie akurat najmniej, więcej mogę wywnioskować po jej ZACHOWANIU. Niech sobie paraduje taka mamuśka nawet i w lateksowym kombinezonie w panterkę. W czym mi to personalnie przeszkadza?? Widzisz, rzecz w tym, że granica "dobrego smaku" bywa bardzo umowna/subiektywna, bo mnie np. sugerowano, że pomalowane paznokcie czy długie rozpuszczone włosy "PO DZIECKU" to już "nie wypada"... no helooł... :/ Piję do tego, że "opinia publiczna" prędzej toleruje właśnie matki wyglądające jak zapuszczone kocmołuchy, niż normalne zadbane kobity, które z racji macierzyństwa nagle "awansowały" do miana lampucer, ponieważ ośmielają się nosić makijaż i sensowną fryzurę. Są szczęśliwe i spełnione, i to się rzuca w oczy, i najwyraźniej niektórych w nie kole. Hołubi się niestety paradygmat cierpiętnicy, wiekuiście "poświęcającej się" dla potomstwa, co mnie dziwi, bo takie matki są najczęściej baaardzo toksyczne.

      Usuń
  2. dopiero zauważyłam Twój tekst. Niestety czasem mam takich komentatorów, że aż wstyd -.-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooojtam, czasem się znajdzie jakiś rodzynek :) Najbardziej mnie wkurzyło stwierdzenie "mam wpojone" ... gdybym ja miała żyć podług tego, co mi się wpajało, bez weryfikacji własnym mózgiem, byłabym pewnie włochatodupą katechetką albo czymś równie dalekim od prawdziwej mnie :)

      Usuń

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger