18:50

Baaabo... Oskrob se kopyto na wijosne.

Jeśli Ci się zda, jakoby nikogo nie interesowała Twoja chropawa pięta, to masz rację i jej nie masz zarazem.

Mnie tam serdecznie wali w transcendentalnej skali. Wdycham se pranę i mam wyjebane. Ale czasem, jak mój błędny wzrok padnie nieopacznie na cudzą girę obutą w skąpy sandał, a tam gruby pancerz ze zrogowaciałego naskóra, to rzyg mi podjeżdża troszku. Przepraszam najmocniej, ale jednak wrodzony estetyzm przeszkadza niekiedy w programowej tolerancji odnośnie cudzej powierzchowności... Tzn. nie toczę ostentacyjnie w autobusie gałami, nie prycham wzgardliwie, nie komentuję szyderczo w głos, a jednak konstatuję takie wewnętrzne "a fe".

Ja ogólnie mam pierdolca na punkcie eksfoliacji zdechłej wylinki i nawet brwi wyczesuję z wyimaginowanego "łupieżu" ;)

Swoją drogą, zdziwiłam się, ilu facetów zwraca uwagę na babskie stopy i ich wizualny "ogar" - a podobno to takie cielątka, co rejestrują głównie dekolty, tyłki i bardziej "oczywiste" fragmenty damskiej fizyczności. A tu mosz, babo, niepozorne stópiszony. Nie, żeby samcza atencja była jakimś miażdżącym argumentem za systematyczną pielęgnacją gir czy czegokolwiek! 

I'm just sayin'. 

Ja tam nie lubię chrobotać piętami po prześcieradle, więc zdzieram regularnie. Nie wylazłabym w japonkach inaczej... ;P

2 komentarze:

  1. Gdzieś w pochłoniętej onegdaj literaturze natknęłam się na zdanie '(...) Z sandałów wystawały jej pięty jak kawały parmezanu.(...)'
    Mobilizujące, nieprawdaż....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawno nie słyszałam równie... MALOWNICZEGO porównania! Już nigdy nie spojrzę na ukochaną Carbonarę tem samem okiem... chlip ;_;

      Usuń

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger