Hejka!
*
Wężusie są piękne, lowciam wężusie. Ale wężusie mają też jedno niechlubne metaforyczne znaczonko. W związku ze swoją przyczajoną śliskością wija ukrytego w trawie i jadowitymi kłami ukrytymi w pyszczku.
Wjeżdżam z takim tematem na bazie okresu okołoświątecznego. Jak wszyscy wiemy, z rodziną i krewnymi to bywa... różnie. Z jednej strony człowieka ciągnie w ten czas do stada, a z drugiej obawia się m.in. włażenia z buciorami w swoje życie. No właśnie, ja o tym ostatnim... Podczytuję jedną gałką kilka specyficznych grupek na Fb i ostatnio zauważyłam spiętrzenie żalpostów dzierżących jeden wspólny sznit. Schemat wygląda następująco:
(OP#1): Łełełee, jestem w depresji, chodzę na terapię, a matka/łojciec/babka się ze mnie wyśmiewa że sobie szukam problemów i mam się wziąć za robotę/szukanie męża.
(OP#2): Łełełee, podejrzewam u swojego dziecka autyzm/adhd, ale moja matka/łojciec/babka/ciotka/somsiadka mnie ofuknęła, że dziecku krzywdę robię wyszukiwaniem mu chorób.
(OP#3): Łełełee, moja matka/ciotka/babka/ktokolwiek krytykuje każdy mój pomysł i inicjatywę oraz plany, nawet kierunek wakacyjnych włajaży. Czo począć, ach czo.
I tak dalej, w ten deseń.
I tak się kuźwa zastanawiam. No PO WUJ dorośli ludzie, a w szczególności baby, bawią się tak ochoczo w wolontariat dostarczania toksycznym pociotkom tudzież wścibskim plotkarzom czy wszechwiedzącym Ciociom Dobrym Radom wrażliwych informacji ze swojego osobistego życia??? Serio pytam. Po co? Ile razy trzeba dostać mokrą ścierą na pysk, żeby się oduczyć kompulsywnego paplania o prywacie i potulnego przynoszenia diabłu amunicji? Wtf?
To samo we wczesnym stadium randkowania. Kobita naiwnie myśli, że roztopi serce potencjalnego kochasia swoją bezbronną nadszczerością i wylewa nowo poznanemu, a więc de facto obcemu chłopu o niewiadomych intencjach i zamiarach, swoje dysfunkcyjne dzieciństwo, nałogi, że eksmąż ją poniewierał po ścianach, że jest zakompleksionym wrakiem samej siebie. BISH, STFU. Jeśli trafisz na toksycznego przemocowca, to wiedz, że takie zwierzenia są balsamem na jego uszy. Podajesz typowi na złotej tacy dokładniusie współrzędne i instrukcje, jak ma Tobą manipulować, gdzie są Twoje słabe punkty i na jaki makaron na uszach będziesz wyjątkowo łasa. Jeśli trafisz na dobrego i empatycznego faceta, wyjdziesz na biedną poranioną sierotkę budzącą litość i współczucie - a to też nie jest właściwa podwalina do budowania romantycznego związku.
Nie, nie i jeszcze raz nie. Dość tego. Nie chodzi o to, żeby ukrywać przeszłość przed życiowym partnerem - ale na miłość boską, na takie rewelacje przychodzi czas PO ugruntowaniu ZAUFANIA i BEZPIECZEŃSTWA. A nie na dzieńdobry. Skoro istnieje dobry powód, żeby nie udostępniać obcym randomom (toksyczni krewni są emocjonalnie obcy i wrodzy) swoich wrażliwych danych osobowych i kontaktowych, to tym bardziej dobrze wszystkim radzę stosowanie podobnej reguły ograniczonego zaufania odnośnie swojej szerzej pojętej prywaty.
Nie wszyscy (dotyczy też członków rodziny) mają na sercu nasze dobro. Stop telling bad spirits good news. Ludzie bywają zawistni, bezinteresownie wredni, nie lubią widzieć nas szczęśliwszymi/piękniejszymi/bogatszymi niż oni sami, chętnie storpedują nasze ambitne plany i zatrują nasze marzenia swoim gorzkim cynizmem. Ale pamiętajcie jedno - nie mogą spiergolić czegoś, o czym nie wiedzą... :>
Tako rzecze Toyad. Zróbta z tym, co chceta. Adieu!
* - Photo by Christian Rosi on Unsplash

Gdzie się podziewasz Toyadzie? :(
OdpowiedzUsuń