Cześć Mordki!
*
Jak żywot? Dajecie radę?
Z mojej strony jeno szybki apdejt z gatunku życióweczka :)
Ostatnie pół roku było dla mnie bardzo intensywne i silnie obciążające psychę. Na szczęście błoga stabilizacja zamajaczyła już na horyzoncie, ba... już wita się z gąską!
Przeprowadzka zwieńczona sukcesem, Toyad gniazduje, organizuje, urządza. Zgubił pół dobytku w procesie (spakowałam wszystko, a mam wrażenie, że dojechało 70%), ale nic nie szkodzi. Weszłam w posiadanie palmy, o której zawsze marzyłam - jest fest konkretnych rozmiarów i ma na imię Teodora. Niestety, chyba nie odziedziczyłam po Mame „ręki do roślin” i trzęsę się, coby nie ukatrupić niechcący Teodory, choć wygląda na to, że miewa się doskonale i nawet wypuszcza młode listki! Początkowo walczyłam z moim kocurem, który uporczywie obrabiał jej dolne piętro liści kiedy nie „było patrzone”, a potem rzygał nimi malowniczo na dywan (bo po co na płytki czy panele, żeby było łatwiej ścierać). Uspokajam - moja palma jest nietoksyczna dla futrząt :) Zamówiłam wysoki mosiężny podeścik pod doniczkę i parówa futrzasta już do palmy nie sięga, a że jest z natury nieruchawa - odpuściła. Czepił się teraz obrabiania kanapy...
Mieszkam sobie przeto w spokojnym, odludnym, dość zielonym anturażu, z lasem za pasem oraz łąką pełną bażantów, co jest doprawdy miłą odmianą po pewnym zabetonowanym w opór krakowskim osiedlu. Łażą nam tu w okolicy dziki, sarenki, borsuki. Mam nadzieję, że żmij nie ma i jestem jedynym ślizgonem rewiru, hihihi. Cisza i spokój, tereny nieskalane jeszcze ludziem zanadto, to lubię i tego mi teraz trza. A później się zobaczy, bo żyćko zmienną rzeką jest. Ot co.
***
A propos ludzi... Ludzie chamieją strasznie, nie macie takiego wrażenia? Albo zawsze tacy byli, a internet pozwolił im po prostu wyjść z tym chamstwem w świat. Wypłynąć na przestwór oceanu ciągnąc smugę smrodliwego kwasu i zdechłych ryb, białem brzuchem znaczących trakt. Masakra.
Jakakolwiek kultura i poziom merytorycznej dyskusji LEŻY. Szczelne banieczki światopoglądowe, a na ich styku... Przepychanki, łysenkizm, jawiemlepijzm, niewimalesiewypowimzm - to było chyba zawsze, kiedy samozwańczym mędrkom znad puszki z piwskiem dano „tubę” i atencję im podobnych. Ot, różnorodność. Popisywanie się, prężenie tyłków, muskułów i czegotamjeszcze żenujących influen-serek i -serów przed gawiedzią? Yeah, to też należy do ludzkiej próżnej natury i można na to machnąć ręką. Booooring. Wywalam takie ziejące czarne dziury atencji z mojego feeda od kopa.
Ale wiecie co... najbardziej ostatnio PRZERAŻA mnie kombo z galopującej głupoty i jakiegoś takiego... bezmyślnego okrucieństwa. Uważam, że TO jest właśnie praźródłem zła. Piekielnie inteligentni i zgnili moralnie psychopaci, owszem, takoż, ale to makiaweliczny margines. Złych głupców jest natomiast krytyczna masa. Lawina. Taki jakiś agresywny, wyopiniowany na każdy temat prymitywizm z palącą potrzebą pochwalenia się każdym swoim ignoranckim wysrywem. Im ciaśniejsze horyzonty, tym większy impet oraz bryzg owego wysrywu, a potem stoją takie egzempla całe w glorii, patrząc z dumą na swoje dzieło niczym półtoraroczniak na ścianę umazaną własną kupą z pieluchy.
BO ONI MAJOM OPINIĘ, KTÓROM MOGOM I JAKŻE NIE OMIESZKAJOM WYRAZIĆ. Efekt Dunninga-Krugera - czyli: dlaczego głupota jest głośna i arogancka.
Móc niby można... ale czy zawżdy warto..?
Hej, nie obraź się, ale no masz totalnie krzywy ryj, jakieś blade dziecko i nie podoba mi się twój stary. Jakoś źle mu z oczu patrzy i ogólnie nie wróżę wam szczęścia. Ale wiesz, ja tylko wyrażam własną opinię. Bo mam PRAWO. Po to chyba zamieszczasz zdjęcia w internecie, żeby ludzie mogli wyrażać opinię, co nie? Licz się z tym, że nie wszyscy będą chwalić. Do tego służy sekcja komentarzy, żeby każdy się mógł wypowiedzieć. Radośnie wybździć swoją smrodliwą opińkę. Jak ci się nie podoba to skasuj konto. Kiedy wstawiasz zdjęcia rodzinne do internetu to nie oczekuj tylko pochwał - oznacza to, że mogę zjechać Twoją matkę babkę i siostrzeńca z góry na dół. A skoro mogę, to sobie przecież nie odmówię. Bo smyra mnie to po moim niedopieszczonym przez życie ośrodku przyjemności. A tak w ogóle to nie sądzisz, że ta suknia ślubna cię strasznie pogrubia? :3 Och, ale ja tylko wyrażam własną opinię. Powinnaś być wdzięczna. Po to są komentarze. MAM PRAWO. Pozdrawiam serdecznie. Miłego dnia :*
Zajebisty tok rozumowania. Nie ma zakazu srania pod twoim oknem, ergo, można srać. Jak ci podśmiarduje, to zamuruj okno, proste. :))))))))
Jasne, ogromniasta część kontentu w wirtualu to bezwartościowy kałtent, ale nie rozumiem, po co się katować i frustrować czymś, z czym nie wchodzimy w jakiś pozytywny rezonans. Co przyświeca ludziom, których stać na zatrzymanie się nad czymś takim i wyjęcie cennych chwil z jedynego krótkiego życia, aby strzyknąć mniej lub bardziej pasywną agresją. Straconego czasu i energii nikt nam nie zwróci. Swoją uwagą jedynie zasilamy niepożądane zjawiska. Serio, nie kumam. Ok, kumam powiedzmy młodzież z niedoyebaniem kory przedczołowej, która to szlachetna kora kończy rozwój dopiero w okolicach 25. r.ż.. Ale dorośli ludzie????
GET. A. LIFE.
Wspominałam już, że od jakiegoś czasu nie wdaję się praktycznie w żadne dyskusje w necie i praktykuję ścisłą dietę, a raczej post przerywany dotyczący social mediów. Jak widzę gównoburzę, stoicko scrolluję dalej - nie mam czasu na pogo w błocku ze świnkami na spidzie.
Uwielbiam ten cały postęp technologiczny i jego możliwości, ale życie offline nadal jest dla mnie po stokroć LEPSZE.
Z
drugiej strony - proszę na mnie nie naskakiwać, że przeto walczę
z wolnością dyskusji. Wręcz przeciwnie. Ja MARZĘ o dyskusji - starej, dobrej, rzeczowej dyskusji. Generacja
przewrażliwionych rozdygotanych śnieżynek, które oczekują jeno
wślizgów w rzyć na wazelinie, bo inaczej im się psychika sypie,
to osobna kwestia. Chodzi mi o NISKIE LOTY KOMUNIKACJI
MIĘDZYLUDZKIEJ. Pikujące wręcz do jądra ziemi. Uwielbiam różnicę
zdań przekazywaną na pewnym przyzwoitym szczeblu intelektualnym.
Niekoniecznie akademickim - PRZYZWOITYM. Uwielbiam! Bez tego nie ma
rozwoju. ALE jednocześnie uważam, że dalece nie każdy posiada
godne narzędzia do mania opinii na KAŻDY
temat od polityki po ekonomię i medycynę. I kiedyś to było oczywiste, że skoro nie mam takowych narzędzi (wszak nawet geniusz jest ignorantem w pewnych dziedzinach), to z przyjemnością słucham mądrzejszych od siebie. I to się właśnie zmieniło - w dzisiejszych czasach każdy musi mieć opinię i musi ją koniecznie wyrażać. Co gorsza, większość nie posiada absolutnie żadnej pokory wobec własnej ignorancji, wręcz przeciwnie - przez internetową anonimowość coraz mniej osób ma jakiekolwiek hamulce czy wstyd w ciskaniu bobkami jak małpy.
Nad tym boleję. Li tylko.
A co do tytułu posta... Swój wątek mogę spuentować apelem, że warto chronić swój wewnętrzny spokój i balans, który jest bezcenny, i nigdy nie wykłócać się z głupcami, nie wdawać w słowne przepychanki. Jest to kontrproduktywne. Są ludzie (mnóstwo), którzy są "niskowibracyjni", bardzo nieszczęśliwi w życiu i ich jedyną odskocznią jest wbijanie szpili innym i prowokowanie, żeby wciągnąć ich w swoje bagienko chronicznej dyssatysfakcji. Nie zamierzam ruszać tyłka z tronu mego miru, żeby grać z takimi żałosnymi przegrywami w bezsensownego pingla, sorry. Miss me with that.
Bywajta! :)
*
Photo by Klara Kulikova on Unsplash

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komciaj śmiało, komcionauto :*