18:54

Hi Y'all! [Hello 2019]

Bryy!

*
Jak tam w 2019?

U mnie miodzio.

2018 podsumowałam z dużą satysfakcją, bo dużo się u mnie podziało na plus :) Powiedzmy, że po chudych latach (dawno temu) następują tłuste - ale nic się nie dzieje ot, tak. Wszystko ma źródło w naszej makówce, jeśli założyć, że tam "mieszka" nasza świadomość. Ale według mnie, granice świadomości są pozorne. Wszystko jest świadomością, wszystko jest energią - i jak ktoś myśli, że jadę płytkim niuejdżowym gunwem, to jest w błędzie - niech poczyta coś z fizyki cząstek elementarnych lub teorii systemów.

Mam 33 lata, wkrótce 34.

Pamiętam pierwsze, najpierwsze blogaski, pierwociny blogosfery, blogogonię (lol). Siermiężne wizualnie, ale naszpikowane treścią - ganc na odwyrtkę, jak dziś. Cenione były za refleksje, literacki język, oryginalny idiolekt, lotne myślenie metaforyczne. Teraz? Wszystko musi być wyniuniane, śliczne, w jedynie słusznym minimalistycznym stylu, czyli - oślepiając bielą osłodzoną pastelami, cukierkowe wymuskane flat-laye, dużo niuniuśnych foci, mało treści, a jak już, to takie politpoprawne popiardywanko o niczym.

No i spoko, fajnie, że choć wizualnie się rozwijamy... Ale szkoda, że wartościowej, odważnej, kreatywnej treści coraz mniej... Tęsknię za tym! Oczywiście - są chlubne wyjątki :) Lśniące jak brylanty na tle burego kompostu. Ale ja nie mam czasu przewalać ton kompostu, dlatego wiele mnie omija.

Mniejsza o to.

Eeee. Co ja to właściwie chciałam..?

Hmm.

Wpaść na blożka, powiedzieć Wam "Cześć" :)

I jakoś tak czuję, że potrzebny tu remont. Coś bym tu odświeżyła. Przede wszystkim - jeśli post nie będzie zawierał moich własnych fotełek, będzie okraszony jakąś wybraną przeze mnie focią z Unsplasha, który jest klimaciarski i nie boli w oczy sztampowym sztokiem ze zdjęciami... Na dole zawsze będzie * i podpisany autor zdjęcia.

O czym chcecie poczytać? Wiem, że lubicie rozkminki typu 'leveling up' i cykl o psychofagach. Ale co jeszcze? Kosmetiksy, inspirki, urodziksy?

Pod koniec zeszłego roku wiele mi się przebudowało w moim myśleniu, przewartościowało, zmodyfikowało. Miejscami mój światopogląd się zradykalizował. Przestałam też się przejmować pewnymi sprawami, ale paradoksalnie właśnie teraz mogę coś pożytecznego z nimi zrobić. Bo przestały mnie obsiorbywać z energii, okokoniłam się, wzmocniłam, stworzyłam barierę ochronną. Wciąż leży mi na wątrobie, aby wszyscy wartościowi, nadempatyczni ludzie drenowani przez wampiry energetyczne odcięły im zasilanie i zaczęli zasilać siebie. Ale nie zbawię nikogo wbrew niemu samemu. Pogodziłam się z tym - wreszcie. Odpuszczam zbawianie na siłę - kto ma uszy, niechaj słucha. Jeśli ktoś chce czegoś lepszego od życia, to znajdzie odpowiednią ścieżkę i wolę, by nią podążać.

Tylko zastanawiam się, dlaczego tak wielu ludzi wolicjonalnie siedzi gołą dupą na kolcach i kwęka, że im krzywda? ¯\_(ツ)_/¯


*Photo by A L L E F . V I N I C I U S Δ on Unsplash

2 komentarze:

  1. Oh byłoby cudnie gdybyś częściej pisała 😁 bardzo lubię Cię czytać i wciąż mam Twój blog w zakładkach! Ja bym bardzo chętnie poczytała o pracy nad makówka vs zmiany w otaczającej rzeczywistości, sama miałam kilka sukcesów na tym polu ale zawsze się rozpraszam i muszę zaczynać od nowa... Włosy, paznokcie i makeup, polecane filmy czy książki w Twoim wydaniu będą również ciekawe, ja tam bede czytać tylko pisz😊xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z przedmówczynią :-)

    OdpowiedzUsuń

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger