17:10

Zaglądanie innym w gacie, koryto i trzosik - koronne symptomy mentalnego wieśniactwa.

Serio, mało rzeczy tak mnie rozjusza jak te powyższe.

1.) Przez zaglądanie komuś w majtki rozumiem:

- patologiczny głód szczegółów z cudzej prywaty, chorobliwe zainteresowanie czyjąś intymną sferą egzystencji, ekscytacja i podnieta płynąca z tanich sensacyjek (kto z kim jest, z kim się rozstał, a to już trzeci mąż, ojej, a on ma dziecko z kimś innym, ojej, a tamta znowu jest sama, ojej)

- zaoczne i zauszne snucie obleśnych domysłów, dośpiewywanie sobie "pikantnych" detali i puszczanie w obieg ośmieszających, szkalujących lub kompromitujących plotek

- zadawanie bezczelnych pytań, kiedy chłop? Kiedy ślub? Czemu nie kościelny? Kiedy dziecko? Zamierzacie chrzcić? Kiedy kolejne? A nie za stara jesteś? A nie za młoda? Zamierzasz karmić piersią? Rodziłaś naturalnie? Kiedy wrócisz do pracy? Dlaczego tak szybko? Dlaczego tak późno? Dlaczego w ogóle? Karierowiczka! Utrzymanka! Cooo, jak to rozwód?!!

- roztrząsanie czyjejś orientacji i prawdopodobnych upodobań łóżkowych przez osoby totalnie postronne

- komentowanie czyjegoś "prowadzenia się" na podstawie mniej lub bardziej wydumanych poszlak

- jakiekolwiek nieproszone komentarze w kwestiach, które nijak nie dotyczą komentatora

Obrzydliwstwo. A jednak takie powszechne.

Zauważyłam, że im większe szambo ktoś ma we własnym życiu, tym gorliwiej wytyka wszelkie "potknięcia" komuś. Po co się zajmować belką we własnym oku, skoro łatwiej się dopierdzielać do cudzego źdźbła...


2.) Przez zaglądanie komuś w talerz rozumiem głównie:

- wszystkich agresywnych, wojujących wege-oszołomów... I tutaj spieszę z wyjaśnieniem - szanuję czyjeś wybory żywieniowe, mam wielu znajomych wegusów, sama coraz rzadziej miewam ochotę na mięso... (dzięki inspirującym ludziom dzielącym się zdrowymi, pysznymi wege przepisami i ogólnie etyczną postawą życiową!). Ale jak słyszę sykliwy komentarz w stylu "nienawidzę cię, jesteś CMENTARZEM ZAMORDOWANYCH ISTOT!" (cytat, nie wymyśliłam tego) to doprawdy... eee, chyba kaftan się kłania i wczasy w zakładzie dla umysłowo rączych

- wszyskich bucowatych mięsożerców, którym zawsze pilno śmieszkować i chamsko komentować wybory żywieniowe roślinożerców... grrr... wstyd mi za takich ludzi!!!

- wszystkich domorosłych mędrków od modnych żywieniowych teorii spiskowych, którzy wszędy widzą "błędy żywieniowe" i nawracają bliźnich nie tyle pozytywym przykładem, co przepełnionym wyższością zgryźliwym krytykanctwem


3.) Przez zaglądanie komuś do portfela rozumiem:

-  podszyte resentymentem zjadliwe komentowanie cudzego stylu życia i wyborów konsumenckich: a że taka droga torebka i buty, zawsze staranna fryzura i manikiur (pewnie dzieci głodują), a po co takie drogie wczasy, po co im dwa samochody itd.

- kultowe już: A SKĄD ON/ONA MA TYLE PIENIĘDZY - on oczywiście musiał ukraść, a ona pewnie na dupie zarobiła

- pseudofilantropijne dywagacje o rzekomym braku moralności bogaczy, jak to można by (ręką autora owych dywagacji) LEPIEJ wydać (czyjeś) pieniądze, np. na cele charytatywne, a nie - horrendalnie drogie ubrania czy gadżety... kierwa, wprost uwielbiam, jak osoby zupełnie postronne garną się do "mądrzejszego" rozporządzania cudzymi funduszami - ktoś uczciwie zarobił, to może i psu w dupę wetknąć całą swoją wypłatę, jeśli taka jego wola... poza tym - baaardzo łatwo się rozdaje ubogim majątek, którego się nie posiada realnie :>

*(popularny tekst - hicior: "wstyd by mi było wydawać tyle kasy na torebkę, kiedy niektórym ludziom nie wystarcza na jedzenie!")

- stadka ujadających (głównie w internecie, na "mądrych" forach) bab, o tym, jak to inne baby nie pracują zawodowo a mają haj lajf dzięki dobrze sytuowanym i szczodrym mężom - drogie panie, nie wasz zakichany interes, a jeśli skrycie zazdrościcie, to po prostu bierzcie przykład, a jeśli potępiacie, to rozkoszujcie się własną błyskotliwą karierą, bo serio, wasza troska o cudze bezpieczeństwo finansowe jest grubymi nićmi szyta i przaśną małostkową zawiścią zalatuje z kilometra... znowu spieszę wyjaśnić - nie uskuteczniam tu apoteozy bycia tzw. "żoną przy mężu", gdyż osobiście wyraźnie dostrzegam słabe strony takiego sposobu na życie (zwłaszcza w dłuższej perspektywie), ALE - cóż mnie interesują cudze osobiste wybory i decyzje? Jeśli ktoś podejmuje ryzyko na własny rachunek, to cóż mnie do tego?? Jeśli mąż lubi sprawiać żonie przyjemność i funduje jej kurs nurkowania za miliony monet - cóż mnie do tego?? Ma prawo dysponować własnymi pieniędzmi wedle własnego uznania. Jeśli kiedyś uzna, że źle zainwesował owe pieniądze - to również będzie wyłącznie JEGO problem, nie mój. Pozostaje życzyć obojgu zdrowia i szczęścia, a nie - cichcem złorzeczyć...

***

Zawsze mi daje do myślenia, kiedy ktoś wyciera sobie gębę "tylko troską", "tylko ciekawością" lub "tylko własnym zdaniem", a owo własne zdanie jest dziwnie niewspółmiernie do rangi tematu nacechowane egzaltacją i emocjonalnością. Ludzie zazwyczaj tak reagują, kiedy się im nadepnie na jakiś odcisk... Jeśli mają zdrową, zdystansowaną opinię na jakiś temat, to wyrażają ją bardziej racjonalnie i w sposób wyważony.

Podsumowując.

 Zajmijmy się swoimi galotami, swoją michą i swoją kiesą.


3 komentarze:

  1. Z cmentarzem szczerze mnie zatkało! Eh jak nic wszystko idealnie wytknięte! Mnie do szewskiej pasji doprowadzają pytania o chłopaka (bo jak to się stało, że nadal nikogo na horyzoncie nie ma.. szok i niedowierzanie po prostu) i wszelkie życzliwe rady typu: powinnaś, moim zdaniem, rozmawialiśmy i uważamy.. No kurczę no. Nie wiem po co i na co skoro już jest po fakcie, skoro podjęłam decyzję, skoro chcę spróbować. Dziękuję za wpis! I za mało tu Ciebie!! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo... mnie też zatkało. Ale do fanatyków nie dociera, że nienawiścią innych nie nawrócą.

      Moja kuzynka (obecnie szcześliwa mężatka!) miała w wieku 30 lat już po kokardę dobrotliwych wujaszków, którzy dopytywali ją na spędach rodzinnych o to, czy JUŻ sobie kogoś znalazła. Rozwalił mnie poniższy dialog:

      Wyjaszek: A jak tam, Asiu, Twoje sprawy sercowe?
      Asia: Ależ doskonale, wujku!
      Wujaszek: Ooo! Masz kogoś??
      Asia (radośnie): NIE.
      Wujaszek: (zbity z tropu)

      :D

      Usuń
    2. Haha, dziękuję i ja skorzystam przy najbliższej okazji! ;D

      Usuń

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger