12:27

A czo ten Toyad?

No heloł!

U mnie spondżi. Choć aktualnie przebywam lekką infekcję - trochę łotdefak o tej porze roku, no ale. Jak tylko zaczęło mnie alarmująco wiercić w kichawie, rzuciłam się na prozdrowotne napary z ziółek i wypijam ich morze, ponadto płuczę kichawkę wodą z solą przy pomocy zabawnego (i mocno, karwia, nietaniego) dzbanuszka Nose Buddy, i miewam się niezgorzej. Dzisiaj będę tłoczyć świeżuni sok z ekobajo wiejskich podrzeszowskich jabuków i marfefków, i buraczka, to się dowitaminizuję. Niam niam.

Dzbanuszek wygląda tak:



Trochę jak konewka, trochę czajniczek, trochę gadżet erotyczny...

***

Ostatnio przeszłam się po galeriowych sieciówach w Krakowie i w Rzeszowie i... doszłam do wniosku, że bawełna chyba wkrótce zyska status jedwabiu. Miałam przestój w łażeniu po galeriach, nie wiedziałam, że jest AŻ TAK słabo. Coraz trudniej o letnie, uniwersalne sukienki z naturalnych, a chociażby przyjemnych ciału, w miarę oddychających materiałów! Żeby choć wiskoza... Tymczasem paskudny poliester najgorszego sortu zaanektował lwią część wieszaków... Ja rozumiem - chińskie pozszywane lewą nogą "jednorazówki" na wesele pociotki czy inszą, powiedzmy, niezbyt ważką okazję. Nie mam nic przeciwko domieszkom, które podnoszą komfort użytkowania niektórych elementów odzieży. Też wiem, że syntetyk syntetykowi nierówny, biorąc pod uwagę np. wyspecjaliowaną do termicznej regulacji odzież sportową. Jasne. Ale kto przy zdrowych zmysłach pragnie paradować spowity w plastik w trzydziestostoniowe upały?? :/

Wiadomo, że nie każda sieciówa serwuje absolutnie samo badziewie, ale - śmiem twierdzić - większość psieje... Nawet, powoli, te niby "droższe i lepsze". Jakość spadła na pysk. Dominują swetry z akrylu i foliowe wyprintowane reklamówki w charakterze kiecek. Żenada... No, ale najwyraźniej konsumenci (a ściślej konsumentki) nie są zbyt wymagający - szmata ma być modna przez chwilę i (w miarę) tania, ot, dzisiejsza filozofia. Ehh.

Myślałam, że może ja mam jakieś z czapy wymagania, ale okazuje się, że Mr. Vintage dawno już zauważył to samo w kontekście, wydawać by się mogło, "wyższej półki" - że każualowo-elegancka moda damska ostro podupadła jeśi chodzi o jakość materiałów.  I póki będziemy ochoczo nabywać ten syf, nic się nie zmieni. I nie chodzi o neoficki snobo-radykalizm i polowanie z wypiekami na twarzy na kaszmiry i jedwabie, ale o jakotaką świadomość i umiejętność rozróżnienia przyzwoitej jakości od lichoty, którą coraz bezczelniej wciskają nam producenci.

Dobrze by było, gdyby w sukurs przyszły jakieś autorytety z internetów. Tak z grubsza dzielę blogeriny modowe na stare wygi - dla których jakość jest kluczowa, i te aspirujące, za przeproszeniem, siksy, dla których priorytetem jest natrzaskać gazylion foci na insta w gazylionie pstrych szmatek zestawionych z gazylionem sandałków z taniebucikipeel. Te pierwsze po eonie brodzenia w stertach tekstyliów z ulgą wybierają wyzwalający minimalizm, te drugie... - mam nadzieję, że kiedyś również "wyrosną" z żarłocznego konsumowania szybkiej taniej mody.

Bo wiem po sobie, że z tego się wyrasta. Lepiej mniej, a lepiej. :)

Dlatego, jako zwolenniczce slow fashion (phehe) mus mi chyba z podkulonym ogonem wrócić do regularnych przeszperów w lumpach. Po ostrym detoksie szafy okazuje się, że sporo moich najlepszych jakościowo rzeczy pochodzi właśnie z second-handu. I noszę je, wręcz zajeżdżam, latami. Rekordzistka - popielata miękka bawełniana (z niewielką domieszką elastanu) ramoneska, którą noszę od 11 lat i będę nosić aż się rozleci w drzazgi, a nie zapowiada się, by to prędko nastąpiło... A co z takim złaszonym po kilku praniach szajsem z poliestru? Nawet na szmatę do podłogi go nie mogę awansować, bo jest niehigroskopijny... Masakra.

Moje przesłanie: baby, kupujmyż mondżej.

A propos garderoby - pokochałam teraz sukienki. Jakież to cudowne wciągnąć na garba jakąś milaśną ciału i oku materię i nie głowić się nad dopasowywaniem góry do dołu (mój mózg rano bardzo długo loguje się do systemu, aż dwie celebrowane kawy). Ha!

Poszukuję też na wyjazd wakacyjny dosyć luźnych dżinsowych szortów, nie tzw. waginoszortów w których lubują się małolaty i nie pruderyjnych spodenek w kolano a'la katechetka. I ni ma! NIC. Musi kupię jakieś męskie dżiny w lumpie i uciacham...

Szukam też dmuchanego ptaszora. Materac w sensie, do basenu. Jakaś koza Inna allegrowiczka zwinęła mi sprzed nosa zajebistego czarnego łabędzia z wrednym ryjem, demyt... A taki był śliczny i mroczny! Chlip. Skończy się różowym flamingiem albo złotą kaczką, ja Wam mówię.

Idę cisnąć soka. Z jabuków i marfefków.

I buraczka.

Dla zdrowotności.

Pozdro szejset dziabongi :*

7 komentarzy:

  1. Ło Matko, ktoś to mówi i wiem, że nie tylko ja to zauważam! Że z roku na rok coraz gorzej z materiałem, a odzienie sprzed paru lat dobrze się trzyma.. Sama rzadko chodzę po galeriach szkoda mi czasu, nie nadążam za zmianami.. I jednak trzymam się bazy: gładkie t-shirty, czarne lub jaśniejsze rurasy, i ogólnie stonowane odcienie do czerni, a szaleństwem są ukochane paski, boho wzory i biało-czarne ciapy. Bo łatwiej to dobrać, zaszaleć z dodatkiem. To fakt, sukienki oszczędzają mnóstwo czasu!! Na szczęście <3 :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja znajoma - osoba na wyzszym poziomie wtajemniczenia modowego i amatorka wintydzu - na okolicznosc upalow zaopatruje sie w GAPie. Podejrzewam jednak, ze to nie do konca Twoj styl :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O. Mam jedne portki z GAPa i cenię sobie ich wieloletnią, mimopraniową, gładką czerń... Czarne rurki z H&M nie dość, że cuchnęły farbą, to jeszcze kolor paskudnie spełzł już po dwóch praniach, a do tego zbierały wszystkie możliwe kłaczki z okolicy. Brrr.

      Usuń
  3. Aha, jeszcze jedno: dzbanuszek ma pocieszny dziarski dizajn, ale do plukania nosa z przyleglosciami nadaje sie jakikolwiek imbryk z waskim dziobkiem. Sprawdzone :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to teraz mi mówisz? :P Myślałam, że taki specjalistyczny sprzęcior jest jakże niezbędny! No nic, mam wieczne probsy z zatokami i laryngolożka kazała płukać, to będę płukać moim dizajnerskim wackoimbryczkiem :3

      Usuń
  4. This is my first time visit at here and i am genuinely pleassant to read all at one place.

    OdpowiedzUsuń

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger