11:46

Złotouste zero.

Hejka.

Na spontanie i szybkości klecę se niniejszy pościk...

Krótko i na temat: unikajcie jak ognia osobników, którzy są mocarni i wszechzajebiści w gębach, a jak "przyjdzie co do czego" to cieniuśko bżdżą... Miałam kiedyś (we wczesnej młodości, haha) wątpliwą frajdę doświadczyć tego zjawiska i dziś jestem na tyle mądra, żeby powściągliwie oceniać czyjeś górnolotne deklaracje werbalne i "zasłonę dymną" z pozorów, dopóki nie ujrzę realnych świadectw w postaci czynów lub udokumentowanych osiągnięć, dorobku. Nie, nie to, że jestem negatywnie nastawiona. Jestem nastawiona z zasady przychylnie, ale zanim wpuszczę kogoś do swojego życia na dłużej i dopuszczę w bliższe kręgi - sprawdzam! Piękne oczy i rzekomo nieszczęśliwa, a zarazem wzruszająca historia życia - bywają, niestety, baaardzo zwodnicze. I wciąż się każdorazowo za łeb chwytam ze zdumienia, jak łatwo się takie tanie melogówno sprzedaje... i każdorazowo łajam się w myślach, że przecież sama kilka dobrych lat temu popełniłam ten sam idiotyczny błąd - zakupiłam w ciemno atrakcyjnie opakowane kozie bobki tylko dlatego, że napis obiecywał luksusową belgijską kuwerturę... Nutki zdradzieckiego smrodu dobiegały do mych nozdrzy falami, a jakże, ale widmo wspaniałej czekolady kazało zmamionemu umysłowi uwierzyć, że to pewno gdzieś z zewnątrz tak capi. Pewno pies sąsiada znów nafajdał na chodnik. Myślenie życzeniowe - tak mocno zależy nam na ziszczeniu się naszej bajki, że dopóki nie dostaniemy (co najmniej kilkakrotnie) mokrą ścierą przez pysk, dopóty będziemy sobie gorliwie afirmować, że dynia jest szczerozłotą karocą, szczur eleganckim woźnicą, a myszy to rącze rumaki... 

A jednak - gdy palący oddech despery zagląda babie w cztery litery, to niebożątko Kopciuch skłonny jest uczepić się pazurami tej swojej barwnej sielankowej wizji niczym pijok płota.

Toyad Minister Bytu ostrzega - desperacja jest ZAWŻDY złym doradcą! A w kwestii doboru partnera życiowego - najgorszym.

P.S. Pół biedy jeszcze trafić na jakiegoś zwykłego, prokrastynującego własne życie leniucha-wieczne wannabe, które snuje zamaszyste wizje własnej świetlanej przyszłej kariery, ale na samą myśl o podjęciu jakichkolwiek długofalowych systematycznych działań w tym kierunku zdąży się już spocić i zniechęcić... Kopa w zad i heja, podziwiaj trajektorię lotu.

Niestety, można też paść ofiarą wyrachowanego socjopaty, który absolutnie ŚWIADOMIE okłamuje i manipuluje, aby pozyskać konkretne wymierne profity od skutecznie zbałamuconej wybranki (np. wsadzić dupsko w jej mieszkanie, otrzymać "doraźną" pomoc finansową/prawną, a przy tym jeszcze pohuśtać se jajka za free). Strzeżta się, bo pozbyć się takiego wrednego kleszcza ze swojego życia wcale nie jest tak łatwo... :/

A jak już wdepnęłaś w krowi placek, to nie czekaj, aż wystygnie i zastygnie, tylko - CHODU!!!

4 komentarze:

  1. Znam ten typ, idiotka, a jaka byłam nieszczęśliwa że nam nie wyszło! dzisiaj sobie gratuluję i mam ulepszoną optyke ;-))) szkoda ze tak rzadko piszesz bo uwielbiam Cie czytać. Przyjemności :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa... możemy se piątkę przybić :) Wprawdzie kilka lat jak psu w dupę, ale za to nie kilkadziesiąt - lub, Boże uchowaj, dożywocie z takim pasożytem..! Grunt, że wnioski wyciągnione i optyka już prawidłowa. Dzięki temu dzisiaj w tyłku mi się przewraca ze szczęścia, jeśli chodzi o lajf prywatny, mam nadzieję, że u Ciebie też wszystko wporzo :)

      Usuń
    2. Też wiernie czytam bo myślę tak samo jak ty.Niczego w życiu tak sobie nie gratuluję jak tego że kopnęłam pewnego osobnika w dupsko puki był czas i że nie dałam się otumanić tym cudownym doradcom mego szczęścia.:)

      Usuń
    3. Wiolina, mosz recht, też zaliczam tę decyzję do ścisłej czołówki najlepszych decyzji w swoim życiu i tylko żałuję, że mogłam już wcześniej... ale z drugiej strony jak widzę te zgnuśniałe, rozgoryczone, umęczone kobity w wieku mojej mamy, które użerały się całe życie z takim wrzodem na d... "bo tak trzeba", "bo co ludzie powiedzą", bo "przecież nie będę już na stare lata cudować", "przemęczę się dla dobra dzieci" (mój osobisty hit, kuźwa), bo "małżeństwo to nie różowe misie grające w łapki" - i srylion innych zaiste genialnych powodów, aby dokumentnie spierdzielić sobie życie.

      Uff, dobrze, żeśmy ucieknięte i szczęśliwe :)

      Usuń

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger