21:50

Leeeci świeżutki pościk jak bobek z sarniej rzyci! Łapta póki ciepły! :* Iksde iksde.

Za jakiś miesiąc z kawałkiem skończę 31 lat. I przyznam nieskromnie, że czuję się z tym faktem obrzydliwie zajebiście.

Śmiać mi się chcę i kiwam już tylko z politowaniem moją taoistyczną brodą mędrca (heheszki), kiedy napotykam w internetach wielkie bulwersacje i szoki gim oraz licbazy, mianowicie z powodu, że jakaś blogerina tudzież aktorina vel selebrita tudzież persona ganc anona, kończy JUŻ np. 28 wiosen - A WGL NIE WYGLĄDA!!! :O Taa, a jak ma 40 to już powinna na noc sztuczną szczękę wyjmować i w szklance z wodą zatapiać. NA NAKASTLIKU OBOK BREWIARZA.

No kaman. Tak ciężko pojąć, że współczesny świat oferuje nam całkiem niekiepski arsenał do utrzymywania przyjemnej kondycji i aparycji do, praktycznie, wieku emerytalnego, a przy zintensyfikowanych staraniach i nakładach nawet dłużej..? I co za bzdury, że ładne w wieku dojrzałym są tylko "gwiazdy" z racji góry pieniędzy wpakowanych w chirurgów plastycznych. Nie przeczę, że medycyna estetyczna ma tu swoje zasługi, ale uwierzcie, że niektóre koleżanki mojej mamy w wieku 65+ "trzymają się" mega imponująco bez jakiejkolwiek ingerencji skalpela tudzież strzykawy... Wot, w miarę szczupła sylwetka, regularny ruch, sensowne nawyki żywieniowe, młodość ducha, gimnastyka umysłu, świadomośc siebie, dystans, wypracowany latami styl - to są moim zdaniem faktory skutecznie chroniące przed spaskudnieniem, zdziadzieniem i skapcanieniem przy posuwaniu się w latach... Ale oczywiście nie tylko o to chodzi. Dziwi mnie w ogóle specyficzny sposób myślenia, jakoby człowiek z wiekiem tylko tracił... Ale człowiek to nie jest, do jasnej Anielki, dziurawy worek z pioskiem, niesion na plecach Grzesia przez Wieś. Owszem, jeśli postrzegamy żywot linearnie - nasz czas na tym padole jest ograniczony. Ale to nie jest tak, że z upływem czasu nie przybywa nam niczego wartościowego. Głównie rozumów. Ostatnio np. czytałam swoje memuary sięgające ciężkiej podstawówki. Na przemian lałam po nogach ze śmiechu albo płonęłam łącznie z uszami z zażenowania. Po czym każdy taki krępujący zeszytokształtny corpus delicti lądował w manualnej niszczarce na korbkę, czyli w moich łapach zbrojnych w nożyczki. Cóż... świeży młodociany yntelekt i wyobraźnia - azaliż jakże owszem, ale poza tym - totalne siano w przyłbicy. Iksde iksde. Ale tak, widać, musiało być! Rozwój, ewolucja, transformacja. Rdzeń jest zawsze ten sam... Ale ile pojawia się warstw, jak skały, jak minerały, jak... jak... kebab!

Taaa, płynę trochę, bo mam odwieczny problem z prowadzeniem ukierunkowanego wywodu. W każdym razie chodzi mniej więcej o to, że bawi mnie czupurne gęganie siks, jakoby ta mityczna CZYDZIESTKA była ostateczną (i tak naciąganą) cezurą smętnego i pozbawionego blasków wieku nadgrobnego. A już poważnie żenuje mnie takie paradne biadanie u kogoś w wieku 25+... Kokieteria czy głupota? Serio. Nie znam ANI JEDNEJ przedstawicielki 30+, która miałaby jakikolwiek problem ze swoją metryką, wręcz przeciwnie. Ale fakt - świadomie i z premedytacją unikam towarzystwa gęsi i durnych jak nogi od stołu bździągw. To jeden z wielu przywilejów nobliwego wieku - nie zgadzać się na kompaniję, która nam nie "styka".

I korzystam ostatnio z tego przywileju na potęgę... :)

W nowym roku muszę jednak pilnie ukrócić przystęp do mojej głowy chaosowi informacyjnemu. Nigdy nie jarałam się celebryckimi plotkami i pudelkoidalne wątpliwe kurorty intelektualne są mi totalnie obce, na szczęście. Ale ostatnio o wiele zbyt wiele dociera do mnie ch*jowych doniesień "ze świata" i z perspektywy parafialnej, i jakoś tak... karwia, chyba zaobserwowałam takie powolne, zdradzieckie, kropla po kropli się sączące, podtruwanie mojego morale "w białych rękawiczkach" poprzez osaczanie mnie informacjami o politycznych przepychankach, wypadkach, tragediach, dramatach, morderstwach, zamachach, rakotwórczym smogu, nieuleczalnych chorobach, kalectwach, psycholach, zbolach i pechowych zrządzeniach losu dybiących na niewinnych ludzi praktycznie na każdym rogu... ehh. No do cholery, można się już porzygać. Ja sobie zdaję sprawę, że świat to nie różowe misie grające w łapki. Mam tego wystarczająco bolesną świadomość. Ale w całej tej szarzyźnie i beznadziei są jeszcze jakieś świetliste wysepki, prawda? I może warto by je eksponować, promować, chronić..? A media zdają się z lubością epatować odbiorców takim litym łajnem, za przeproszeniem. Zaszczepiają lęk, zastraszenie, szczują, przygnębiają, zohydzają. Bo tania sensacja lepiej się sprzedaje niż coś miłego, budującego, ciepłego i pozytywnego. Szlag... Mam tego serdecznie dość i zamierzam teraz ostro dissować wszelkie negatywy, które mi wlezą w paradę cenny spokój umysłu zakłócać. Łodzią z rachitycznym taoistycznym mędrcem na tafli taoistycznego jeziora chybotać. Pfff.

No.

Powiedziałam ja.

Ejmen tu dat.

O, i jeszcze odwyk od nurkowania w komcie! Dopóki dzikie internety nie przyswoją se, psia jucha, elementarnej kultury dyskusji. 

Rzekłam.


***


Haaa! A żeby nie cisnąć zbyt wielu egzystencjalnych piardów, szykuję sakramencko odmóżdżający lajtowy pościczek o moich sprzyjających powabom kosmetycznych odkryciach ostatnich miesięcy, a głównie o mojej artylerii włosowej, która w ostatnich miesiącach została przeze mnie hojną ręką doinwestowana. Efekty..? Przedostatni raz miziałam się po własnych ultrazdrowych, sypkich i sprężystych herach kontemplując ich jedwabistość bodajżeee... w podstawówce... I jakiś tydzień temu złapałam się na tym w pracy. To chyba mówi samo za siebie. A takiego wysypu... tfu, INWAZJI baby hair na głowie to nie miałam jeszcze nigdy.

A zatem, stay tuned, jeśliśta zainteresowane.


11 komentarzy:

  1. Gratuluję włosiwa.Moje tez przestały mnie gniewać:)Własnie ż czasem człowiekowi przybywa mądrości rozsądku a ubywa życiowej naiwności i niezaradności i tego się trzymajmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Nabytki" wieku dorosłego, z których jestem najbardziej dumna, to galopująca asertywność, wewnątrzsterowność, twarda skóra na garbie, dystans, pogłębiona świadomość, umiejętność bycia obecną w "tu i teraz". :)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. Jeszcze jak zainteresowane! Przez wieczne napięcie w pracy, nagonkę byle szybciej szybciej, nie dość że pomimo robienia km po biurze przybyło kg to z połowa herów wypadła, szlag by to! Już o zaburzeniach snu nie wspominając. Ale ta praca to przeszłość ufff... Teraz troska o siebie, zdrowy umysł i ciało. Czekam ze zniecierpliwieniem na recenzje, może coś sobie przyadoptuję do pielęgnacji :):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że wysysająca energię witalną robota już za Tobą... nic tak nie przerzedza herów jak przewlekły stresor, brr, wiem coś o tym. Na szczęście włosową świetność można przy pewnej dozie starań i cierpliwości restytuować... :)

      Usuń
  3. Sama prawda o tych mediach, dlatego trzymam się z daleka od telewizora, wiadomości ,reportaży itp itd. Z niecierpliwością czekam na post pielęgnacyjny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mondże sobie poczyniasz... Ja też muszę zacząć surowo selekcjonować medialne bodźce zewnętrzne. Post pielęgnacyjny in progress... ;)

      Usuń
  4. Mi w marcu stuknie 37 wiosen i ...nigdy nie czułam się tak zajebiście jak teraz!

    OdpowiedzUsuń
  5. http://www.theguardian.com/lifeanwstyle/2016/jan/15/less-news-is-good-news-oliver-burkeman - ejmen :)

    Oraz bardzom ciekawa rad włosotwórczych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Link nie włazi, ale se znalazłam to co trzeba. Papuch jak już komcia wystosuje, to nie po próżnicy - dzięki za podrzucenie mi tego tekstu, to jest dokładnie to zjawisko, które zaobserwowałam u siebie, i też nachodziło mnie coś w stylu poczucia winy, że może wypieram szpetną rzeczywistość i zamykam się w sztucznej enklawie razem z jednorożcami siusiającymi tęczą. Ale taka długotrwała ekspozycja na wszelkie nieszczęścia świata jedyne co przynosi na dłuższą metę, to deficyt poczucia bezpieczeństwa, fatalizm, irracjonalny niepokój i zgnębienie, a także - paradoksalnie - stępienie współodczuwania... :/

      Usuń

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger