18:09

Keep calm & byle do marca.

Wżeram poświąteczne resztki i nieomal czuję, jak transformuję w poświąteczną primabaleronę. Oh well.

Styczeń będzie postny... :3

Święta. Kurtuazyjne small talki. Nie jestem dobra w te klocki; w końcu - rasowa introwertrzyca. Sylwestrowa gorączka na szczęście mnie ominie w tym roku - żadnych tam strobo mejkapów, cekinów, brokatów, sztucznych rzęs, gonitwy i umizgów. Zamierzam milusio spędzić wieczór bez żadnego idiotycznego ciśnienia na cokolwiek (nooo może z wyjątkiem flaszuni winka) u boku Mojego Ulubionego Ludzia :)

Ponoć śniegi marazy w zanadrzu. Nie cierpię tej pory roku, ale jak ma być bury syf, to już z dwojga złego wolę chyba skrzysty biały syf. A tak serio to już żyję wiosną. Żyję wiosną już od września... :P

Trochę a propos small talków i innych czczych spiardolin zwiększających "poślizg" w kontaktach społecznych... Strasznie mnie denerwuje, jak ktoś sadzi w słowie pisanym takie "refleksyjne" wielokropki w środku zdania. Oczywiśnie przed zdaniem i po nim również. Dziwna doprawdy maniera, i właśnie na fejzbuku moje gały są rażone takimi żenibynatchnionymi statusami ostatnio. Uprzedzam wujki i ciotki dobre rady - tak, wiem jak zarządzać feedem aktualności; już zablokowałam brużdżący kałtent. Drażni mnie też podpisywanie np. zdjęć w stylu "takie tam... ciuszkowo", "działeczkowo", "smuteczkowo", "pieskowo", "kotkowo" i inne kijciwnyrowo... :/ DŻIZAS. Smaga mnie to po dendrytach podobnie jak słynne już "PIENIĄŻKI". Brrr.

Tak czy siak, mordy moje, nadciąga kolejna umowna cezura w Waszych żywotach, więc życzę Wam niemania większych probsów niźli owian mitycznym nimbem sporadyczny pryszcz na jedwabistej doopie, ogólnie zacnego zdrowia i kondycji psychicznej, wiela energyi witalnej oraz "czystej krwi", nieskażonej (swoją bądź cudzą) frustracją, zawiścią i nienawistnym jadem; życzę też aktywnego poszukiwania, rozpoznawania i spontanicznego chwytania jak najlepszych cytryn, które życie podrzuca, by robić z nich zajebiaszczą lemoniadę :) Życzę Wam też COJONES do nawet najbardziej karkołomnych życiowych zmian, jeśli czujecie, że coś gdzieś poszło nie tak jak trzeba... Zdezorientowanym dwugłowym życzę ukręcenia wreszcie łba ich osobistemu (często wewnętrznemu) Kilgrave'owi*. 

To wsjo ode mnie na dziś, do miłego!


* - Toyad jest na świeżo z serialem "Jessica Jones", który niniejszym baaardzo poleca.


TAKIE TAM... TOYADZIKOWO... ;_;


1 komentarz:

  1. Pochłonęłam wszystkie wpisy, patrzę po sylwestrowo, ooo i taka niespodzianka! :) Ja życzę dalszej, przecudownej weny twórczej, co bym nadal się uzależniała <3, ducha i spojrzenia nastolatki(ZAWSZE!) oraz pogody ducha i zdrówka jak najwięcej! :)

    I czekam na post o szponach, a minimalizm niby tak modny, ale wkręca ;)

    OdpowiedzUsuń

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger