15:20

Zabrać małpie brzytwę.

Gdybym miała wybrać jedno najważniejsze słowo-wytrych to wybrałabym, bez mrugnięcia okiem, słowo ŚWIADOMOŚĆ.

Żadne tam MIEŁOŚĆ, BÓB, HOMAR I DZICZYZNA. 

Po prostu ŚWIADOMOŚĆ.

Bez świadomości wszystkie te wzniośle brzmiące (w oryginale) hasła są tylko czczym echem z blaszanego bębenka.

Świadomość jest wszystkim, a wszystko bez świadomości to CH. ...

***

Czasami naprawdę mam wielką ochotę z dnia na dzień zwinąć swój wszelaki internetowy majdan, bloga, fejzbuki, wszystko, zamknąć "interes" niczym "szczęki" na hali targowej, rozłożyć sobie kocyk na słoneczku w miłych okolicznościach przyrody, zatknąć koniczynę do pyska i po prostu mieć święty spokój ducha. Bo jak patrzę na to, co się w necie dzieje i do czego to zmierza, to mnie mdli.

Wiadomo, czasami się człowiek natyka na ohydę w realnym życiu, jednak NIE W TAKIEJ SKALI jak w wirtualu. 

Jakiś czas temu wspominałam o mini-aferce fejsbuniowej u pewnej blogerki. To jest naprawdę małe miki, ale tym, co mnie poważnie przeraża, jest fakt, że nawet z pozoru "normalne" i "dobrze wychowane" osoby przyklaskują poglądowi, że publiczne = można zostawić kupkę i nie posprzątać. Cóż, kto kiedykolwiek musiał skorzystać z publicznej toalety, ten wie, jak powszechna jest wśród ludu pokusa radosnego fajdania i siusiania naokoło sedesu, nieomal szczytuje taki delikwent na myśl, że anonimowy KTOŚ to za delikwenta posprząta! Prawie jak Ludwinio Szesnasty się wtedy czuje, nosz istne bóstwo solarne.

Jakaż to ulga od zafajdanego życia, nieprawdaż, prawie jak przypierdzielenie żonie za przestygłą zupę. Czad.

Yyy... Zgadzamy się, że takie zachowania i pobudki są udziałem nikczemnego motłochu, prawda? No właśnie. Ale już napisanie komuś na fanpejdżu, że ma kijową fryzurę i jest za chudy, to lajtóweczka no i wogle ta "krytyka" z troski wynika... 

Tak, masz prawo uważać, że komuś nie do twarzy z piercingiem. To twoje zdanie, ale jego fizys. Możliwość wklepania komentarza nie jest równoznaczna z zachętą do bycia burakiem. Opcja "skomentuj" nie jest zaproszeniem do "wyżycia się" na kimś. Nie wycieraj sobie też gęby fałszywą troską. Dopóki ktoś nie poprosi audytorium o szczerą opinię dotyczącą swojego wyglądu, osoba ogarnięta i kulturalna (albo po prostu...empatyczna i myśląca?) ma ŚWIADOMOŚĆ, że takie uwagi powinna zachować dla siebie. Zanim bezmyślnie popuści śmierdzącego kleksa, zada sobie kluczowe pytanie... PO CO. Co chcę osiągnąć, wnieść, zbudować tym. Ego booster..? Chwilowe lepsze samopoczucie pseudoeksperta? Cudzym kosztem? Brawo.

Powtarzam, to jest pikuś, ale takich pikusiów jest istne mrowie, i te pikusie moim zdaniem znajdują się w niechlubnym spektrum tego samego zjawiska, którego sąsiednim ramieniem jest obrzydliwy cyberhejt najcięższego kalibru (przykładowo, popularne ostatnio stronki "XX - dobrze że zdechł/-a"). Przyzwolenie na folgowanie wewnętrznemu chamowi, bo niby w niczyich a ogólnodostępnych internetach jest to dopuszczalne, wszyscy tu tacy anonimowi, nieuchwytni i bezkarni, poszkodowany nie ma przecież lima pod okiem, a zresztą krzywda moralna to abstrakt stworzony przez zblazowanych pojebologów.

Z drugiej strony, to nie jest w swoim rdzeniu nowe zjawisko, plebs zawsze ryczał z uciechy na egzekucjach. Największą zmorą jest teraz to, że potrzeby krwiożerczego motłochu z litą kością od podniebienia w górę się nie zmieniły, szubienic, gilotyn i stosów już raczej nie ma, za to som internety, i sfrustrowana gawiedź urządza sobie w najlepsze hucpę kosztem kozłów ofiarnych.

Nie lubię marudzić i narzekać, serio, wolę się koncentrować na pozytywnych aspektach życia, ale... są tematy, o których nie powinno się milczeć i udawać, że nie ma sprawy. Tylko, co można zrobić poza nagłaśnianiem problemu? Koreizacja internetów..? Przymusowe pisanie wszelkich treści pod własnym imieniem i nazwiskiem, aby brać za nie wszelką odpowiedzialność? 

Świadomość mas to chyba utopia... Może faktycznie lepiej odgórnie ograniczyć agresywnym małpom dostęp do niebezpiecznych narzędzi...

5 komentarzy:

  1. Dobry tekst! Ostatnie, smutne, głośne medialnie przykłady: śmierć młodego chłopaka i blogerki.. tyle jadu, tyle obrazowo mówiąc syfu jeszcze dawno nie czytałam. Po cholerę to pisać? Rusz się, zrób coś ze sobą, swoim życiem, a czasami najlepiej się zamknij, zamiast coś głupiego napisać. Przepraszam za dosadne wyrażenie, ale jak najbardziej pod wpisem się podpisuje.

    PS Nie zwijaj manatek, tak cudownie się Ciebie czyta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie do tych wydarzeń piję... We łbie mi się nie mieści to, co zobaczyłam i co przeczytałam. Zbydlęcenie..? Nawet nie wiem jak to nazwać... Nie potrafię w żaden sposób opisać ogromu obrzydzenia, jakie to wszystko we mnie wzbudziło. I wstydu, i przygnębienia, że biologicznie należę do tego samego gatunku co to... moralnie odczłowieczone - przepraszam za wyrażenie - ścierwo.

      Do tej pory wolałam myśleć, że prawdziwie zdegenerowane jednostki to margines, obecnie - nie jestem pewna.

      P.S. Nie zwijam się jeszcze, spokojnie! A wręcz bym się porozwijała - jak już sobie prajwet lajfa elegancko wyremontuję... :)

      Usuń
  2. "są tematy, o których nie powinno się milczeć i udawać, że nie ma sprawy" - i to zdanie przybija gwóźdź do trumny trollom i hejterom. Nie można tego akceptować, nie można udawać, że nic się nie dzieje.
    Tylko - jak reagować, żeby przypadkiem nie wpaść do jednego worka z hejterami? Agresja za agresję, hejt za hejt nie zdaje egzaminu. To rodzi krwiożerczą walkę z wiatrakami, rodzi kolejny hejt i kolejną agresję.
    Na fejsbuku można zgłaszać stronę. Okej, ale to dalej nie zabiera poczucia anonimowości, w miejsce jednej powstaną 3 kolejne.
    W tej kwestii czuję się bezradna i po prostu nie czytam tego, czego nie mam ochoty czytać... a to chyba też błąd, bo podchodzi pod udawanie, że sprawy nie ma...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - ja też mam zagwozdkę, jak z tym czymś walczyć. Myślę, że jednak sprawy powoli wymykają się spod kontroli i sytuacja dojrzeje w końcu do odpowiednich, odgórnych rozwiązań prawnych... Byle praktycznych, a nie tylko martwych paragrafów. Na AUTOREFLEKSJĘ ze strony hejterów raczej nie ma co liczyć, szkoda się wdawać z nimi w "dyskusję", bo trzeba by zanurkować samemu w szambie. Zgłaszanie stron - jak najbardziej. Ale i, małymi kroczkami, szerzenie jakiejś świadomości społecznej - żeby kiedyś hejterstwo i trolling było powszechnie(!) traktowane jako coś mega słabego, chorego, wynaturzonego i wstydliwego, żeby sam hejter czuł się jak odmieniec, a nie jak ryba w wodzie.

      Usuń
  3. Już dawno temu ktoś powiedział, że świat schodzi na psy. Dzisiaj to widać jeszcze bardziej, bo internety przewróciły ludziom w głowach. A może po prostu zawsze tak było? Może ludzie są po prostu mniej lub bardziej zbydlęceni, niemoralni i w ogóle głupi? Smutne, kiepskie, słabe i beznadziejne, ale no cholera - prawdziwe!

    Nie przestawaj pisać - wytrwałości! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger