19:55

Mystic crystal revelations.

Łeee, liście pospadały, na chodnikach burobrązowa breja, a zatem - powitali nową porę roku.

Oczywiście już powoli łapię zwiechę. Jesień i zima to dla mnie, eufemistycznie rzecz ujmując, nienajlepszy okres... Brakuje mi światła chyba. Atopia już zaczyna ostrą balangę na mojej skórze... Ogólnie jestem smętna, ospała, rozlazła, rozciapana, zdemotywowana, fochliwa, zdezorganizowana i nic mi się nie chce. Poza futrowaniem ton słodyczy i tłustej wałówy.

Ale. Postaram się przerwać tę kiepską tradycję. Rozkminiam na szybkości jakieś remedium, bo nie mam zamiaru skazywać się na tak lichą egzystencję przez pół roku! Na pierwszy ogień idzie dieta. Oczyszczająco - odkwaszająco - uodparniająco -upiększająca. Tak. Następnie, muszę się wziąć za mordę i zacząć biegać, hopsasać, pływać, albo co najmniej przysiady napierniczać. Ruch, panie tego. No i - nie zaniedbywać swoich paszynz! No!

Jeszcze tylko jeden wafelek. Ostatni.

:)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger