10:36

Dylematy postpsychofagozy - czy ostrzegać nowe "nabytki" psychofaga?

Spotykam się dość często z jakąś taką "mesjańską" tendencją u osób, które mają za sobą wyniszczający, toksyczny związek z jednostką o rysie psychopatycznym, mianowicie... osoby te pragną jakoś "ostrzec" aktualną ofiarę/ofiary swojego zaburzonego eksia.

NIE. RÓBCIE. TEGO.

Z jednej strony jest to niby dość szlachetny odruch, mimo to - nie warto. Po stokroć nie warto.

Dlaczego?

Po pierwsze zastanów się, czy NAPRAWDĘ twoją jedyną intencją jest uratowanie jakiejś zbłąkanej owieczki, w której widzisz siebie sprzed x lat, a może... a może po prostu słyszysz syreni śpiew swoich starych, zamkniętych w podpiwnicznych lochach podświadomości demonów, pragnących wepchnąć cię znowu w życiowy krowi placek..?


Po drugie. Nawet, jeśli przyświeca ci - ot, z dobroci serca - misja zbawienia obcej dziewuszki, to sobie daruj, bo ona najprawdopodobniej ma już dokumentnie sprany mózg i została skrupulatnie zaprogramowana, co ma o tobie myśleć. Najpewniej się już osłuchała łzawych i zatrważających historii, jaką to jesteś podłą do szpiku kości, pazerną, mściwą, wredną, zazdrosną, chorą psychicznie, obłąkaną i zaborczą suczą. Jak to skrzywdziłaś biednego, wrażliwego misia pysia i po jego dawnym (mitycznym) dobrobycie nie ostał się kamień na kamieniu, i on teraz - z jej pokaźną (zwłaszcza finansowo-mieszkaniowo-pijarową) pomocą - mozolnie odbudowuje swój Złoty Wiek. Potęga miełości, panie tego. Pamiętaj - lasia jest niezwykle precyzyjnie odłowiona z wiela, najpewniej - potulna, ufna, niedowartościowana mimoza, która nagle zachłysnęła się ideą, że jest czyjąś Gwiazdą Zaranną. Taki słodki biały zahipnotyzowany króliczek z puszystym ogonkiem, który z dewocją służy Panu Swojej Bajki i przegryzie aortę każdemu, kto poważy się zakwestionować jego majestat.



W jej oczach wyjdziesz na żałosną świruskę, co to wciąż obsesyjnie myśli o jej Księciuniu, knuje gierki i intrygi. Utwierdzisz ją jedynie w tym, że to, co Księciunio prawi na twój temat, jest prawdą. Nie zniżaj się, proszę, do tego poziomu.

Nie pakuj się w uszczęśliwianie nikogo na siłę, bo jeszcze zbierzesz po łbie, a w najlepszym razie się skompromitujesz...

Może właśnie najlepszą rzeczą, jakiej ta pogubiona dziołszka teraz potrzebuje, jest potężny chlast mokrą ścierą od życia przez fizys? Lekcja od kosmosu? Nie baw się w wysłannika Karmy, Karma może i bywa irytująco nierychliwa, ale - sprawiedliwa... Bo - chyba się nie łudzisz, że jakikolwiek związek tego typu (czyli rzyci z batem) czeka świetlana przyszłość..? Chyba się nie łudzisz, że psychofagi się zmieniają? Nie na lepsze i nie dla kogoś. Słodka idylla w toksycznym związku jest równie spektakularna, co ulotna. Kolos na glinianych nogach. Za każdym razem (spójrz wstecz... na siebie... i swoje liczne poprzedniczki) kończy się tak samo, więc... Ciesz się, że CIEBIE już tam nie ma. I skup się na swoim życiu.

A jak aktualna zbłąkana owieczka zacznie conieco kapować, to jak zechce skonfrontować fakty z teorią, to sama cię znajdzie. Ot, tyle.

2 komentarze:

  1. Jak zwykle w punkt. Ogromną wadą tego bloga jest to, że za rzadko piszesz :(

    OdpowiedzUsuń

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger