16:29

Nieczynne z powodu, że zamknięte, czyli - remont.

Jak zapewne widać, zabrałam się do liftingu blogasa. "Okładka" tymczasowa... trochę zajeżdża klimatem z Silent Hill :) Kategorie też na razie robocze, jeszcze nie wiem, czy je takimi zostawię... Stanęłam przed dylematem - czy ponazywać zakładki po prostu "moda, uroda, życie." czy pozostać wierną własnemu idiolektowi... Na razie postawiłam na to drugie. 

Kilkakrotnie spotkałam się z zarzutem, że moja pisanina jest zbyt hipsterska i językowo popieprzona. Możliwe, ale zapewniam, że nie jest to poza, tylko taki mój osobniczy urok. Chyba powinnam honorowo zasiadać w tajemnej loży dwunastu największych warszawskich hipsterów, ponieważ specyfika mojego języka była już szeroko dyskutowana (i raczej aprobowana) przez polonistki począwszy od wypracowań w  4. klasie podstawówki. Cóż, byłam hipsterem, zanim to było modne... wow, pajonier ze mnie, karwia. 

W trakcie prac archeologicznych w niniejszym przysiółku blogosfery dokopałam się do swoich najstarszych postów. I szokłam! Jak to się człowiek jednak zmienia... Na szczęście, w moim odczuciu, na plus. Co zauważyłam? Że dorosłam. Uporządkowałam się. Ogarnęłam. A obydwa te procesy są nadal w toku. Zmienił się mój styl wypowiedzi. Nadal jest osobliwy i kwiecisty, ale jakby... w nieco bardziej wyważony i przystępny sposób. Zmieniły się moje zajawki i upodobania wizualne - po raz pierwszy w życiu czuję, że wreszcie dzierżę pewnie stery swojej stylowej łajby i bez żalu oddalam się od rajskich wysp pstrego 'Boho', dryfując w kierunku spokojnej przystani nieskomplikowanej chromatycznie klasyki, ze szczyptą mrocznego romantyzmu. Podobnie jest z makijażem i kosmetykami do pielęgnacji - poprzestaję na tym, co mi dobrze służy, nie mam potrzeby nadmiernego eksperymentowania. Niegdyś moja lista zakupowych chciejstw była istnym tasiemcem, a teraz? Teraz gro szczęścia dają mi rzeczy niematerialne. Jestem szczęśliwym człowiekiem, więc nie muszę sobie kupować namiastek. A nawet jeśli moje cele są materialne, to nabywane z należytą celebrą i świadomie, a nie pod wpływem kompulsji i obniżonego nastroju. 

Tak czy inaczej - blogasek powinien wkróce ruszyć z kopyta. Jeśli Szanowne Audytorium ma jakieś sugestie, niechaj je zawrze w komciach poniżej (taaak, wiem - więcej moich stylówek i więcej o toksycznych związkach). Pozdro!






3 komentarze:

  1. Nic prócz kwiecistości językowej, klasycznej(teraz :)) stylówy i więcej Ciebie we wpisach! Widzę zmiany i mam ochotę na wincyj! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie że blogasek ruszy z kopyta-czekam.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jedyna sugestia-pisz częściej 😊

    OdpowiedzUsuń

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger