10:18

wild wild east trip.

Miało być inaczej, ale jest jak jest.

Bo wyszło, jak wyszło.

***

Tzw. złota jesień, o dziwo, jeszcze w toku :)





Wczoraj dorwałam w drogerii Wispol moją ukochaną wcierkę Jantar i dziś już natarłam nią obficie wyposzczony od paru miesięcy skalp. Zajebiste uczucie. No i - uśmierza atopowy świąd, nie wiem jakim cudem wprawdzie, ale - darowanemu koniowi blablabla itd.


Na podstawie wulkanicznie ekstatycznych westchnień pań w niektórych reklamach (wait... w większości reklam?) można by odnieść wrażenie, że reklama dotyczy raczej dorodnego dildo, aniżeli np. płynu do garów tudzież proszku do prania. /OK. Koniec dygresji.

Ogarnęłam sobie jeszcze szczotę do włosów w Pepco, za zawrotne 6 złociszy, a jest naprawdę niezła. Oczywiście, nie jest to naturalny dzik ani żaden Tangle Teezer, ale dzisiaj dymam do balwierza postradać zniszczone końcówy, i w związku z tym uważam za zbyteczne szastanie groszem na wydumane turbo szczoty. Jak mie kiedyś zamko w wieży, to pewnie uhoduja kudły dla mego księciunia coby się radośnie wyspindrał po kilometrowych warkoczach i wtedy rozważę zakup magicznego plastiku za pińć dych. A tak to na razie sorry.








2 komentarze:

  1. Po skróceniu (znacznym) włosów, też dostałam świra na punkcie dbania o włosy :P Jantar mam już za sobą- przelałam go do czegoś z psikawką, bo ta "amolowa" butelka działała mi na nerwy. W zasadzie bardzo szybko wypsikałam więc nie kupiłam znowu- mimo niskiej ceny. Zauważyłam, że włosów wypada mi dużo mniej, bo nie robię już koczka na głowie- mam póki co, zbyt krótkie włosy, żeby je zebrać :P włosy dzięki temu nie są takie napięte (chyba). Zmieniłam też szczotkę na taką, że jest włosie dzika (chociaż za taką cenę szczotki nie wierzę, że to włosie dzika :P) i trochę plastikowych/fantastikowych kujków. Dzięki temu włosy podczas czesania nie elektryzują się na maksa :P
    Świetny afterek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)) Jeszcze będę musiała je "dokrócić", bo to pseudo ombre na dole to pozostałości po kaprysie na bycie platynową blondzią, sianowate jak cholera... Ale reszta włosów ma już zadowalającą kondycję :) Miałam szczotę z dzika, ale moje dziecię musiało ją chyba zdeponować cichaczem w koszu na śmieci, bo wywaliłam mieszkanie na lewą stronę, i nigdzie ni ma. Musi wyszła z worem. Szkoda, bo bardzo ją lubiłam, idealnie przygładzała sterczące "wicherki". Kiedyś moją ulubioną fryzurą było niedbale umotane jajco na czubie, dzień w dzień i noc w noc (nienawidzę spać w rozpuszczonych, gęba pełna kłaków)... i kapnęłam się, że czub się przerzedza. Próbuję teraz unikać obciążania cebulek i chyba rzeczywiście mniej sierści mi leci :) A Jantarek chlapię szczodrze prosto z flachy na łeb, sprawia mi to dziką radość, nie wiem czemu :D

      Usuń

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger