19:45

Co mię nęci, a co mię odstręcza :D

Jakiś czas temu Maria z ubierajsieklasycznie.pl włożyła kij w mrowisko, pisząc arcyciekawego posta o tym, co jest, a co nie jest - oczywiście w subiektywnym odczuciu - sexy. Oraz, co rozumie przez to określenie (kojarzące się niektórym cokolwiek negatywnie). Lawina komentarzy uświadomiła mi, niby oczywistą oczywistość, a jednak fascynujące zjawisko pluralizmu gustów i preferencji. Super! :) No i zmobilizowało mnie to do refleksji i usystematyzowania własnych upodobań. Osobiście przez określenie 'sexy' mam na myśli wszystko to, co postrzegam jako bardzo atrakcyjne, intrygujące w ludziach, konotacji erotycznych nie sposób tu oczywiście uniknąć, ale są one subtelne i, jakby to powiedzieć, czasami nieoczywiste..;) 
Posłużę się dwiema stronami medalu, po lewej pozytywy, po prawej badziewie. Najpierw takie jakby PRZYMIOTY DUCHA ;)

+ bycie świadomym własnej wartości / - masywne zakompleksienie, bo albo wyraża się drażniącą bufonadą, albo żałosnym kuleniem się po kątach...

+ inteligencja żywa jak rtęć, błyskawiczny refleks / - szpanowanie powierzchowną, wykutą na blachę wiedzą encyklopedyczną

+ lotne, abstrakcyjne, czasem "czarne" poczucie humoru, dystans do siebie i świata / - drętwota obycia, pozór powagi i dojrzałości, ścisk pośladów o byle co, traktowanie wszystkiego przesadnie serio

+ nadawanie na tych samych falach, swobodna komunikacja / - brak poczucia "komuny mentalnej"

+ dążenie do samoświadomości, rozwój osobisty, wyobraźnia, pasja, talent, hobby / - miałka egzystencja bez potrzeby "czegoś więcej"...

+ autentyczność, własne zdanie / - identyfikowanie się z tłumem, bezkrytyczne łykanie mejnstrimowej paciugi

+ niepokorność, charakterność i nawet swoisty "zadzior" - TAK / - bycie 'attention whore' na zmianę z 'drama queen' - NIE

+ asertywność i opanowanie / - agresja i histeryczność

+ branie odpowiedzialności za swoje życie i marzenia, postawa proaktywna / - bierność, połączona z narzekaniem i marudzeniem

+ naturalna nonszalancja / - wystudiowana maniera

+ dbałość o własne zdrowie / - świadoma bądź nieświadoma autodestrukcja, albo zgoła nihilizm w stylu "wszyscy umrzemy, można jeść syfiastą paszę"

+ wyczucie, empatia i klasa, "wrodzona" kultura osobista, szczerość / - NIENAWIDZĘ dulszczyzny, upozowania na "ę ą, bułkę w bibułkę", mam alergię na nikczemność pod maską perfekcyjnej kindersztuby, fałsz, dwulicowość, słodkie uśmieszki i udawanie sympatii a za czyimiś plecami podłe obsmarowywanie itp.

+ umiejętne i sporadyczne (co do zasady) używanie wulgaryzmów, adekwatne do sytuacji pikantne skojarzenia i komentarze / - pruderia i pańciowatość, teatralne sięganie po sole trzeźwiące na dźwięk słowa na K... i na CH,,, i na D,.. i na P..., "rączki w małdrzyk, buzia w ciup" (bardziej dotyczy to kobiet, ale świętojebliwi panowie też się zdarzają)

+ pewna tajemniczość, umiejętność milczenia na pewne tematy, wybredność dotycząca potencjalnych partnerów do coitus / + typ "erotomana-gawędziarza", lowelasa chełpiącego się rzekomą mnogością "zaliczonych" dziupli w portfolio, serwowanie niesmacznych naturalistycznych anegdotek z własnego życia seksualnego przypadkowym ludziom, których to guzik interesuje

+ wrażliwość na muzykę, eksplorowanie różnych ciekawych nurtów / - obojętność, słuchanie "tego co leci w radiu"

Dobra, tera WALORY bardziej WIZUALNE ;) Muszę czasami rozdzielić Panie od Panów.

+ intrygujące błyski/chochliki/iskierki/figielki/kurwiki w ślipiach :) i majaczący gdzieś w kącikach ust przewrotny, szelmowski uśmieszek! / - tępy wzrok martwej zafoliowanej ryby z chłodni w Biedrze

+ (u kobiet) duże, migdałowe, lekko skośne oczy pociągnięte eyelinerem

+ wyraziste brwi, bujna oprawa oczu / - diss za bezbrewie i bezrzęsność, albo chude/krzywe/namalowane od szklanki brwi... sorry, mam na tym tle świra

+ u kobiet - duże lub w miarę pełne, u facetów - wystarczy że kształtne usta / - otwór gębowy przypominający draśnięcie żyletką lub koci odbyt (za przeproszeniem)... chyba nikt nie chciałby się całować z dziewięćdziesięcioletnią denatką bez sztucznej szczęki na katafalku? Swoją drogą, źle zrobione wary a'la glonojad to też słaba opcja... ;/

+ kształt twarzy o zdecydowanej linii podbródka (nieco złagodzona V-line), wysokie kości policzkowe / - okrągłe, pucołowate buzie, tzw. dupka w brodzie, "końskie" długie twarze

+ raczej szczupła, lekko atletyczna sylwetka, długie nogi / - nadwaga, chudość taka, że - wybaczcie obrazowość - półdupki się nie schodzą i kicha stolcowa grozi wypadnięciem

+ (u kobiet) długie, zadbane, świeżo i naturalnie wyglądające włosy / - liche, zniszczone, tłuste, krótkie "wygryzione", wyfiokowane jak na wesele w Sromowcach Niżnych, 

* wyjątek - laski o filigranowej figurze i buzi a'la Natalie Portman, Sinead O'Connor lub Winona Ryder - mogą być obsmyczone na rekruta

+ fajny, własny, oryginalny styl, niekiedy mile widziane umiarkowane, estetyczne (!) modyfikacje typu piercing, tatuaże, dready / - abnegacja, przesadnie zachowawcza "biurwiana elegancja", kicz i tandeta, przesyt udziwnień

+ lekko chropowata fizys u faceta / - facet gładki jak pizdryk z bojsbendu

+ wąski, prosty lub lekko łukowaty ale zgrabny nos / - kartoflany, szeroki nos, przez którego dziurki widać mózg

+ charyzmatyczna, niebanalna, niekoniecznie idealna(!), a nawet drapieżna uroda / - przaśna, pospolita, szara fizjonomia predestynująca do dożywotniego lepienia pierogów, albo przesadne, sztuczne "wymuskanie"

+ (u kobiet) koci wdzięk ruchów, poczucie rytmu / - o ile chłop nie musi być tańcownikiem, o tyle laska, która na densflorze porusza się z gracją drewnianej kłody... dramat... jak patrzę czasem na niektóre pindzie, pokracznie przestępujące z nóżki na nóżkę, to wnioski dotyczące ich alkowianej "werwy" nasuwają się same...

+ intrygujące perfumy / - tanie i tandetne zapachy godne lali / dupczyngiera z dyski w remizie

+ wyglądanie dobrze, ale niejako "mimochodem", bez ciśnienia / - sprawianie wrażenia, że się "żyje" tylko własnym wyglądem, wypindrzenie co do jednej rzęsy

Hmm.. To by chyba było na tyle. Tak. 


***

Edit:

Dostałam (anonimowego, a jakże) komcia, który niestety (bez kitu, nieodżałowana strata!) mi się skasował, a który chętnie bym tutaj powiesiła, niczym złowieszcze truchło kruka na polu, ponieważ idealnie obrazował wszystko to, co zawarłam po prawej stronie slasha w kwestii niewizualnej, zaś - jak mogę domniemywać - autorkę ubodły moje dosadne porównania zawarte po prawicy ukośnika w zakresie atrakcyjności wizualnej. Ogólnie rozchodziło się o to, że moje zestawienie jest "przykre" i "ubliżające", a ja "gburowata" i "przesadnie pewna siebie", oraz - uwaga - szpanuję inteligencją, której mi BRAK (miszcz!) :D :D :D

Ale, żeby nie było, poczułam potrzebę naświetlenia pewnych kwestii. Po pierwsze, niniejszy blog to jest MÓJ mały, osobisty kawałek internetów, w którym wyrażam SWÓJ punkt widzenia, i doprawdy mam pełne prawo, a wręcz moralny obowiązek być tutaj całkowicie SZCZERA, tym bardziej, że temat tego akurat konkretnego posta opiera się na czysto subiektywnych wrażeniach. Owszem, nie przebieram w słowach, używam soczystych porównań i lubię obrazowość opisu, choćby zahaczała o rubaszność, naturalizm, turpizm. No sorry, jeśli ktoś żyje w świecie tęcz i jednorożców i łaknie wyłącznie upudrowanej rzeczywistości, inaczej teodycea mu się sypie w drzazgi...to faktycznie, gramy w totalnie innej lidze i z serca radzę czytywać tylko słodko pierdzące blogaski z 'Carpe Diem' w logo.

Gburowata? Bo co, bo dzielę się swoimi autentycznymi skojarzeniami? Spoko. Przynajmniej nie mam zakłamanej gęby Królewny z Drewna, która nawet nie ma JAJ ani krzty cywilnej odwagi podpisać się swoim imieniem/pseudonimem. Nigdy w życiu nie zostawiłam na żadnym blogu ani forum ani pod żadnym zdjęciem bucowatego komentarza z kaprysu, z czystej złośliwości. Ale - sprowokowana, konfrontacji nie unikam, zwłaszcza z "chojrakami" bez awatara i nazwy... :>

Wygląd konkretnych obcych osób w otoczeniu mnie ani ziębi, ani grzeje, nie komentuję, nie szydzę, nie gapię się krzywo, itp., natomiast powyżej wyszczególniłam co mi się osobiście oraz subiektywnie (!!!) NIE PODOBA w kontekście atrakcyjności quasierotycznej, no heloooł, nie "targetuję" matrymonialnie 99% spotykanych przypadkowo osób! Ergo, ich walory tak ducha jak i ciała obchodzą mnie tyle, co pogoda w górach, kiedy opalam się na plaży :D A ponieważ wrażenia estetyczne są szybsze niż konwenanse, wywaliłam, jak to ja, kawę na ławę bez pardonu. Inaczej notka nie miałaby sensu. Nie uznaję autocenzury na potrzeby przewrażliwionych zabłąkanych duszek z Kółka Wzajemnej Adoracji.

Przesadnie pewna siebie - ciekawa fraza. Aczkolwiek przenikliwość nie dopisała, bo akurat jestem typem raczej introwertycznym i nienapastliwym, zaś cholernie krytyczna jestem przede wszystkim dla siebie, i np. nie mam problemu, że ktoś przyrównałby moją kichawę do klamki od zakrystii, bo sama mam o niej podobne zdanie, haha. Nikt nie narazi się na cudzy śmiech, kto sam zaczął od siebie - Seneka Młodszy. Wolę mieć grono prawdziwych przyjaciół, z którymi można konie kraść, i którym nieobce jest wyczucie ironii i sarkazmu, niż tabun fałszywie klepiących po łopatce koleżaneczek. 

Przytyk pod adresem mojej inteligencji jest zabawny, porównywalny z pluciem na wodospad Niagara celem umniejszenia jego majestatu. Równie dobrze mogłaś coś napisać o "mojej starej", że pierze w rzece, albo coś w tym stylu. TYTANIDO INTELEKTU... ;)

Peace & Love


9 komentarzy:

  1. Ciekawe spostrzeżenia, jest ironicznie co uwielbiam! I co zauważyłam nasze gusta się pokrywają w zdecydowanej większości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff, cieszę się, że złapałaś ironiczny klimat ;)

      Usuń
  2. Zajebiste masz teksty czytuje je od dawna:)Masz rację TO JEST TWÓJ KAWAŁEK NETU I TWOJA WRAŻLIWOŚĆ I NADWRAŻLIWOŚĆ NA ESTETYKĘ OTOCZENIA.Mnie osobiście zwisa wygląd innych i także to jak mnie inni postrzegają bo to mój lajf i tylko mój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Mi wygląd innych też serdecznie zwisa! Co nie znaczy, że żyję w próżni i nie dorobiłam się żadnych estetycznych preferencji dot. chociażby potencjalnego partnera życiowego, ale też ogólnego toposu atrakcyjności kobiecej :)

      Usuń
  3. No mogłabym podpisać się pod tym obiema rękami, mamy niemal identyczny gust, pewnie dlatego tak lubię Cię czytać. W ogóle też mam właśnie szał na septum!

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajebiście mi miło! :) Septum mi się już po nocach śni, hehe.

      Pozdrawiam również ;)

      Usuń
  4. Hej, hej, bardzo to ironicznie, z przekąsem, zadziornością, o której sama piszesz i którą lubię ja, ujęłaś to wszystko! Estetycznie i w granicach dobrego stylu przede wszystkim ;)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej, kurcze, moje Czytelniczki przywracają mi wiarę w "dzisiejszą młodzież" oraz ludzką kumację, dzięki ;)
    Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  6. No błagam... kiedy następny wpis? :D Kocham te teksty, ironię, charakter, pazur, kisnę (nie raz płacząc ze śmiechu) ilekroć zajrzę, a co jakiś czas zdarza się, że czytam poprzednie "dzieła" :D Nic dodać nic ująć. I bawi i podnosi na duchu. Pozdrowienia z Mazur!

    OdpowiedzUsuń

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger