20:56

Z gówna bicza nie ukręcisz.

Chodzi mi o idiotyczny bulwers związany z używaniem fotoszopa, tudzież inszego programu do obróbki zdjęć, w celach retuszu.

3 typowe przykłady bulwersu:

1.) postprodukcja jako zarzut "samooczywisty";

hmm, nie wiem na jakiej planecie niektórzy żyją, ale... po pierwsze, nie jest to wynalazek "dzisiejszych czasów", aczkolwiek owszem, w dzisiejszych czasach jest ona praktycznie STANDARDEM, i choć każdy ma prawo preferować surową, tradycyjną, analogową fotografię (którą ma niezaprzeczalny urok!), to jednak profesjonalna edycja profesjonalnych zdjęć cyfrowych raczej dla żadnego normalnego człowieka nie powinna dziś stanowić "pain in the ass", czyli, po naszemu, soli w oku... a jednak dla niejednego Kowalskiego stanowi, można wręcz powiedzieć, że "Kowalski" Ziutek cierpi na paranoiczne wywąchiwanie "efektu fotoszopa" w każdej dobrej fotografii, która może być "poprawiana", ale wcale nie musi; nie każde piękne zdjęcie to zasługa dziubdzianiny w PS, na miłość boską...

2.) fotoszop wyskakujący z lodówki;

"Kowalska" Ziuta z kolei dopatrzy się fotoszopa w każdej gładkiej i regularnej gębie na okładce piśmidła dla bab. BO ON TAM ZAPEWNE JEST, a jakże! Ale to nie znaczy, że brak pryszczy czy podkrążonych oczu w przyrodzie nie występuje; na własne oczy widziałam u koleżanki naturalnie alabastrową cerę, na której pora z lupą nie uświadczysz... :) Nie każdy kosmicznie zgrabny tyłek ma wyedytowany cellulit, byliw mi bicz, widziałam masę pornosów. Jak również siebie w lustrze...;P

3.) jestęfotografę, którzy fanatycznie odżegnują się od używania programów graficznych, podczas gdy w ich pracach WALI PO OCZACH fakt, że "król jest nagi"...

tiaaa, na maxmodels był kiedyś taki wielki "pro", który ostentacyjnie i agresywnie tępił niby wszelką ingerencję w naturę, zaś modelki na jego zdjęciach miały wręcz groteskowo zblurowane twarze...

Kolejny zabawny przykład hipokryzji, to znajoma znajomego znajomej, która regularnie obśmiewa na fejsie czyjeś nieumiejętne poczynania w PS (który tak w ogóle jest ZUEM!) podczas gdy sama posiada w swojej galerii takie "rodzynki" jak np. gumowe ręce (w sensie, że jakby bezkostne od ramienia po końce palców... powyginane jak plastelina) - ewidentnie zmasakrowane filtrem Liquify... No cóż...

Dżizas, wielkie aj waj. Wszystko dla ludzi. Jak to pięknie zawarł w swojej książce "W kadrze" David duChemin, "nie da się wypolerować gówna", tzn. z dennego zdjęcia żaden fotoszop nie zrobi cudu. Obróbka służy temu, aby fotografia możliwie najdoskonalej oddawała wyobraźnię, klimat, osobistą wizję autora. To tak górnolotnie. Z umiarem i umiejętnie użyty PS daje zajebiste rezultaty...

A jak jakieś dziewuszki wytną sobie syfa z nosa to też, w sumie cóż złego się dzieje? Komu krzywda? :)

***

Ja osobiście najbardziej lubię "majstrować" przy kolorach. Poniżej baaardzo stare zdjęcie zrobione zwykłą badziewną cyfróweczką Panasonic; dzięki odpowiedniej obróbce udało mi się uzyskać efekt Sadako ze studni skrzyżowanej z wiktoriańska laleczką.  
 


No dobra, tutaj już zdziwiałam z nudów... xD


4 komentarze:

  1. A jak człowiek ładniej z fotoszopą wygląda to czemu ma se żałować? A dla tych co nie mogą przeżyć braku syfa na nosie polecam użycie wyobraźni, albo fotoszopa i dorysowanie pryszcza tam gdzie mają potrzebę go zobaczyć! Ament.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie fotoszop wkurza wtedy, gdy nie mogę rozpoznać, kto jest na okładce czasopisma. Gdy odkrywam kto, jestem w szoku, że zgodził się na takie oszpecenie. Bo, nie czarujmy się, niektórzy wyglądają po fotoszopie gorzej niż bez niego :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No czasem kogoś poniesie z retuszem i wyglansuje "ryj" tak, że jest podobny zupełnie do nikogo i do wszystkich zarazem... Ja i tak najbardziej lubię sześćdziesiątki zrobione na dobrze zakonserwowane trzydziechy. <3

      Usuń

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger