12:52

Obstrukcja...

...twórcza mi doskwiera ostatnio. Boleję nad tym, bo gdzieś tam niby pomysły po głowie krążą, ale z realizacją już gorzej. Jakaś taka niemoc w rękach. Może biomet ssie? Po prostu? Tylko kuźwa... tak od dwóch miesięcy bez przerwy..?

Tak czy siak, postanowiłam trochę podziałać na siłę. Na dnie szafy gniła sobie od dawna czysta biała kiecka... taka bez wyrazu, nie lubiłam jej zbytnio. Nie płakałabym, gdyby coś się z nią stało.

Zatem przystąpiłam do pstrzenia. Poszłam na łatwiznę wprawdzie, ale dobra innowacyjna łatwizna nie jest taka zła (że ke..?). No dobra. Oto efekty. W ramach kotów za płoty, co by mi wena wróciła.






 


Ostatnio mam nawrót fazy na Miasteczko Twin Peaks, stąd taki motyw. Wiem, że wymięta masakrycznie, ale dopiero po 3 dobach od nałożenia farby mogę ją wyprasować :) Użyłam dwóch kolorów - czerni i rdzawej indiańskiej czerwieni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komciaj śmiało, komcionauto :*

Copyright © 2016 teo.nana.kat , Blogger